29 czerwca przed sulechowskim magistratem protestowało ponad 500 mieszkańców okolicznych wsi, którzy sprzeciwiają się powstaniu w Kalsku ogromnej fermy trzody chlewnej. To kolejna z akcji protestacyjnych, organizowanych od jesieni ub.r. Przeciwnicy inwestycji zapewniają, że nie ich protest nie jest wymierzony w producentów i hodowców trzody, bo wielu z nich również jest rolnikami. Ich przerażenie budzi jednak skala produkcji, zamierzona przez inwestora planowanej chlewni. Pod petycją wyrażającą sprzeciw wobec planów podpisy złożyło 5 tys. osób.

W opinii mieszkańców obiekty o łącznej obsadzie 36 tysięcy sztuk trzody oznaczają dla gminy degradację środowiska a do tego nieodwracalne i niekorzystne skutki społeczne i gospodarcze: wyludnienie gminy przez wszechobecny smród, spadek cen gruntów, niemożność pozyskania innych inwestorów i ucieczkę obecnie działających, brak miejsc pracy i możliwości rozwoju. Przed ratuszem w Sulechowie protestowali mieszkańcy Kalska, Brzezia k. Sulechowa, Krężoł, Kruszyny, Obłotnego i Sulechowa Na transparentach trzymanych przez protestujących można było w poniedziałek przeczytać m.in. hasła: „STOP Przemysłowej Hodowli Świń”, „STOP fermom przemysłowym”, „Ludzie to absurd – czas się obudzić, świń będzie więcej w gminie niż ludzi”.

Inwestorem, który forsuje plan budowy dwóch ogromnych obiektów chlewni jest Spółka Rolna Kalsk, której właścicielem jest Giulio Luigi Piantini. Spółka przed wielu laty objęła w posiadanie dawne gospodarstwo państwowe w Kalsku. Dotychczasową domeną działalności przedsiębiorstwa była hodowla bydła i produkcja oraz przetwórstwo mleka. Nowa ferma miałaby powstać w ramach rozbudowy i przebudowy istniejących obiektów inwentarskich dawnych obór i owczarni.

-Zwierzęta zawsze tam były i nie mamy nic przeciwko hodowli czy produkcji zwierzęcej. Wielu z protestujących jest czynnymi rolnikami– zapewnia sołtys Kalska, Krystyna Talaga.

-Tu jednak nie chodzi o chlewnię na 2 czy 4 tysiące sztuk, ale ogromną przemysłową fermę na 36 tysięcy sztuk. Taki obiekt oznacza dla nas Armagedon, realną powolną zagładę, bo zwyczajnie nie da się tu normalnie żyć i pracować. Dwie wielkie chlewnie mają stanąć zaledwie 500 i 700 metrów od domów. Każdy przyzna chyba rację, że bez względu na zastosowanie choćby nie wiem jak nowoczesnych technologii, w takim sąsiedztwie nie da się żyć. W naszym regionie już działają fermy przemysłowe o mniejszej skali produkcji, więc wiemy z czym się to wiąże.

- Dziwi i oburza nas fakt, że inwestycja została pozytywnie zaopiniowana zarówno przez Urząd Marszałkowski, jak i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i Wody Polskie. Negatywną decyzję w wydał tylko Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Zielonej Górze – mówi sołtys Kalska.-Oburza również fakt, że inwestor wcześniej zapewniał, że nie będzie forsował swoich planów wbrew woli mieszkańców. Teraz jednak odstąpić od zamiarów nie chce. My jednak nigdy się na tą fermę nie zgodzimy i będziemy walczyć wszelkimi metodami, by zablokować jej budowę. Od tego zależy przyszłość naszą i naszych dzieci. Większość mieszkańców gminy jest przeciwna tej inwestycji. Fakt, że na placu przed ratuszem poło nas kilkuset, wynika wyłącznie z racji panującej epidemii.

Próbowaliśmy porozmawiać z właścicielem Spółki Rolnej Kalsk o jego inwestycyjnych planach, w kontekście społecznych protestów. Nie udało się nam to, bo jak usłyszeliśmy, prezes wyjechał, a nikt inny na temat w firmie wypowiedzieć się nie może. Regionalnej Gazecie Lubuskiej, szef Spółki Rolnej Kalsk wyjaśnił wcześniej, że inwestycja polega jedynie na modernizacji obiektów, funkcjonujących w tym miejscu od 20 lat, związanej ze zmianą profilu produkcji. Zapewnił też, że cała inwestycja będzie zgodna z prawem i przepisami dotyczącymi ochrony środowiska.

Jak dowiadujemy się ze strony Gminy Sulechów, do pierwszego spotkania inwestora z władzami samorządowymi i mieszkańcami w sprawie planów budowy fermy doszło w grudniu 2019 roku. Kolejne odbyło się 23 stycznia 2020 roku w Kalsku w Ośrodku Doradztwa Rolniczego. 3 lutego br. debatowali na ten temat radni i władze gminy w Urzędzie Miejskim Sulechów. Do 3 lipca br. potrwać mają społeczne konsultacje. Po tym terminie władze gminy przystąpią do badania dokumentów i ich oceny, by zaopiniować wniosek inwestora.