PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Nie możemy spoczywać na laurach - dr Jażdżewski o ASF i grypie ptaków

Nie możemy spoczywać na laurach - dr Jażdżewski o ASF i grypie ptaków
Dr Krzysztof Jażdżewski (pierwszy z prawej) 27 kwietnia powrócił na stanowisko zastępcy Głównego Lekarza Weterynarii

O aktualnej sytuacji związanej z ASF, nowych wymogach bioasekuracji i walce z wysoce zjadliwą grypą ptaków rozmawiamy z Krzysztofem Jażdżewskim, zastępcą Głównego Lekarza Weterynarii.



„Farmer”: W większości obszarów dotkniętych afrykańskim pomorem świń choroba wydaje się być w odwrocie – na Podlasiu, Mazowszu i Lubelszczyźnie notujemy mniej przypadków ASF u dzików niż jeszcze rok temu. Jak Pan ocenia aktualną sytuację epizootyczną związaną z ASF? 

Dr Krzysztof Jażdżewski: Zacznijmy od tego, że w myśl nowej nomenklatury nie mówimy już o „przypadkach” choroby u dzików. Według nowego Prawa Zdrowia Zwierząt wyróżniamy ogniska ASF u dzików oraz ogniska ASF u świń i taką też nomenklaturą należy się posługiwać. A odpowiadając na pytanie, mogę stwierdzić, że ocena sytuacji zależy od tego, o jakim regionie Polski mówimy. Mamy wspomniane przez Pana obszary, gdzie rzeczywiście presja choroby w populacji dzików jest mniejsza. Niepokoi jednak fakt, że mimo iż w dużo mniejszej liczbie, co jakiś czas ogniska ASF u dzików w tych regionach wciąż występują. Jeśli wziąć pod uwagę to, że do zdjęcia strefy różowej (dawniej: czerwonej) potrzeba, aby przynajmniej przez 12 miesięcy w danym terenie choroba nie występowała, wciąż stanowi to duży problem. 

Czy znamy mechanizm faktu, że pomimo spadku liczby zachorowań na wielu terenach choroba wciąż występuje?

Dokładnie wiemy, dlaczego tak się dzieje. Jest to zjawisko typowe dla wszystkich epizootii ASF występujących w populacjach dzików: w ich przebiegu wyróżniamy fazę ostrą z dynamicznym wzrostem nowych zachorowań, fazę stabilizacji oraz fazę spadku liczby nowych ognisk choroby. Przebieg pierwszej fazy epizootii jest tym intensywniejszy, im większe zagęszczenie zwierząt. Natomiast w ostatniej z wymienionych faz za rozprzestrzenianie się choroby odpowiada przede wszystkim kontakt zwierząt z padliną. Dziki często przebywają na obszarach gęsto zalesionych, trudno dostępnych dla człowieka, nie ma zatem szans, by odnaleźć i zebrać sto procent padłych zwierząt. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w szpiku kostnym dzików wirus ASF może przeżyć 6-7 miesięcy, to prędzej czy później dojdzie do kontaktu zdrowego zwierzęcia z patogenem. Dlatego nawet tam, gdzie presja choroby zdaje się być niższa, nie możemy spoczywać na laurach. Dziki charakteryzują się bowiem ogromnym potencjałem reprodukcyjnym, w krótkim czasie ich populacja może zatem wzrosnąć, co przyniesie ponowne zaostrzenie przebiegu epizootii. „Grzechem śmiertelnym” jest dokarmianie dzików. Musimy również poważnie zastanowić się, co zrobić, aby ograniczyć ogromną bazę pokarmową, jaką dla dzików stanowią pozostałości po uprawie kukurydzy. 

A jak ocenia Pan przebieg epizootii ASF w zachodniej części kraju?

Tu również sytuacja jest zróżnicowana. Oczywiście prawdziwym epicentrum choroby jest województwo lubuskie. W ciągu niecałych pięciu miesięcy 2021 r. odnotowano tu blisko 900 ognisk ASF u dzików, w całym zeszłym roku ponad 1000. Choroba zebrała tam już duże żniwo, a i tak dynamika szerzenia się pomoru w tej części kraju jest ogromna, co świadczy o wielkiej populacji dzików żyjącej na tym terenie. Sprzyja temu duża lesistość regionu. Niepokoi również sytuacja w Zachodniopomorskiem i na Dolnym Śląsku. Mimo że niewielka część tych regionów dotknięta jest ASF, od początku roku potwierdzono tam po kilkadziesiąt ognisk choroby w populacji dzików. Zgoła inaczej sytuacja wygląda w Wielkopolsce: od września ubiegłego roku nie notowaliśmy tam ASF u dzików. Pojedyncze zachorowanie potwierdzono dopiero na początku maja w powiecie szamotulskim. Dla mnie sytuacja w tej części kraju jest przedziwna – dane są bardzo optymistyczne, tymczasem tuż za granicą regionu choroba występuje w sposób masowy. Mam nadzieję, że obecna sytuacja wynika z różnic w zagęszczeniu populacji dzików, a dostępne dane pokrywają się ze stanem faktycznym. Wymaga to jednak głębszych analiz. Z pewnością nie ogłaszałbym przedwcześnie sukcesów w zwalczaniu ASF w Wielkopolsce. 

Może wzorem Niemiec warto, by wokół dużych skupisk choroby (lub wokół obszarów dużego zagęszczenia produkcji trzody chlewnej) wyznaczać tzw. strefy białe, w których prowadzi się depopulację dzików? 

W obszarach, gdzie choroba już występuje w ostrej fazie (lub też podejrzewamy jej występowanie), takie działanie nie jest wskazane: intensywny odstrzał płoszyłby bowiem zwierzęta, przez co przyczyniłby się do jeszcze szybszego przenoszenia choroby. Strzelać należy tam, gdzie choroba jeszcze nie występuje. W naszym kraju zalecamy, aby w obszarze 50 km od strefy różowej prowadzić gruntowny odstrzał dzików. Być może stabilizację w Wielkopolsce osiągnięto właśnie dzięki temu działaniu. Intensywny odstrzał na pewno nie jest wskazany w części województwa lubuskiego, gdyż tam przyczyniłby się do jeszcze szybszego rozprzestrzeniania choroby. Są inne sposoby obniżania populacji dzików, jak celowany odstrzał sanitarny, wyłapywanie dzików w pułapki oraz ich eutanazja. 

Jak ocenia Pan szansę na to, że władze Chin uznają zasady regionalizacji ASF, co pozwoliłoby na wznowienie eksportu wieprzowiny z dużej części Niemiec (a docelowo być może również i z obszarów Polski wolnych od ASF) na ten rynek?

Nie mam, niestety, informacji, w jakim stadium znajdują się negocjacje pomiędzy władzami Niemiec a Pekinem. Wiemy jedno: jeżeli Chińczycy zgodzą się na uznanie regionalizacji w przypadku Niemiec, będą musieli zrobić to również w kontekście innych krajów, w których nie występują ogniska afrykańskiego pomoru u świń. I tu niestety zaczyna się problem: nasz kraj stale prowadzi negocjacje na temat eksportu wieprzowiny z niektórymi krajami Azji (między innymi z Japonią), jednak wszelkie wysiłki naszej dyplomacji niweczone są co roku w okresie letnim, kiedy to przez kraj przetacza się fala ognisk afrykańskiego pomoru świń w stadach trzody. Trzeba powiedzieć jasno: kraje, w których choroba występuje u świń, mają niewielkie szanse na zdobycie wielu rynków zbytu. 

Przejdźmy do tematu, który w ostatnim czasie wzbudził duży niepokój wśród producentów trzody: mowa tu o zmianach w wymogach ochrony biologicznej stad. Szczególne kontrowersje budzi wymóg grodzenia obiektów, w których przebywa trzoda, a które znajdują się w strefach ASF. Czy nie jest to zbyt duże obciążenie zwłaszcza dla małych gospodarstw?

W pierwszej kolejności należy sprostować, że budowa ogrodzenia nie jest warunkiem istnienia produkcji trzody chlewnej w gospodarstwie. Wymóg ten dotyczy producentów, którzy chcą przemieszczać zwierzęta poza granicę strefy. Ogrodzenie nie jest wymagane w przypadku gospodarstw produkujących wieprzowinę na własne potrzeby lub na potrzeby rynku lokalnego. Warto też zwrócić uwagę na zmianę struktury produkcji trzody chlewnej w naszym kraju: z 360 tys. stad świń, które utrzymywaliśmy w naszym kraju przed pojawieniem się ASF w 2014 r., obecnie pozostało ok. 81 tys. stad. W dużej mierze z rynku zniknęły gospodarstwa o niedużej skali produkcji i prawdopodobnie trend ten będzie się utrzymywał. Coraz mniej jest zatem takich producentów, których nie będzie stać na wykonanie wspomnianego ogrodzenia, zwłaszcza że cały czas funkcjonuje ministerialny program dofinansowań do wzmocnienia standardów bioasekuracji. Chcę też podkreślić, że do końca października Inspekcja Weterynaryjna będzie starała się nie wyciągać konsekwencji wobec producentów, którzy nie zdążyli jeszcze wyposażyć swojego gospodarstwa w ogrodzenia. Inne tzw. nowe wymagania nie generują żadnych nakładów finansowych. Dodatkowo dla małych gospodarstw niezatrudniających osób do obsługi świń i przy przygotowaniu pasz Inspekcja Weterynaryjna stworzyła dokumentację, która może być z powodzeniem zastosowana w gospodarstwie, a tym samym spełni stawiane im wymagania. 

Zmieńmy temat: ASF to niejedyny problem epizootyczny, z jakim boryka się polskie rolnictwo. Ostatnie miesiące to czas masowego występowania ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków w stadach drobiu. Patrząc zwłaszcza na sytuację na północnym Mazowszu, nasuwa się pytanie, czy dobrą strategią było tak duże zagęszczenie produkcji drobiarskiej na stosunkowo małym obszarze? 

My jako Inspekcja Weterynaryjna mamy po tej fali ognisk grypy ptaków podobne obserwacje. Problem polega jednak na tym, że ani nasz Inspektorat, ani Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie mają mechanizmów pozwalających na kształtowanie struktury produkcji w poszczególnych regionach. Jest to rola przede wszystkim właściwego zagospodarowania przestrzennego. Z epizootycznego punktu widzenia tak duże zagęszczenie produkcji nie jest z pewnością korzystne, gdyż w razie wystąpienia jakiejkolwiek poważnej choroby system szybko okaże się niewydolny. Opisana przez Pana sytuacja powinna być w przyszłości brana pod uwagę przy wydawaniu zgód na budowę nowych obiektów przeznaczonych do prowadzenia produkcji zwierzęcej. Jeżeli jednak już musimy tworzyć tak duże skupiska produkcji, nie możemy zapominać o budowie infrastruktury, która będzie niezbędna w razie wystąpienia na danym terenie epizootii. Mowa tu przede wszystkim o zakładach utylizacyjnych, spalarniach itd. Obecnie to właśnie jest największy problem. Mamy wprawdzie alternatywne i dozwolone przez prawo metody unieszkodliwiania padłych zwierząt, ale jak dobrze wiemy, nie są one jednak akceptowane przez społeczeństwo. 

Często słychać również głosy, że w związku z ogromną skalą tegorocznej epizootii producenci mogą mieć problem z uzyskaniem odszkodowania za poniesione straty. Jak odniesie się Pan do tych wątpliwości?

Kwestia odszkodowań przyznawanych w związku ze stratami poniesionymi w wyniku występowania chorób zwalczanych z urzędu jest ściśle definiowana przez prawo (art. 49 Ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt), które mówi o tym, że w przypadku strat wywołanych przez choroby objęte obowiązkiem zwalczania przysługuje rekompensata w wysokości wartości rynkowej zwierząt. Państwo nie jest firmą prywatną, która może w jakikolwiek sposób uniknąć wypłaty odszkodowania: prawo mówi o tym, że każdy, kto spełnił wszystkie wymogi prawne, może liczyć na wypłatę odszkodowania. Inspekcja Weterynaryjna ma na ten cel zabezpieczone środki w ramach rezerw celowych, które są następnie przekazywane wojewódzkim i powiatowym lekarzom weterynarii. Natomiast prawdą jest to, że proces przyznawania i wypłaty rekompensat może potrwać kilka tygodni, a nawet miesięcy: w pierwszej kolejności muszą być oczywiście ukończone wszystkie czynności związane z zabezpieczeniem i likwidacją ognisk. Przygotowana musi być również szczegółowa dokumentacja, a także należy zweryfikować, czy danemu producentowi należy się wypłata odszkodowań. Nie ma obaw, że ze względu na brak środków nie zostaną wypłacone odszkodowania – jeżeli skończą się zasoby pochodzące z rezerw celowych, rekompensaty będą wypłacone ze środków pochodzących z budżetu ogólnego. Przyznanie płatności może jednak potrwać. Powiedzieć należy również o tym, że spośród 312 ognisk grypy, z jakimi mamy do czynienia w tym sezonie, spora grupa producentów nie angażowała się w likwidację ogniska. To również powoduje opóźnianie procedur związanych z wypłatą odszkodowań – w pierwszej kolejności najważniejsze jest bowiem zabezpieczenie logistyczne ogniska przez pracowników powiatowych inspektoratów weterynarii, którzy są przecież odpowiedzialni także za działania związane z przygotowaniem wszelkich dokumentów do wypłat środków publicznych na rzecz hodowców, zakładów utylizacyjnych itd. 

Dziękuję za rozmowę.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)

  • 🤥🤥 2021-06-27 23:59:41
    Nie mogą spocząć na laurach bo jeszcze zostało kilku hodowców trzody chlewnej i drobiu. Laury będą jak zostaną rolnicy kontraktowi (parobki europejskie)
  • Adam dolny slask 2021-06-19 22:14:00
    a za co te laury? za niszczenie polskich hodowców?
  • ad64 2021-06-15 18:00:35
    Mogli by zdradzić jaki to laury ?
  • Maryla 2021-06-15 09:29:38
    Weterynaria straciła kontrolę nad sobą i nad wszystkim. Wystarczy popatrzeć na handel żywnością w sieci. Hula bez nadzoru. Pod pretekstem pandemii. Wkrótce wszyscy się pochorują. Jakie laury? Zgliszcza.
  • tam pod lasem 2021-06-14 20:03:22
    każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu !
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.229.142.91
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.