Temat aktualnej sytuacji na rynku trzody chlewnej zdominował drugą część debaty dotyczącej produkcji trzody chlewnej podczas konferencji "Narodowe Wyzwania w Rolnictwie". Nic dziwnego, od półtora roku niemal bez przerwy producenci trzody znajdują się "pod kreską". Coraz więcej z nich nie mogąc w nieskończoność ponosić strat decyduje się na zaprzestanie produkcji. Czy najbliższe miesiące przyniosą koniec krachu?

- Snucie jakichkolwiek prognoz jest obecnie bardzo trudne, gdyż na rynku działa wiele czynników których nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani kontrolować. Najważniejszym z nich jest sytuacja w Chinach, oraz to czy unijni eksporterzy będą w stanie powrócić na tamten rynek. Drugim z nich jest ewentualna redukcja pogłowia trzody chlewnej w krajach UE. Niewiadomą pozostaje to, czy w przyszłym roku będzie ona na tyle duża, że spowoduje wzrost cen. Niektórzy analitycy wskazują jednak na to, że w przyszłym roku istnieje spora szansa na wzrost eksportu wieprzowiny na rynek chiński. Jeżeli zbiegnie się to ze spadkiem pogłowia UE, to mamy dwa elementy które są wystarczające do tego, by cena tuczników poszła w górę. Dokładnie nie wiadomo kiedy to nastąpi, prognozy z którymi się spotkałem mówią o tym że może to nastąpić na przełomie pierwszego i drugiego kwartału roku, a druga połowa 2022 roku powinna być dla producentów trzody bardzo dobra. Pytanie tylko, kto do tego czasu będzie jeszcze prowadził chów świń? – mówił podczas spotkania Aleksander Dargiewicz, prezes zarządu KZP-PTCh "POLPIG". 

Z opinią prezesa "POLPIG"-u nie zgodził się dr Marian Kamyczek, dyrektor Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Pawłowicach. Jego zdaniem czas w którym Unia mogła liczyć na duże wysyłki wieprzowiny do Chin już minął:

- Chińczycy są narodem działającym w sposób mocno przemyślany. Na pierwszym miejscu stawiają samowystarczalność. Owszem – zaskoczył ich afrykański pomór świń, co doprowadziło do gwałtownego spadku pogłowia trzody. W tym momencie Europa Zachodnia zachłysnęła się możliwością sprzedaży na tamten rynek dużych ilości wieprzowiny w atrakcyjnych cenach. Jednak Chińczycy w szybkim tempie odbudowali swoją produkcję – tamtejszy sektor został całkowicie przemodelowany, mali producenci niespełniający standardów bioasekuracji praktycznie zostali wyparci z rynku przez wyspecjalizowane fermy – giganty. Wydaje mi się, że możliwość ponownej sprzedaży nieograniczonej ilości wieprzowiny po atrakcyjnych cenach na rynek chiński, to już historia. Nie wierzę w to, że w najbliższym czasie będzie to możliwe. Przede wszystkim powinniśmy patrzeć na swój rynek, a nie czekać na stronę chińską. Nawet tak wiodący gracz, jakim są Niemcy, nie byli bowiem w stanie wynegocjować zgody na regionalizację ASF, co w czarnych barwach maluje perspektywy rozwoju eksportu wieprzowiny na ten rynek - tłumaczył podczas spotkania dyrektor ZD w Pawłowicach.

Jak tłumaczył specjalista, problemem Starego Kontynentu jest przede wszystkim nadprodukcja wieprzowiny:

- Samowystarczalność UE pod względem tego gatunku mięsa wynosi obecnie 115-116 procent. Nie możemy liczyć za bardzo ani na rynki zewnętrzne, ani na wzrost konsumpcji wieprzowiny. Trzeba liczyć się z tym, że produkcja wieprzowiny w tej skali nie będzie możliwa i musi nastąpić redukcja pogłowia w Europie Zachodniej. Jednocześnie nie możemy dopuścić do tego, by na rynek unijny trafiała wieprzowina z krajów trzecich, nie spełniająca standardów jakości funkcjonujących w UE - mówił w trakcie debaty dr Marian Kamyczek. 

Zapraszamy do obejrzenia retransmisji debaty dla producentów trzody, jak i pozostałych sesji podczas konferencji "Narodowe Wyzwania w Rolnictwie"