W naszym otoczeniu występuje niezliczona ilość komórek grzybów pleśniowych. Są one tak powszechne, że nie zwracamy na ten fakt większej uwagi. Szczególnie, iż najczęściej są one niewidoczne dla oka. Niestety, pleśnie mogą nieść ze sobą śmiertelne zagrożenie. Zagrożenie to zwie się mikotoksynami. Związki te definiujemy jako toksyczne metabolity wtórne niektórych grzybów pleśniowych. Do pleśni produkujących najgroźniejsze dla człowieka i zwierząt mikotoksyny należą różne gatunki kropidlaka (Aspergillus), grzyby z rodziny Fusarium, Penicillium czy buławinka czerwona (Claviceps purpurea). Wiele osób błędnie sądzi, że powstające w produktach żywnościowych czy paszach mikotoksyny są wyłącznie efektem niewłaściwego przechowywania surowca. Oczywiście, narażenie składowanego materiału na kontakt z wilgocią sprzyja rozwojowi pleśni i wydzielania do podłoża mikotoksyn. Znaczna część tych związków powstaje jednak już w momencie wegetacji roślin. Wbrew pozorom nie tylko ciepła i wilgotna pogoda sprzyja odkładaniu mikotoksyn. W przypadku niektórych gatunków pleśni produkcja mikotoksyn jest odpowiedzią np. na długotrwałą suszę.

Historia badań nad mikotoksynami jest dość krótka. Pierwsze wzmianki na temat szkodliwości sporyszu (przetrwalinkowa forma Claviceps purpurea) sięgają początków XVIII w., jednak pierwsze poważne badanie dotyczące szkodliwości mikotoksyn sięgają początku lat 60. minionego stulecia. Przyczyną nagłego wzrostu zainteresowanie tą grupą związków były przypadki masowych upadków indyków na fermach w Wielkiej Brytanii. Jak pokazał czas, upadki te były efektem obecności mikotoksyn w paszach.

Kilkadziesiąt lat wcześniej rozgłos zdobyła tzw. klątwa faraona. Choć w obiegowej opinii śmierć badaczy grobowca jednego z egipskich faraonów miała być zemstą za zakłócenie spokoju zmarłych, tak naprawdę wydarzenia te były prawdopodobnie efektem obecności w powietrzu grobowca dużych ilości toksyn produkowanych przez kropidlaka czarnego (Aspergillus niger).

Powyższa anegdota jest dowodem na to, iż mikotoksyny były obecne w życiu człowieka praktycznie od zawsze, choć przez bardzo długi czas nie zdawaliśmy sobie sprawy z ich istnienia. Do dziś pełnią w nim znaczną, choć niestety negatywną rolę. Substancje produkowane przez grzyby pleśniowe nie tylko skażają żywność dla ludzi, obecne są również powszechnie w p aszach dla zwierząt.

NIEWIDZIALNE NIEBEZPIECZEŃSTWO

Mikotoksyny wykazują cały szereg toksycznych właściwości. Mogą one powodować u zwierząt uszkodzenia wątroby (np. aflatoksyna B1), nerek (ochratoksyna A) czy układu nerwowego (fumonizyna B1, alkaloidy sporyszu). Inne wywołują z kolei zmiany skórne (trichoteceny) czy obrzęk płuc (fumonizyna B1). Cały szereg wykazuje działanie rakotwórcze, mutagenne i teratogenne. Wiele z nich poprzez działanie immunosupresyjne otwiera wrota organizmu dla patogenów.

Szczególną grupę mikotksyn stanowią tzw. toksyny estrogenne (np. zearalenon). Toksyna ta wykazuje działanie podobne jak naturalne hormony płciowe zwierząt. Obecność dużych ilości tego typu związków w paszy może stać się przyczyną totalnego rozregulowania rozrodu w naszym stadzie podstawowym.

Omówienie szkodliwego działanie mikotoksyn zaczniemy właśnie od zearalenonu. Objawy zatrucia tą toksyną wydają się bowiem najbardziej specyficzne. U świń pobierających pasze zawierającą 1 mg zearalenonu w kilogramie mieszanki następują już takie objawy, jak obrzęk i zaczerwienienie sromu oraz pobudzenie macior. W przypadku loch luźnych występują problemy ze skutecznym pokryciem. Z kolei u samic prośnych efektami obecności zearalenonu w paszy są: wczesne zamieranie zarodków, poronienia oraz rodzenie martwych prosiąt. Urodzone zwierzęta wykazują słabą kondycję, są podatne na wszelkiego rodzaju infekcje, występuje też podwyższony odsetek upadków. Zearalenon jest toksyną fuzaryjną produkowaną przez pleśnie występujące głównie na powierzchni kolb kukurydzy. Szacuje się że 80-90 proc. zbieranej w Polsce kukurydzy skażone jest tą toksyną. Niektórzy specjaliści sugerują wręcz rezygnację ze stosowania ziarna kukurydzy w żywieniu zwierząt rozpłodowych.

Z kukurydzą związane jest również występowanie fumonizyn, będących produktem grzybów z rodzaju Fusarium. Związki te wykazują działanie neurotoksyczne, mogą prowadzić do uszkodzeń mózgu.

Kolejną grupą toksyn obecną choćby w ziarnie zbóż są ochratoksyny. Związki produkowane przez grzyby z gatunku Aspergillus ochraceae wykazują przede wszystkim działanie nefrotoksyczne. Już przy stężeniu rzędu 4 mg/ kg paszy po kilku dniach u świń występuje uszkodzenie nerek. Co gorsze, toksyny te mogą za pośrednictwem podrobów wieprzowych przedostać się do organizmu człowieka.

W ziarnie wszystkich gatunków zbóż występuje deoksyniwalenol (DON). Obecność tego związku w paszy pobieranej przez świnie skutkuje spadkiem żerności zwierząt, co z kolei skutkuje spadkiem tempa przyrostów. W przypadku silnych zatruć u zwierząt pojawiają się wymioty. DON szczególnie groźny jest w przypadku pasz dla prosiąt: wykazano, iż skażenie mieszanki tą toksyną znacznie pogarsza odporność zwierząt, obniża temperaturę ciała prosiąt i wywołuje zmiany patologiczne w tkankach żołądka.

Trichoteceny występujące powszechnie w ziarnach zbóż odpowiedzialne są za wystąpienie u zwierząt takich objawów chorobowych, jak zmiany skórne, wymioty, spadek pobrania paszy i niedokrwistość.

Najbardziej chyba znaną grupą mikotoksyn są aflatoksyny. Są to związki będące metabolitem wtórnym pleśni z gatunku Aspergillus flavus (kropidlak żółty). Występują powszechnie w surowcach paszowych pochodzących z ciepłego klimatu. Mowa tu między innymi o poekstrakcyjnej śrucie sojowej i arachidowej. Toksyny te w mniejszych ilościach występują również w krajowym ziarnie zbóż. Najważniejszym działaniem aflatoksyn jest uszkodzenie wątroby, które kończy się niekiedy chorobą nowotworową. Aflatoksyny wykazują zdolność przenikania do mleka. Prosięta karmione przez lochy pobierające pasze skażoną tą toksyną są przez to słabsze, wolniej rosną i częściej zapadają na wszelkiego rodzaju infekcje.

Ostatnią z omówionych toksyn jest sporysz, czyli przetrwalniki buławinki czerwonej. Toksyna ta jest typowa dla ziarna żyta, lecz zdarza się niekiedy, że występuje również w pszenżycie. Objawy zatrucia sporyszem dotykają przede wszystkim układ nerwowy zwierząt. Już przy zanieczyszczeniu paszy na poziomie 0,1 proc. u świń pojawiają się takie objawy, jak nadmierne pobudzenie, zaburzenia ruchu, drgawki, a także biegunki czy wymioty. Na szczęście obecność sporyszu w ziarnie bardzo łatwo jest dostrzec "gołym okiem". Poza tym hodowla żyta ukierunkowana jest między innymi w stronę zwiększania odporności roślin na porażenie tym patogenem. Niektóre odmiany s ą więc na sporysz odporne.

CHROŃ STADO PRZED MIKOTOKSYNAMI

Choć mikotoksyny występują powszechnie w większości stosowanych przez nas pasz i często postrzegane są jako zło konieczne, w walce z nimi nie jesteśmy całkiem bezbronni. Istnieje szereg możliwości pozwalających chronić plony przed skażeniem oraz same zwierzęta przed toksycznym działaniem mikotoksyn.

Jeżeli sami produkujemy zboża paszowe, które następnie przeznaczone zostaną na paszę dla świń, powinniśmy duży nacisk położyć na ograniczenie występowania chorób grzybowych w uprawach. Odpowiednie zmianowanie, staranna uprawa gleby czy stosowanie zabiegów fungicydowych pozwalają ograniczyć porażenie ziarniaków mikotoksynami w warunkach polowych.

Rolnicy skarmiający ziarno pochodzące z zakupu nie mają możliwości kontroli warunków uprawy. Przed zakupem zbóż warto upewnić się jednak, że nie są one silnie porażone przez mikotoksyny. Podstawowym sposobem kontroli jest naturalnie badanie organoleptyczne: zboża silnie porażone wydzielają specyficzny zapach. Niestety, metoda ta nie sprawdza się w kontroli niższych stężeń toksyn. W tej sytuacji mamy dwa rozwiązania: oddanie próbek zbóż do laboratorium paszowego lub zakup urządzenia pozwalającego na szybkie przeprowadzenie analizy. Niestety, każde z tych rozwiązań ma swoje wady: czas oczekiwania na badanie laboratoryjne jest bardzo długi, a zakup zestawu pozwalającego na samodzielne wykonanie analiz to wydatek rzędu nawet kilkunastu tysięcy złotych. Niemniej jednak inwestycja taka ma sens w przypadku dużych ferm produkujących paszę we własnym zakresie.

W trakcie przechowywania ziarna należy zrobić wszystko, by nie dopuścić do rozwoju grzybów pleśniowych w składowanej masie. Skażeniu mikotoksynami sprzyja zbyt wysoka wilgotność ziarna w momencie zbioru. Uważa się, że nie powinna ona przekraczać 14 proc. Silosy lub magazyny, w których przechowujemy pasze, muszą być szczelne, tak aby woda opadowa nie miała szans dostać się do ich wnętrza. Również podłogi i ściany obiektów należy zabezpieczyć przed podsiąkaniem. Skażenie surowców paszowych mikotoksynami może być także następstwem występowania szkodników magazynowych.

Przed wprowadzeniem zbóż do magazynu nie zapomnijmy zatem o starannym sprzątnięciu i dezynsekcji pomieszczeń.

Niezależnie od naszych działań nie da się w stu procentach wyeliminować ryzyka obecności mikotoksyn w paszy. Szczególnie dotyczy to wspomnianego wcześniej ziarna kukurydzy: późny okres zbioru i wilgotne, deszczowe pogody panujące w tym okresie sprawiają, że ziarno kukurydzy bardzo często jest skażone toksynami. Problem mikotoksyn dotyczy także innych gatunków zbóż czy surowców przemysłowych, takich jak poekstrakcyjna śruta sojowa. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak ochrona stada przed konsekwencjami obecności w paszy mikotoksyn.

Na rynku występuje cała gama produktów mających na celu wiązanie mikotoksyn w paszy. Najprostsze z nich opierają się na węglu drzewnym. Niestety, rozwiązanie to ma dużą wadę: substancja ta wykazuje duże powinowactwo względem nie tylko cząsteczek toksyn, lecz także witamin czy składników mineralnych. W tej sytuacji może dochodzić niekiedy nawet do objawów niedoborów wspomnianych związków.

Znaczna część preparatów wiążących mikotoksyny oparta jest na związkach mineralnych. Przykładem takich związków są choćby dobrze znane glinokrzemiany. Zdolność do wiązania poszczególnych toksyn (ale także ryzyko wiązania substancji pożądanych w paszy) zależy w tym wypadku od rodzaju zastosowanego sorbentu. Najbardziej zaawansowanym technologicznie produktem są preparaty oparte na wyciągach ze ścian komórkowych drożdży. Niektóre preparaty zawierają kombinacje sorbentu mineralnego i właśnie ekstraktu z drożdży. Substancje te wykazują specyficzne działanie w kierunku mikotoksyn, nie stwarzają natomiast ryzyka obniżenia dostępności witamin czy składników mineralnych. Zwierzętom warto podawać także profilaktycznie preparaty detoksykujące oparte na wyciągach z ziół.

Przede wszystkim należy zaś czuwać nad jakością surowców, które stosujemy w żywieniu zwierząt. Pozwoli nam to uniknąć wielu groźnych skutków zatrucia mikotoksynami.

Artykuł ukazał się w wydaniu lipcowym miesięcznika "Farmer"