Ostatni tydzień był okresem ożywienia na rynku trzody chlewnej: zaczęło się od środowej podwyżki cen w Niemczech (+5 eurocentów), w ślad za którą podążyła podwyżka cen także w naszym kraju. Według informacji opublikowanej przez Bartosza Czarniaka, rzecznika PZHiPTCh „Polsus”, za tuczniki w klasie E skupy w Polsce proponują obecnie średnio 8,75 zł za kilogram, czyli o 15-20 groszy więcej niż tydzień temu. Zdaniem hodowcy, jest to efekt niedoboru tuczników na rynku:

„Cóż się dziwić , że świń brakuje, jak podaje się, że od początku roku codziennie ubywało około ćwierć tysięcy chlewni ?! Obawiam się , że obecna podwyżka nie poprawi tego trendu i nadal ten spadek będzie się powiększał. Pytanie zasadnicze na chwile obecną jest następujące, czy podwyżki zagościły u nas na dłużej, czy też jest to jednorazowy przypadek? Z informacji jakie posiadam, sonduję, że podwyżki jeszcze nastąpią. Wynika to z...kryzysu w produkcji świń w całej UE. Nie tylko Polska i Niemcy borykają się z załamaniem opłacalności produkcji” – informuje w mediach społecznościowych Bartosz Czarniak.

Czy opisana sytuacja oznacza powrót do opłacalnej produkcji”

„Mamy poważny kryzys w produkcji wieprzowiny w Polsce, a politycy i urzędnicy, pomimo doraźnych programów i proponowanych zmian w podejściu do produkcji, czy też w przedstawianych dopłatach dobrostanowych nie mają realnego pomysłu na poprawę sytuacji w branży, która z dnia na dzień jest coraz gorsza... Niestety, moim zdaniem, na dzień dzisiejszy w naszym kraju nie robi się nic konkretnego, co pozwoliłoby zahamowanie spadek produkcji, hodowli świń w Polsce” – komentuje hodowca.