-Na ostatnim spotkaniu u posła Macierewicza w Piotrkowie Trybunalskim usłyszeliśmy obietnice wypłaty rekompensat producentom trzody za utracone dochody. Powinny one pokrywać różnicę cenową w stawce płaconej za świnie w strefach i poza nimi. Według naszych wyliczeń rekompensata jednak strat w pełni nie pokryje, bo przy obliczaniu bierze się pod uwagę przychód rolnika, ale nie rosnące koszty – mówi Janusz Terka, rolnik z powiatu piotrkowskiego i szef rolniczej Solidarności w powiecie. -W efekcie wiele gospodarstw z pomocy nie skorzysta, a większość strat nie zniweluje w pełni.

-W opinii rolników, wsparcie dedykowane jest raczej dla tych, którzy ograniczają lub zaprzestają produkcji trzody – uważa związkowiec. -O konsultacjach i zmianach rządowego planu nie ma jednak mowy, bo jak się dowiedzieliśmy chodzi tu o wznowienie „zamrożonego” programu pomocy, a więc zasady pozostają te same. Jedyne, co udało się nam wskórać w rozmowach ze stroną rządową to odstąpienie od pomysłu, by pomoc covidową odliczać od kwoty przyznanej rekompensaty. Program ewidentnie należałoby poprawić i dostosować do obecnych realiów. Przecież opracowano go na mocy ustawy z 2015r, a od tego czasu sytuacja znacznie się zmieniła na gorsze.

-Chlewnie pustoszeją nie tylko w czerwonych strefach. Tam płacą za świnie 4zł/kg żywej wagi, ale w białej strefie też kokosów nie ma i wciąż trzeba zabiegać o zbyt, czasem zapominając o opłacalności. Rolnicy mają już dość tej ciągłej niepewności i przestali wierzyć, że państwo zacznie skutecznie zwalczać ASF. Ja sam działam w białej strefie, ale znacznie ograniczyłem obsadę w chlewni, bo pamiętam co się działo na rynku gdy pojawiły ogniska w naszym województwie. Wielu moich znajomych wyprzedało jednak wówczas świnie i już chlewni nie zapełniło. Kolejni wykruszają się z tygodnia na tydzień, bo wolą zarobić mniej ale spać spokojnie. Nie znamy przecież dnia ani godziny, gdy wybuchnie kolejne ognisko.

-Przepisy, które musimy spełniać wciąż za to są zaostrzane, czego przykładem zasady przechowywania ziarna. Dlaczego rolnik trzymający świnie ma przechowywać zboże tylko w silosie, gdy jego sąsiad który ma tylko produkcję roślinną będzie ziarno trzymał w magazynie na pryzmie? Czy szkodniki butują tylko w granicach jednej posesji i sąsiada nie odwiedzą? Takie absurdy wzmacniają w rolnikach przekonanie, że to z nimi państwo walczy a nie z ASF. To przekonanie rośnie również po licznych obietnicach wielorakiej pomocy które już słyszeliśmy, a której nie doświadczamy – ubolewa hodowca z powiatu piotrkowskiego.