Krajowy sektor chowu i hodowli świń już od lat boryka się z problemami systemowymi, jeśli chodzi o organizację i przetwórstwo rynku mięsnego, niewystarczającym zapleczem hodowlanym, ale przede wszystkim z ogromnymi stratami i ograniczeniami produkcji, wynikającymi z szerzenia się afrykańskiego pomoru świń (ASF).

Wyjątkowo trudny 2021 r.

Rok 2021 r. wyjątkowo mocno docisnął do ściany polskich producentów świń. Trudności spotęgował brak opłacalności, czyli gwałtownie rosnące koszty produkcji i wyjątkowo niskie ceny skupu, wywołane zarówno ASF-em jak i sytuacją globalną. Dziś, aż trudno uwierzyć, że Polska, jako kraj z tak zakorzenioną tradycją, chowu świń i spożywania wieprzowiny nie był w stanie zorganizować tego sektora tak, by przynosił zyski rolnikom, którzy chcą aktywnie działać w tej branży.

Dofinansowanie produkcji świń

Czy hodowcy widzą dziś jakąś strategię rozwoju dla utrzymania funkcjonowania na rynku? Można powiedzieć, że nie. Pomoce finansowe sukcesywnie były i nadal będą uruchamiane przez ministerstwo. Doczekaliśmy się również „Programu wsparcia gospodarstw utrzymujących świnie”, w którym to znalazło się dofinansowanie do bioasekuracji, wyrównanie obniżonego dochodu, osłona finansowa dla zaciągniętych zobowiązań, wsparcie przetwórstwa i skracanie łańcucha dostaw oraz poważnie brzmiąca z nazwy „odbudowa pogłowia świń”. Pod tym ostatnim hasłem kryją się dopłaty do oprocentowania zaciąganych kredytów bankowych np. na zakup zwierząt, urządzeń do chlewni a nawet nawozów mineralnych lub pasz. Czy ktoś wrócił do produkcji świń zmotywowany tą pomocą? Ministerstwo nie podaje takich danych, z kolei z informacji przekazanych przez ARiMR wynika, że do października nikt nie skorzystał z takiej dopłaty do kredytu na tzw. odbudowę pogłowia. Taka sytuacja nie dziwi, bo jeśli ktoś długo nosił się z zaprzestaniem hodowli funkcjonując na granicy opłacalności w otoczeniu ASF, to teraz nie zdecyduje się na zaciągnięcie kolejnego zobowiązania, by ponownie zacząć utrzymywać świnie, tym bardziej, że branża z miesiąca na miesiąc raczej traci niż zyskuje na stabilności.

Nowością jest plan dopłat do loch, jednak już dziś część hodowców deklaruje, że nie dotrwa do wypłaty tych środków - zaplanowanej na czerwiec 2022. W dodatku, zapowiedziana, póki co jednorazowa forma pomocy, nie przekonuje do radykalnych zmian decyzji, czyli np. do zaprzestania likwidacji stada podstawowego.

Czy polska hodowla i produkcja świń to dziś priorytet?

Jak wspominał ostatnio w rozmowie z redakcją farmer.pl Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. rolnictwa, wkrótce zacznie się analiza planów strategicznych przygotowanych przez państwa członkowskie, wówczas będzie można zweryfikować, czy poszczególne kraje potrafiły właściwie zdiagnozować swoje cele i braki, a w związku z tym właściwie pokierować rozdziałem środków finansowych.

- Dzisiaj, moje pierwsze pytanie do planu strategicznego, brzmi: jakie wyzwania kraj zdefiniował dla siebie, jako te najważniejsze i jaką daje odpowiedź na te wyzwania? Patrząc na Polskę, na pewno wielkim wyzwaniem jest dziś walka z ASF-em i ratowanie hodowli świń, jestem ciekaw, ile w planie strategicznym z tego znajdziemy? Bezpośrednio na walkę z ASF i wzmacnianie bioasekuracji oraz na pomoc w odbudowie gospodarstw, które chcą do tego wrócić. Czy jest odpowiednio widoczna kwota na walkę z tą chorobą, jeśli ma być to walka na serio. Patrząc również na to co następuje, czyli bardzo szybki zanik hodowli, to jakie mamy rozwiązania w planie strategicznym aby ten zanik powstrzymać? – mówił komisarz.

Nadal „zarządzamy” ASF

Czy na horyzoncie widać dziś jakiś pomysł, nie powiem na rozwój, ale choć na podtrzymanie krajowej hodowli i produkcji świń? Po wstępnym zapoznaniu się z opublikowaną pod koniec roku, czwartą wersją Krajowego Planu Strategicznego dla WPR na lata 2023-2027 nie widać tam strategii dla sektora trzody chlewnej. Znalazły się środki na inwestycyjne oraz działania dotyczące zarządzania ryzykiem i zapobiegania ASF. Jednak, czy zamierzamy dalej tylko i wyłącznie przez kolejne lata „zarządzać ASF-em”, przy czym dziś dowiadujemy się o kolejnym, 124 ognisku ASF u świń na terenie Polski. 

Zwalczenie tej choroby jest dziś oczywiście wiodącym wyzwaniem w sektorze rolnym, ale co dalej z odbudową pogłowia? Trudno doszukać się w planie wsparcia do rozwoju krajowej hodowli, czy produkcji krajowego warchlaka, czy wsparcia polskiej genetyki. Oczywiście jest szereg działań, które można wykorzystać w gospodarstwie, jak skracanie łańcucha produkcji czy też produkcja ekologiczna.

Jednak, nie ukrywajmy, lokalnym przetwórstwem, zwykle były zainteresowane mniejsze gospodarstwa, podobnie jak i ekologią, bo to nigdy nie będzie produkcja masowa. Jednak patrząc to jak dziś wygląda liczba stad, których od stycznia do końca listopada ubyło ok. 30 proc. do 72 134 nie da się ukryć, że hodowla świń raczej w Polsce się zwija niż rozwija. W tym samym czasie pogłowie świń zmalało o 1,36 mln do poziomu 9,9 mln szt. Małych stad do 5 szt. świń ubyło o połowę, natomiast postępuje koncentracja produkcji, bo średnio w jednym stadzie hoduje się w Polsce 137 świń. Tylko w porównaniu z końcem 2020 r. wielkość stada zwiększyła się o ponad 25 proc., w porównaniu z końcem 2019 r. wzrosła o ponad 52 proc., a z 2002 r. ponad pięciokrotnie (dane Gobarto). Czy można liczyć w takim razie na odbudowę małych stad i stworzenie w nich prężnego przetwórstwa? Liczby wskazują na zupełnie inny kierunek zmian w krajowej produkcji świń.