Według aktualnych kalkulacji, koszt zakupu loszki remontowej zwraca się dopiero po odsadzeniu trzeciego miotu. Również w tym czasie występują największe możliwości produkcyjne macior. Niestety z wielu powodów część zwierząt musi być przedwcześnie brakowanych ze stada. Jakie są to przyczyny? Na pytanie to odpowiedział podczas konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie” Paweł Wróbel, lekarz weterynarii, specjalista chorób trzody chlewnej i rozrodu zwierząt. Jak we wstępie prelegent, samo brakowanie należy podzielić na planowane i nieplanowane:

- Mówiąc o brakowaniu planowanym mamy na myśli zwierzęta usunięte z powodów ekonomicznych. Jest to związane z zaawansowanym wiekiem zwierząt, powtarzających się problemów z rozrodem czy niewystarczającej laktacji. Część zwierząt brakowanych jest jednak w sposób nieplanowany. Jest to wynikiem występowania między innymi kulawizn, chorób czy poronień. Ostatnie badania wskazują, że do 40 proc. brakowań związanych jest z wiekiem lochy, 20 – 30 proc. z występowaniem zaburzeń rozrodu, ok. 16 proc. z kulawiznami, a do 12 proc. z niską produktywnością zwierząt. Doniesienia sprzed około 15 lat pokazują podobne przyczyny brakowania loch. Oznacza to, że pomimo postępu genetycznego i lepszych warunków chowu główne przyczyny eliminowania macior ze stada nie zmieniły się – tłumaczył specjalista.

Jak tłumaczył Paweł Wróbel, większą część przyczyn niezamierzonego brakowania macior stanowią zmiany patologiczne w obrębie kończyn:

- Niekiedy kupujemy już loszki z przeprostem nóg czy tzw. łapą niedźwiedzią. Tym samym prosimy się o to, by u naszych zwierząt występowały problemy z kończynami. Jest to duży problem szczególnie u zwierząt przyjeżdżających do nas za granicy. Często koncentrujemy się na produktywności macior czy liczbie sutków, nie patrzymy natomiast na stan nóg. Jest to jednak ważny parametr selekcyjny u zwierząt rozpłodowych. O ile bowiem w przypadku tuczników poradzimy sobie z tym problemem, to u loch będzie to ważny czynnik dyskwalifikujący zwierzęta do dalszego użytkowania – tłumaczył lekarz.

Jak mówił, zaburzenia budowy i funkcjonowania kończyn mają bezpośrednie przełożenie na ekonomikę produkcji:

- W przypadku występowania kulawizn ograniczony zostaje pobór paszy, co prowadzi do pogorszenia kondycji zwierząt i występowania problemów hormonalnych. Prowadzi to do spadku liczby urodzonych zwierząt. Inne problemy to także częstsze występowanie poronień, trudności z pokryciem macior, spadek produkcji mleka i częstsze przygniecenia prosiąt. Kulawizny wywołują również w organizmie loch przewlekły stan zapalny. Przypuszcza się, że może on odpowiadać za rodzenie się niedorozwiniętych prosiąt. Niestety problem kulawizn wciąż jest niedoceniany – mamy świadomość istnienia problemu, ale często oczekujemy od takich macior że będą produkowały na poziomie zdrowych zwierząt – tłumaczył specjalista.

Jak dodał, bardzo ważna jest profilaktyka występowania kulawizn. Pierwszym krokiem jest tu selekcja zwierząt pod względem kondycji nóg. Zwierzęta muszą też mieć odpowiedni poziom mikroelementów w paszy, zwłaszcza miedzi i cynku. Często popełnianym błędem jest jednak to, że efektu działania preparatów mikroelementowych oczekujemy niemal natychmiast po ich podaniu. Tak naprawdę wymaga ono przynajmniej kilku miesięcy, aby przyniosło pożądany efekt.

Jako inny ważny powód brakowania macior Paweł Wróbel wymienił infekcje dróg moczowych u loch. Dopóki występują one lokalnie w obrębie dróg moczowych czy pęcherza, lochy takie należy leczyć, jednak infekcje nerek są wskazaniem do wybrakowania. Niestety układ moczowy loch wykazuje naturalną tendencję do uleganiu zakażeniom, sposobem na uniknięcie tego problemu jest jednak zakwaszenie moczu, np. przy użyciu kwasu benzoesowego, który w całości wydalany jest z organizmu wraz z moczem.

Druga część relacji z wystąpienia Pawła Wróbla już wkrótce na naszym portalu