Była to już piąta edycja konferencji, którą Farmer dedykuje producentom trzody chlewnej. Jednak pierwszy raz ten cykl zaprezentowaliśmy w Kujawsko-Pomorskiem. Musimy przyznać, że spotkanie cieszyło się sporym zainteresowaniem wśród lokalnych producentów świń, którzy potwierdzili to swoją obecnością na spotkaniu – w konferencji uczestniczyło 120 osób.

Spotkanie rozpoczęła prelekcja, którą wygłosił dr Marian Kamyczek, dyrektor Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Pawłowicach. Dotyczyła ona bieżącej sytuacji na rynku żywca wieprzowego, oraz prognoz na przyszłość. Jak mówił dr Kamyczek, w ostatnich miesiącach krajowi producenci trzody chlewnej doświadczyli największego od wielu lat kryzysu. Jednocześnie wskazał on, na pewne oznaki poprawy sytuacji:

- Nadzieje dla producentów żywca daje sytuacja na rynku chińskim. Ze względu na niespełnianie wymogów bioasekuracji zlikwidowano tam wiele stad świń. Liczba loch spadła z 36 do 31 mln loch. Oznacza to, że w roku 2019 kraj ten wyprodukuje o 100 mln mniej tuczników, a skala zakupów wieprzowiny wzrośnie do 8 mln ton. Oczywiście Unia Europejska nie jest jedynym rynkiem, z którego Chińczycy mogą importować wieprzowinę, jednak większy popyt ze strony rynku chińskiego jest dla europejskich producentów pewnym światełkiem w tunelu – tłumaczył dr Kamyczek.

Konferencja redakcji „Farmera” na terenie woj. kujawsko-pomorskiego była dobrą okazją do tego by lepiej przyjrzeć się prowadzonym projektom w tym regionie kraju. Jednym z nich jest program „Kujawsko-pomorska wieprzowina, tucz bez GMO”, który tak naprawdę powstał oddolnie, czyli z inicjatywy i potrzeby hodowcówświń rasy puławskiej, którzy chcieli współpracować z małymi zakładami  ubojowymi i przetwórniami mięsa. Program obejmuje lokalnych rolników, utrzymujących krajowe rasy świń, które są tuczone bez udziału soi GMO. W zastępstwie, w mieszankach paszowych ten komponent zastąpiono krajowymi źródłami białka, a lokalne ubojnie i przetwórnie mięsa oferują później konsumentom produkty regionalne z „wyróżnikiem bez GMO”. W ramach tej współpracy hodowcy otrzymują zapłatę za zwierzęta o złotówkę wyższą od krajowej ceny rynkowej. Koordynatorem tego programu jest Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego. W ramach dalszych działań tego projektu, 9 stycznia br. powołano konsorcjum w Minikowie. Nastąpiło podpisanie umów, zakładające konsorcjum rolników, przetwórców, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk, KPODR Minikowo w celu realizacji Projektu Kujawsko-pomorska Wieprzowina Chów bez GMO w ramach działania "Współpraca" PROW 2014-2020 – wyjaśniała Lidia Lewandowska z-ca dyrektora KPODR. Program jest w toku postępowania uzyskania wsparcia promocji produktu z Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego. Ma też zostać poszerzony, o dodatkowe krajowe i zachowawcze rasy świń.

W trakcie spotkania wszyscy uczestnicy mogli wysłuchać również prezentacji Zbigniewa Plitta z Łasina który przedstawił swoje gospodarstwo o profilu produkcji świń. Hodowca wraz z synem w ciągu roku sprzedaje ok. 21 tys. tuczników, areał gospodarstwa wynosi 570 ha. To wystąpienie było okazją do dyskusji na temat tego jak przetrwać na niekorzystnym rynku trzody chlewnej, jak szukać oszczędności. Pan Zbigniew podzielił się również ze słuchaczami swoim doświadczeniem w zakresie budowy chlewni, szukania oszczędności na paszy oraz innowacji, które w jego gospodarstwie przynoszą wymierne korzyści. Zaliczył do nich kojce porodowe z windą dla loch oraz system żywienia świń na mokro.

Ciekawym elementem spotkania był wykład poprowadzony przez Pawła Wróbla, lekarza weterynarii specjalizującego się w chorobach świń. Dotyczył on kwestii bioasekuracji stad świń w dobie afrykańskiego pomoru świń. Prelegent zwracał uwagę na ostatnie wydarzenia związane z planami odstrzału dzików:

- Prawda jest niestety taka, że z różnych przyczyn odstrzał dzików prawdopodobnie nie zostanie zrealizowany. Jesteśmy zatem skazani na to, że na naszym terenie w każdej chwili pojawić może się wirus choroby w populacji tych zwierząt. Naszym zadaniem jest jednak tak zabezpieczyć obiekt, aby do minimum ograniczyć ryzyko przedostania się choroby do naszego stada – tłumaczył specjalista.

Paweł Wróbel odniósł się również do budzącej wiele emocji kwestii dezynfekcji środków transportu w okresie zimowym:

- Prawda jest taka, że obecnie nie ma na rynku preparatu który działałby w temperaturze niższej niż -10°C. W niektórych okresach zimy dezynfekcja pojazdów wjeżdżających na fermę będzie więc praktycznie niemożliwa. W tej sytuacji naszym zadaniem jest zastanowić się, czy możliwe jest uniknięcie bezpośredniego wjazdu samochodów na obszar fermy – tłumaczył ekspert.

Ostatnia prelekcja wygłoszona podczas konferencji dotyczyła możliwości poprawy rozrodu w krajowych stadach. Wygłosił ją dr inż. Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Jak mówił, produkcja świń w naszym kraju jest silnie zróżnicowana: oprócz stad produkujących na wysokim poziomie mamy również mnóstwa takich które osiągają bardzo słabe wyniki rozrodu:

- Często słyszymy porównania na temat efektywności rozrodu świń w Polsce i w krajach Europy Zachodniej. Najczęściej mówi się o tym, że na Zachodzie osiągane są rekordowe wyniki, gdy w tym samym czasie Polska pozostaje daleko w tyle. To jednak nie do końca prawda. Mamy gospodarstwa, które poziomem i efektywnością produkcji nie odbiegają od duńskich, czy niemieckich. Mamy jednak również znaczną ilość stad, gdzie produkcja odbywa się na dramatycznie niskim poziomie. Główny problem wynika z tego, że w Danii, Niemczech, czy Hiszpanii opracowany jest precyzyjny, ujednolicony system hodowli, doradztwa czy zarządzania produkcją. U nas brak niestety takich standardów – mówił podczas spotkania specjalista.