Farmer: Jak kontrola ciąży za pomocą USG w stadzie loch wpływa na wyniki produkcyjne?

Aleksandra Szczebiot: Ultrasonografia pozwala na diagnostykę ciąży oraz jej zaburzeń. Wiedza o tym, czy samice zostały skutecznie pokryte wpływa na wiele parametrów produkcyjnych stada - głównie na odsetek oproszeń, indeks oproszeń, czy ilość dni nieproduktywnych. Ponadto posługując się ultrasonografem możemy zapobiec wystąpieniu przypadków braku zaawansowanej ciąży w kojcach porodowych.

F: Czy jako lekarz weterynarii zalecałaby Pani używanie aparatów USG w mniejszych gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną?

A.Sz.: Zdecydowanie polecam diagnostykę ultrasonograficzną w stadach niezależnie od ich wielkości. Trudno jednak wymagać, aby każdy hodowca trzody posiadał ultrasonograf, dlatego zachęcam do korzystania z usług firm wyposażonych w odpowiedni sprzęt. Wiadomo, że hodujący trzodę oczekuje efektu ekonomicznego, a używając ultrasonografu możemy ten efekt poprawić.

F: Jakie nieprawidłowości w budowie narządów rozrodczych możemy wykryć przy użyciu aparatu USG?

A.Sz.: Badając jajniki, można zdiagnozować nieaktywne jajniki, cysty jajnika oraz m.in. zmiany nowotworowe jajnika.
W obrazie ultrasonograficznym macicy posługujemy się głównie oceną stopnia echogenności narządu. W ten sposób diagnozujemy rzadko występujące ostre zapalenie macicy z gromadzeniem się w niej płynu zapalnego.
Inne struktury układu rozrodczego lochy w badaniu ultrasonograficznym są praktycznie nieuchwytne z uwagi na zbliżoną echogenność do innych narządów w jamie brzusznej samicy.

F: Jak taka diagnostyka wpływa na dalsze użytkowanie rozrodcze lochy w stadzie?

A.Sz.: Diagnostyka ultrasonograficzna wpływa w dużym stopniu na przydatność loch do rozrodu. W zależności od rodzaju wykrytych zmian w obrębie układu rozrodczego dopuszczamy lochy do inseminacji lub natychmiast przeznaczamy do wybrakowania - tak jest w przypadku policystyczności jajników. Jeszcze parę lat temu policystyczność próbowaliśmy leczyć na wiele sposobów, jednak nie dawało to żadnych efektów. Dziś zdobyta wiedza pozwala nam bez zastanowienia zdecydować o losie samicy.

F: Czy diagnostyka nieprawidłowości w budowie narządów rozrodczych może wpłynąć na wyniki produkcyjne danej samicy, a nawet stada loch?

A.Sz.: Diagnozując nieprawidłowości w obrębie układu rozrodczego niezależnie od liczby samic w stadzie, jesteśmy w stanie odpowiednio zarządzać daną grupą zwierząt.
Istotna jest wczesna diagnostyka patologii, ponieważ każdy kolejny dzień nieproduktywny oddala grupę samic od efektywnych parametrów produkcyjnych stada.

F: Czy po zdiagnozowaniu nieprawidłowości w budowie, czy schorzenia narządów rozrodczych warto wprowadzać jakiekolwiek leczenie, czy też profilaktykę?

A.Sz.: Poprzedzając decyzję o brakowaniu samicy musimy oczywiście zastanowić się nad możliwościami wyleczenia. Analizujemy też kartę danej lochy, m.in. wiek, historię kryć, choroby, kondycję, stan racic oraz plenność. Przypadki pojedynczych cyst jajnika, czy ostre zapalenie macicy są dysfunkcjami, które możemy wyleczyć. Profilaktyka w dobrym stadzie jest częścią rutynowej, prawidłowej, ogólnoprzyjętej bioasekuracji.

F: Czy są prowadzone badania naukowe z wykorzystaniem aparatów USG, mające na celu poprawienie użytkowania rozpłodowego świń?

A.Sz.: Ultrasonografia jest niezbędna w nowoczesnej diagnostyce, dlatego badanie wykorzystuje się wszechstronnie w dążeniu do poprawy cech użytkowych trzody chlewnej. Najciekawsze badania to m.in. transfer zarodków metodami chirurgiczną i niechirurgiczną, badania listwy mlecznej loch, badania układu rozrodczego knura, pomiar grubości tłuszczu. Wciąż prowadzone są badania dotyczące owulacji i optymalnego momentu krycia, monitorowania wzrostu pęcherzyków jajnikowych, badania dojrzałości płciowej loszek i jej zaburzeń.