Uchwała nie mogła trafić pod obrady sejmiku, bo - zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt - podejmując decyzję o odstrzale sejmik musi ją poprzedzić opiniami m.in. regionalnej rady ochrony przyrody, a takiej opinii dotąd nie uzyskał.

Dlatego uchwałą, której projekt radni otrzymali w poniedziałek, sejmik ma zająć się w najbliższym możliwym terminie, po uzyskaniu takiej opinii; niewykluczone że zrobi to na sesji nadzwyczajnej.

W projekcie tym jest mowa o przeznaczeniu z budżetu województwa 200 tys. zł na odstrzał dzików.

Podlaskie jest jak dotąd jedynym regionem w Polsce, gdzie notowane są przypadki wirusa ASF u dzików (36 przypadków, w sumie u blisko 70 dzików) oraz trzy ogniska tej choroby u trzody chlewnej (łącznie u 11 świń).

Jak wyjaśnił na sesji wicemarszałek województwa Jerzy Leszczyński, te pieniądze byłyby przeznaczone na odstrzał 500 dzików w tzw. strefie czerwonej, czyli na obszarze położonym najbliżej miejsc, gdzie dotąd stwierdzano przypadki i ogniska ASF. To część powiatów: sejneńskiego, augustowskiego, sokólskiego i białostockiego.

W poniedziałek radni przyjęli jedynie stanowisko w sprawie - podjęcia działań zmierzających do ograniczenia skutków rozpowszechniania się wirusa ASF na terenie województwa podlaskiego.

Wyrazili w nim zaniepokojenie z powodu niewystarczających - ich zdaniem - działań ministrów: środowiska oraz rolnictwa, dotyczących zagrożeń związanych z ASF. Zwrócili się do nich o pieniądze na walkę z ASF. - Oczekujemy w tej sprawie natychmiastowej pomocy i zdecydowanego wsparcia rządu RP - napisali radni.

W przyjętym jednogłośnie stanowisku podlaski sejmik chce, by w budżecie państwa znalazły się pieniądze na walkę z ASF w Podlaskiem i wnosi o zabezpieczenie na ten cel budżecie państwa co najmniej 4,8 mln zł.

W stanowisku jest też mowa o całkowitym odstrzale dzików w strefie czerwonej, ograniczeniu ich populacji o 70 proc. w strefie żółtej oraz o 50 proc. w pozostałej części województwa.

Jednocześnie radni podkreślili, że w samym budżecie województwa nie ma wystarczających pieniędzy na działania związane z ograniczeniem populacji dzików w tym regionie i - bez konkretnych działań ze strony rządu - sam samorząd nie może skutecznie przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa ASF wśród dzików i świń.

Choć radni PiS, którzy są opozycją w sejmiku województwa podlaskiego także poparli stanowisko, kwestionowali niektóre jego zapisy, mówili że jest "niekonkretne".

- Poprzemy tę uchwałę, ale ona niczego nie załatwi - mówił przewodniczący klubu radnych PiS Jan Dobrzyński. Krytykował rządzącą w sejmiku koalicję PO-PSL, że na działania związane ze zmniejszeniem populacji dzików zarząd województwa planuje przeznaczyć "tylko" 200 tys. zł.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, to sejmik województwa może podjąć decyzję o odstrzale, gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym także gospodarki łowieckiej. W ustawie jest mowa o "działaniach mających na celu ograniczenie populacji".

Od minionego piątku do 31 marca podlascy rolnicy mogą składać wnioski do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o odszkodowania za uprawy zniszczone przez dziki. Rząd przyznał na ten cel 6,1 mln zł. O pieniądze mogą się starać ci rolnicy z wyznaczonych stref z ograniczeniami związanymi z ASF, którym jesienią specjalne komisje wojewódzkie oceniły te straty.

Część rolników dostała już wcześniej pieniądze z ARiMR (rząd zdecydował o tym w listopadzie 2014 r.), ale nie wszyscy poszkodowani spełniali kryteria tej pomocy. Jesienią wypłacono w sumie prawie 1,5 mln zł pomocy.