Zanosi się na przełom na miarę tego, jakiego w latach 70. i 80. dokonała Temple Grandin, doktor zootechniki, która - wykorzystując swoje doświadczenie życia ze spektrum autyzmu - zrewolucjonizowała podejście hodowców krów do dobrostanu tych zwierząt i nauczyła ich, jak organizować przestrzeń, by doświadczały mniej stresu. W ramach finansowanego przez Unię Europejską programu SoundWel, mającego na celu poprawę zdrowia i dobrostanu zwierząt, powstał algorytm, który ocenia stan emocji świń na podstawie wydawanych przez nie odgłosów.

- Dobrostan zwierząt jest obecnie rozumiany nie tylko jako zdrowie fizyczne, lecz także psychiczne - mówi Elodie Briefer, profesor biologii na Uniwersytecie w Kopenhadze i autorka badania opublikowanego w "Scientific Reports". Jej zdaniem im szybciej hodowca rozpozna, czy zwierzę jest zadowolone, czy zestresowane, tym szybciej można rozwiązać ewentualne problemy, które mogłyby rzutować na zdrowie zwierząt.

Świnie, w odróżnieniu od raczej milczących krów, kóz czy owiec, wydają wiele zróżnicowanych odgłosów. Aby rozszyfrować ich komunikację, naukowcy z pięciu laboratoriów badawczych w całej Europie za pomocą mikrofonów zarejestrowali ponad 7000 próbek dźwięków od 411 świń. Odgłosy były nagrywane we wszystkich typowych sytuacjach w życiu zwierząt - od urodzenia po śmierć w rzeźni. Następnie każdemu dźwiękowi przypisano pozytywną lub negatywną wartość emocjonalną w oparciu o "intuicyjne wnioskowanie", czyli po prostu naukowcy zgadywali, jak prawdopodobnie czuła się świnia w danym momencie, wiedząc, w jakiej sytuacji nagrano dany dźwięk.

Szukasz artykułów potrzebnych w chowie trzody? Sprawdź oferty w portalu Giełda Rolna! 

Okazało się, że gdy wsłuchać się uważniej w dźwięki wydawane przez świnie, to można dostrzec pewne wzorce. Gdy świnie odczuwają pozytywne emocje, na przykład podczas karmienia, biegania czy spotkania po rozłące z matką lub rodzeństwem, wydają raczej krótkie dźwięki o stałej wysokości. Z kolei kiedy doświadczają strachu lub bólu, wydawane przez nie krzyki, piski i kwiki trwają dłużej i mają bardziej zmienny ton niż odgłosy zadowolenia. Człowiek, gdy się tego nauczy, potrafi dość trafnie rozpoznać, co czują świnie. Znacznie lepiej radzi sobie z tym jednak sztuczna inteligencja - stworzony przez badaczy algorytm identyfikuje stany emocjonalne świń jako pozytywne lub negatywne z 92-procentową trafnością.

Kolejnym krokiem będzie stworzenie aplikacji lub innego prostego narzędzia, które pozwoliłoby hodowcom oceniać stan emocjonalny zwierząt w czasie rzeczywistym. W tym celu naukowcy będą współpracować z inżynierami. - Umiejętność wczesnego rozpoznawania problemów jest kluczowe dla powodzenia hodowli - mówi Stewart Skinner, 38-letni hodowca z Ontario. I dodaje, że łatwe w obsłudze urządzenie odczytujące świńskie chrumkanie byłoby na fermie bardzo cenne.