"Niedochodowa, czy wręcz przynosząca straty produkcja, zmusza rolników do podejmowania drastycznych decyzji. Drobne, rodzinne gospodarstwa, przy braku rezerw kapitałowych rezygnowały lub znacznie ograniczyły produkcję. Inne, wskutek poczynionych inwestycji czy braku alternatywy zmuszone były do kontynuowania nieopłacalnej działalności gospodarczej, w oczekiwaniu na poprawę sytuacji, popadając w zadłużenie. W konsekwencji postępuje pauperyzacja środowiska wiejskiego oraz całego szeregu przedsiębiorstw i służb związanych z sektorem trzody chlewnej. Następstwem jest wzrost bezrobocia i poważne problemy socjalne w tym środowisku: – taki obraz kondycji produkcji krajowej trzody chlewnej możemy przeczytać w Strategii Odbudowy i Rozwoju Produkcji Świń do 2030 r.

Było to obszerne opracowanie, które powstało w 2013 r. przy współpracy praktyków z branży chowu i hodowli świń, naukowców, przedstawicieli biznesu mięsnego i wielu ekspertów związanych na różnych poziomach z branżą trzody chlewnej. Dokument miał być wykładnią i drogowskazem dla polityki kreowanej na dalsze lata wobec krajowych producentów trzody chlewnej i branży mięsnej. Wspomóc rozwój i wsparcie dla rodzimej hodowli i zwierząt chowanych w rodzinnych gospodarstwach, które będą miały szansę specjalizować się tej produkcji. Już wtedy było źle, pogłowie spadało a brak opłacalności zaczynał w coraz to większym stopniu doskwierać gospodarstwom – tak podkreślano w Strategii.

Eksperci alarmowali, że to jest dosłownie ostatni moment na to, by ochronić i dać szansę na przyszłość polskiej produkcji świń. Jednocześnie zredukować umacnianie się importu prosiąt, przywozu mięsa i półtusz z krajów Europy Zachodniej do Polski.

Polska produkcja świń jest już skoncentrowana

Tak się jednak nie stało, a najgorsze miało dopiero nadejść. Niekorzystną sytuację zaostrzyło wystąpienie afrykańskiego pomoru świń (ASF) na terenie Polski w 2014 r. Choroba przyczyniła się do likwidacji stad, również tych małych, rodzinnych, które właśnie teraz mają być docenione we Wspólnej Polityce Rolnej na lata 2023-27. One mają być bazą do skrócenia łańcuchów dostaw, utrwalenia lokalnej produkcji i przetwórstwa, wspierania produkcji zrównoważonej, zapewniającej jednocześnie godny byt rodzinom prowadzącym tę produkcję.

Malejące pogłowie świń w Polsce

Jednak dziś, nie tylko opinie hodowców mówią o bieżącej sytuacji ale i liczby nie pozostawiają złudzeń. Jeszcze w latach 2000-2005 pogłowie trzody oscylowało w granicach 17-18 mln świń, na koniec pierwszej dekady utrzymywano już około 15 mln zwierząt. Kolejne lata to dalszy spadek pogłowia, który teraz znowu przybrał na sile. W styczniu 2022 r. pogłowie wynosiło 10,14 mln świń a już na koniec pierwszego kwartału 2022 r. jedynie 9,76 mln. szt.!

W tym wszystkim zwiększa się średnia wielkość stada, przykładowo w 2010 r. wynosiła ona 38 świń, natomiast teraz już 148 (za Gobarto, na podst. danych ARiMR), co przy malejącej liczbie stad (66,2 tys. stad) powoduje, że narasta koncentracja produkcji w większych stadach. Tych, które są pożądanym dostawcą dla dużych zakładów mięsnych. Jakie znajdziemy tam stada? Zarówno, te które pracują na tzw. wolnym rynku prowadzą pełny cykl produkcyjny, ale i rolników współpracujących z podmiotami mięsnymi, które mają dostarczać stabilny pod względem ilości i jakości poziom wieprzowiny.

Pieniądze z KPO, przetwórstwo, a może Krajowa Grupa Spożywcza uratuje branżę trzody chlewnej?

Czy nowa WPR odwróci trend, w którym to w ostatnich latach pogłębiła się integracja rolników z zakładami mięsnymi, na zasadzie tuczu kontraktowego? By dziś utrzymać przestrzeń do opłacalnego funkcjonowania małych i średnich gospodarstw trzody chlewnej? To zadanie bardzo trudne, tym bardziej gdy w gospodarstwie trzeba dokupywać coraz to droższą paszę, a ceny skupu nie do końca rekompensują poniesione koszty.

Dziś szansą przełamania tego niekorzystnego trendu ma być wsparcie do przetwórstwa i tworzenia krótkich łańcuchów produkcji żywności. Środki w wysokości 4,5 mld zł mają pochodzić z Krajowego Planu Odbudowy po Covid-19, a część z nich ma trafić na rozwój przetwórstwa wieprzowiny. Póki co, te środki nie zostały uruchomione a gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną z dnia na dzień ubywa. Niepewność wśród hodowców narasta, nawet jeśli wytrwają w swej działalności a pieniądze z KPO popłyną na przetwórstwo szerokim strumieniem, to nie ma gwarancji, że hodowcy, którzy pozostali zaczną powszechnie organizować lokalne masarnie.

Dodatkowo, czy znajdą miejsce w sprzedaży detalicznej pomiędzy koncernami mięsnymi i sieciami handlowymi i to tak, by rachunek ekonomiczny zamknął się na plusie w stosunku do ponoszonych kosztów? A może Krajowa Grupa Spożywcza pomoże w budowaniu tego handlu? Na to raczej bym nie liczyła, póki co nie włączono tam żadnego podmiotu związanego z hodowlą świń, przetwórstwem mięsa czy też z jego sprzedażą. Wszyscy życzymy dobrze hodowcom, tym bardziej tym odważnym, którzy chcą iść dalej i rozwijać swoją działalność na różnych poziomach, szukają pomysłu i niszy na swoją działalność.

Szereg utrudnień w produkcji świń

Jednak nie jest łatwo, a produkcja trzody ma wiele odcieni szarości. Poza rosnącymi kosztami prowadzonej produkcji, trwającą przez lata epidemią ASF na terenie Polski, rosnącymi wymogami bioasekuracji względem prowadzonej hodowli w gospodarstwach, deficytem w kadrach weterynaryjnych, trudnościami inwestycyjnymi na terenach wiejskich, to w ostatnim czasie pojawiły się kolejne obostrzenia. Dotyczą transportu świń i uniemożliwienia łączenia przy załadunku zwierząt z różnych gospodarstw w strefach z ograniczeniami w związku z ASF. To nie sprzyja podtrzymaniu chowu świń w małych i średnich gospodarstwach, a wręcz momentami uniemożliwia sprzedaż z gospodarstwa. Tym bardziej trudno zrozumieć takie zaostrzenie przepisów, w  końcu dotychczasowe wymogi weterynaryjne powinny gwarantować, że zwierzęta na taki samochód trafią zdrowe. Do tego, przez lata w ramach walki z ASF dążono.  

Co dalej z hodowlą świń?

Tuż przed Wielkanocą w ministerstwie rolnictwa spotkał się Zespół ds. stabilizacji rynku mięsa wieprzowego. Jednym z działań do realizacji wskazanych podczas posiedzenia ma być powstanie specjalnego zespołu, który zdaniem wicepremiera Henryka Kowalczyka powinien opracować plan odbudowy hodowli trzody chlewnej w Polsce.

W jego skład wejdą przedstawiciele instytucji publicznych (MRiRW, KOWR, ARiMR), świata nauki oraz praktycy. Zespół ma przygotować strategię odbudowy produkcji trzody chlewnej w Polsce w oparciu o własną hodowlę. Wygląda na to, że znowu wracamy do początków ratowania branży trzody chlewnej, czyli przygotowania strategii dla tego sektora rolnego.