Na swoich mediach społecznościowych Jan Krzysztof Ardanowski odniósł się do zarzutów stawianych jego osobie, jak i całemu resortowi przez środowiska tzw. obrońców praw zwierząt. Zdaniem Ministra, powodów takich zachowań jest wiele, pierwszym z nich jest faktyczna wiara w to, że działania resortu rolnictwa stwarzają cierpienie zwierząt:

„Czyż może być coś głupszego, niż sugerowanie, że rolnik, a jestem nim i z pochodzenia, i z wykonywanego zawodu, i ukończonych rolniczych studiów wyższych, ale dotyczy to wszystkich rolników, chce źle traktować zwierzęta? Rolnicy, od zarania dziejów, opiekują się zwierzętami, korzystają z nich, dbają, by miały jak najlepsze warunki do życia. Mają, można powiedzieć, w tym swój interes, bo zwierzęta pracowały w rolnictwie, dawały mleko i inne produkty (np. krew zwierząt żywych pitą w okresach głodu, skóry, ścięgna, włosie, żelatynę i in.), czy też ich ciała były i są pożywieniem miliardów ludzi na świecie. Są, oczywiście, zwierzęta zaniedbane, czy źle traktowane, zarówno gospodarskie, jak i towarzyszące. Czasami nieumiejętność traktowania wynika z głupoty, czasami z biedy i niemożności poniesienia dużych nakładów na specjalistyczne budynki i budowle, czasami, możliwe, z patologicznego charakteru. Czy jednak rolnicy, często ludzie starsi, sami żyjący w bardzo trudnych warunkach, są gorsi, zasługują na napiętnowanie i pogardę? Z przykrością mogę opisać ludzi tzw. elit, wywożących psa do lasu, czy wyrzucających go z samochodu (często bardzo „wypasionej bryki””), bo już się znudził, bo zanieczyszcza mieszkanie, albo przeszkadza w wyjeździe na luksusowe wczasy. Czym także, jak nie zaprzeczeniem dobrej, zgodnej z potrzebami zwierzęcia opieki jest przetrzymywanie psów w ciasnych mieszkaniach, a zwierzę predystynowane do przestrzeni i biegania, za całą swoją rozrywkę ma kilka minut dziennie na brudnym, ubabranym odchodami trawniku? Tego nie czynią rolnicy, bo rozumieją że zwierzę, że przyroda, to nie zabawka, tylko odpowiedzialność” – czytamy w komentarzu Jana Krzysztofa Ardanowskiego

Zdaniem Ministra, wiele z zarzutów stawianych mu przez „obrońców praw zwierząt” wynika z całkowitego niezrozumienia funkcjonowania przyrody i relacji człowiek-zwierzę:

„ Część tzw. ekologów, mających uproszczone, a nawet infantylne widzenie relacji człowiek-przyroda, z przekonaniem, zapewne ze łzami w oczach, przyłącza się do ataku na tych, których wskazano im jako wrogów zwierząt. Nie chcę tej postawy, wynikającej z przekonań, bagatelizować i lekceważyć. Wielu jest zapewne przekonanych, że w ten sposób przyłącza się do krucjaty przeciw barbarzyńcom. Prosty obraz świata, podział na dobrych i złych, sprawia, iż wielu myśli o sobie z poczuciem misji i pewnej wyższości, że mają lepszy stosunek do zwierząt, niż reszta społeczeństwa, ba, że to ich nobilituje i jakoś szczególnie pozytywnie wyróżnia. Czują się ludźmi lepszymi, bo przecież kochają zwierzęta. Do tego bardzo często dochodzi przekonanie o szczególnie szlachetnym odżywianiu, jakim jest wegetarianizm i, w jeszcze wyższym stopniu, weganizm. Nie kwestionuję prawa człowieka do spożywania takich posiłków, jakie lubi i aprobuje. Jednak, czy sposób odżywiania bez składników pochodzących od zwierząt, daje prawo krytykowania tych, którzy tego nie podzielają? Czy można postawić znak równości między swoiście rozumianą miłością do zwierząt, w tym wegetarianizmem, a etyką i wysokimi cechami charakteru? Jednym z najbardziej znanych wegetarian w ostatnich latach życia był Adolf Hitler, o którym, pisze Michael Kerrigan, w książce „Hitler. Człowiek i monstrum”: „Jeden z największych zbrodniarzy i ludobójców świata pochylał się nad losem trzody, owiec i drobiu” – tłumaczy w komentarzu szef resortu rolnictwa.

Pełna treść komentarza Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego dostępna jest na jego facebookowym profilu