Ostatnie dwa lata nie są łatwym czasem dla osób prowadzących inwestycje w rozwój produkcji trzody chlewnej. Praktycznie od samego początku pandemii COVID-19 obserwujemy wzrost cen wielu strategicznych artykułów takich jak stal, materiały budowlane czy tworzywa sztuczne. Spowodowało to wyraźny wzrost kosztów nie tylko samej budowy, ale też wyposażenia budynku inwentarskiego:

- W porównaniu z okresem sprzed pandemii ceny wyposażenia wzrosły średnio o 20-25 proc. Główny powód tych podwyżek to drożejące surowce i materiały wykorzystywane w produkcji – mówi w rozmowie z Farmer.pl Grzegorz Kędzierski, dyrektor zarządzający firmy Pellon.

Szukasz tańszej paszy? Sprawdź oferty na portalu Giełda Rolna! 

To jednak nie jedyny czynnik wpływający na ilość nowych inwestycji w produkcję trzody chlewnej. Ważniejsza jest chyba utrzymująca się od blisko dwóch lat fatalnie niska opłacalność chowu trzody. Brak perspektyw na poprawę sytuacji i nieustanne straty ponoszone przez hodowców sprawiają że w wielu przypadkach jakiekolwiek plany rozwoju nie mają na dzień dzisiejszy sensu. Jak mówi Grzegorz Kędzierski, wielu rolników nie rezygnuje z planów rozbudowy gospodarstw, jednak często plany te są odraczane w czasie:

- Rolnicy chcący mimo wszystko pozostać w branży produkcji trzody chlewnej zdają sobie sprawę że zwiększanie skali i obniżenie kosztów jednostkowych są  sposobami na obniżenie kosztów i zwiększenie atrakcyjności sprzedaży  i tym samym zminimalizowanie strat w okresie dekoniunktury i zwiększenia zysku w okresie koniunktury. Jeśli jednak chodzi o bieżące realizacje jest ich obecnie wyraźnie mniej. Wielu rolników mających już pozwolenia na budowę wstrzymuje się z jej rozpoczęciem, mając nadzieję przede wszystkim na spadek cen materiałów budowlanych. Niestety obecnie nic nie wskazuje na to by miał on nastąpić – tłumaczy Kędzierski.

Jak dodaje specjalista część już rozpoczętych inwestycji – zwłaszcza tych prowadzonych bez finansowania zewnętrznego w postaci kredytu zostaje obecnie wstrzymana, po prostu rolnikom brakuje środków na ich ukończenie.

Nie ma również co ukrywać że dziś większość producentów trzody - a z miesiąca na miesiąc jest ich coraz mniej - bardziej myśli o tym jak ograniczyć koszty i dotrwać do lepszych czasów, niż rozwijać produkcję. Po ostatnich trudnych miesiącach będzie musiało minąć wiele czasu, zanim zaczną oni poważnie myśleć o jakimkolwiek rozwoju tej gałęzi działalności swoich gospodarstw.