Producenci żywca wieprzowego od wielu już lat borykają się z szeregiem problemów i ograniczeń. Cyklicznie co 2-3 lata cała branżę dotyka fala obniżek cen skupu żywca, który często nie pozwala na opłacalną produkcję. To jednak nie jedyne ograniczenia w branży. W ostatnich latach można zaobserwować szereg tendencji które bez odpowiedniego przygotowania mogą być bardzo dużym problemem dla całego sektora. Mowa tu choćby o takich trendach jak presja na ograniczenie zużycia antybiotyków, wycofanie możliwości stosowania wysokich dawek tlenku cynku, czy też dążenie do rezygnacji z możliwości skarmiania pasz przygotowanych na bazie roślin transgenicznych.

W czasie tegorocznej edycji konferencji „Narodowe Wyzwania w Rolnictwie” wykład na ten temat wygłosił Paweł Wróbel, lekarz weterynarii specjalizujący się w chorobach trzody chlewnej, a także w rozrodzie zwierząt. Jak podkreślał, wspomniane zagrożenia zostały póki co odroczone w czasie, jednak nie ma wątpliwości, że prędzej czy później wejdą one w życie.

W pierwszej części wystąpienia specjalista odniósł się do kwestii ograniczania zużycia antybiotyków.

- Presja na ograniczenie zużycia antybiotyków to nie tylko moda, ale również konieczność. Wszystkim znany jest narastający problem lekooporności drobnoustrojów – pojawiają się coraz to nowe serotypy bakterii, które nie reagują na znane nam dotychczas antybiotyki. Jestem jednak przeciwnikiem obarczania weterynarii główną winą za ten problem – nasza praktyka w dużej mierze bazuje na antybiogramach, antybiotyk dobierany jest zwykle pod konkretny patogen. W medycynie ludzkiej wciąż jest to rzadkością, sądzę więc że tu należy upatrywać głównych przyczyn lekooporności – mówił specjalista.

Jego zdaniem na ograniczenie zużycia antybiotyków patrzeć należy jednak nie tylko przez pryzmat zdrowia publicznego. Ilość stosowanych preparatów może być również traktowana jako karta przetargowa w globalnym handlu mięsem:

- Niektóre kraje będą w przyszłości kreowały poziom zużycia antybiotyków jako argument eksportowy. Mięso pochodzące z krajów o niższym poziomie stosowania tych leków będzie traktowane jako bardziej atrakcyjne. W naszym kraju trudno jednak mówić o ograniczeniu zużycia antybiotyków, gdyż tak naprawdę nie mamy twardych danych na ten temat. W pierwszej kolejności należy zatem zacząć od precyzyjnego monitoringu ilości stosowanych leków – tłumaczył ekspert.

W swoim wystąpieniu Paweł Wróbel odniósł się również do planowanego na połowę 2023 roku wycofania możliwości stosowania wysokich dawek tlenku cynku w paszach leczniczych dla świń.

- Choć mechanizm działania tlenku cynku nie został jeszcze dokładnie poznany, wiemy dobrze że skutecznie pozwala kontrolować problem biegunek u prosiąt. Jego nagłe odstawienie, lub zastosowanie zbyt niskiej dawki kończy się często wybuchem choroby. Od 2023 roku możliwe będzie stosowanie tlenku cynku w maksymalnej dawce 150 mg/kg paszy, która to w żadnym przypadku nie wykazuje jakiegokolwiek działania terapeutycznego. Mamy zatem niespełna 5 lat na opracowanie skutecznych rozwiązań, które pozwolą na opanowanie problemu biegunek bez udziału tlenku cynku – tłumaczył ekspert.

W swoim wystąpieniu prelegent odniósł się też do kwestii planowanego od lat wycofania z rynku pasz opartych na bazie surowców pochodzących z roślin modyfikowanych genetycznie:

- Zakaz stosowania pasz GMO ma sens tylko w jednym przypadku – jako metoda ochrona naszego rynku żywca wieprzowego. Jeżeli działałoby to w ten sposób, że produkujemy wieprzowinę bez udziału takich pasz, i nie dopuszczamy aby do Polski wjeżdżało mięso produkowane z roślin transgenicznych, zakaz ów miałby sens. Wiadomo jednak, że wynegocjowanie takich warunków będzie bardzo trudne. Bez tego wprowadzenie zakazu stosowania pasz GMO będzie dodatkowym obciążeniem dla producentów, koszt produkcji wieprzowiny wzrośnie bowiem o około 20 proc. Jednocześnie do Polski spływał będzie potok taniego mięsa wyprodukowanego przy udziale śruty sojowej GMO – tłumaczył Paweł Wróbel.

Więcej relacji z konferencji „Narodowe Wyzwania w Rolnictwie” już wkrótce na naszym portalu!