Kilkadziesiąt rolników z Kujaw, Mazowsza i Wielkopolski, pod szyldem AGROunii przeprowadziło w czwartek akcję protestacyjna przy siedzibie Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Jak mówił szef AGROunii, Michał Kołodziejczak - Dzisiaj nie ma czegoś takiego jak Izby Rolnicze i to pokazujemy panu Szumlewiczowi. Płacimy na Izby 2 proc. podatku rolnego, otrzymują od nas 35 mln zł. Są to pieniądze, z których nie potrafią się później rozliczyć. Nie potrafią się też rozliczyć ze  skuteczność swojej działalności. W najbliższych wyborach będziemy chcieli przejąć Izby Rolnicze i oddamy ten samorząd w ręce rolników. Będziemy rozbijać tą zabetonowaną scenę rolniczą. Ktoś nam powiedział "zrobimy okrągły stół w tematach rolnictwa". Jest to tylko symbol zdrady, przy którym rolnicy nie będą siedzieli ze skompromitowanymi związkami. Dzisiaj mieliśmy być w ministerstwie rolnictwa, 10 stycznia, była to umówiona data. Teraz słyszymy, że rozmowy są przełożone, na 25 stycznia, czyli mamy kolejne dwa tygodnie, kolejne rozmowy i będą znowu przełożone. My nie mamy na to czasu. Przez miesiąc ministerstwo i weterynaria nie potrafiły się przygotować do rozmów.

Rolnicy zdjęli z siedziby KRIR tablicę i rzucili ją na ziemię. Jednocześnie przedstawiono jak dzisiaj wygląda scena polityczno-rolnicza. Symbolizowała ją w trakcie happeningu betonowa płyta, na której Michał Kołodziejczak wypisał organizacje rolnicze skupione wokół MRiRW. 

Płyta została polana gnojowicą, a następnie rozbita na kawałki przez rolników. W miejscu protestu wystawiono też świńskie łby, które później rolnicy przenieśli pod siedzibę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Przedstawiciele protestujących chcieli dostać się do ministra rolnictwa i wręczyć mu importowaną szynkę, ale zostali zatrzymani przez straże.

Szef AGROunii odniósł się też do planowanego odstrzału dzików, mówiąc - dzisiaj ogromnym problemem są szkody łowieckie, szkody wyrządzone również przez ASF. Jednym z wektorów przenoszenia ASF są dziki, więc są miejsca gdzie trzeba tę populację zmniejszyć, ale trzeba to zrobić z głową. W wielu miejscach kraju mamy dzisiaj do czynienia z zaniedbaniami kilkunastoletnimi, gdzie polityka łowiecka nie była praktycznie i wydajnie prowadzona. Jest to ogromny problem, czyli niezaradność, rządów, Ministerstwa Rolnictwa czy Ministerstwa Środowiska. Jeżeli ktoś mówi, że w 3 dni wybije sporą rzeszę dzików, to rzeczywiście jest to polityczne morderstwo na dzikach, żeby przypodobać się nam, polskim rolnikom, którzy chcą normalnie pracować. Jednocześnie jest to działanie, które ma nas - rolników skłócić z resztą społeczeństwa. Od zawsze mówiliśmy, że polityka łowiecka ma być prowadzona z głową, a państwo ma wypłacać pieniądze za szkody wyrządzane przez dziki. Jeśli tego nie wypłacają, to jest już spory problem. Zdrowe świnie również są wybijane z powodu ASF, a społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy jak jest to robione.

Jak zapowiedział Kołodziejczak jutro w ramach protestu rolnicy wyjdą, w różnych momentach, na krótki czas na krajowe drogi. Protesty będą prowadzone pomiędzy pomiędzy godzinami 10 a 12.  Akcję przeprowadzą lokalni koordynatorzy, w sposób spontaniczny. - Jest to pierwsza akcja ostrzegawcza, nie będziemy robić ogromnych utrudnień w ruchu. Protesty będą przeprowadzone w krótkim momencie, do 20 miejsc w Polsce. Główne postulaty to obrona krajowego rynku rolniczego, kontrola żywności, solidaryzujemy się też z producentami trzody chlewnej - mówił Kołodziejczak.