Pierwsze tygodnie życia prosiąt to czas, w którym organizm prosięcia pozostawiony sam sobie jest całkowicie bezbronny w kontakcie z patogenami. Podstawową, często jedyną linią obrony są na tym etapie przeciwciała pobrane wraz z siarą (w mniejszym stopniu także z mlekiem) lochy. Przez pierwsze godziny życia prosiąt przeciwciała te mają zdolność wnikania do krwiobiegu zwierząt, później zaś działają lokalnie w świetle przewodu pokarmowego. Niestety, w dobie dzisiejszej produkcji ochrona siarowa to często za mało. Pamiętajmy, że coraz większa plenność macior nie poszła w parze ze wzrostem mleczności ani masy urodzeniowej prosiąt. Tym samym w miotach rodzi się coraz więcej drobnych (a co za tym idzie – słabych) prosiąt, które dodatkowo nie mogą pobrać wystarczającej ilości bogatej w substancje odpornościowe siary. Sytuację dodatkowo utrudnia obserwowana na całym świecie tendencja do ograniczania zużycia antybiotyków. O ile zatem do tej pory w odchowie prosiąt z powodzeniem można wspomagać się tego rodzaju farmaceutykami, to z roku na rok możliwości ich zastosowania mogą być coraz mniejsze, a tym samym stopniowo tracić będziemy cenny oręż w walce o zdrowe mioty. Co możemy zatem zrobić, by wspomóc oseski w pierwszych dniach życia?

Zdrowie na talerzu

Od kilku lat popularnością cieszą się preparaty zawierające izolaty immunoglobulin pochodzących z jaj kurzych. Działają one bezpośrednio w przewodzie pokarmowym młodych zwierząt: składniki preparatów wiążą się z obecnymi w jelitach patogenami, blokują ich aktywność i utrudniają przylegania do ściany jelita. Do tego jednak działanie produktów na bazie żółtka jaj kurzych się nie ogranicza. Nie są to bowiem produkty jednoskładnikowe: zwykle zawierają w swoim składzie również źródło łatwo przyswajalnej energii (glukoza, tłuszcz), stanowiąc tym samym swego rodzaju zastrzyk energetyczny dla młodych zwierząt. Często wzbogacone są one także o probiotyk, który w naturalny sposób stymuluje prawidłowy skład mikroflory przewodu pokarmowego osesków.

Warto pochylić się również nad zastosowaniem samego probiotyku – może on być bowiem składnikiem innych produktów, można go jednak zastosować jako oddzielny dodatek paszowy. Rola probiotyku w diecie świń jest złożona. Ideą jego działania jest zasiedlanie wnętrza przewodu pokarmowego przez kolonie symbiotycznych drobnoustrojów. Konkurują one z patogennymi bakteriami o przestrzeń życiową, często ograniczając jej populacje. Dodatkowo wydzielają do otoczenia kwasy organiczne, które poprzez wzrost pH pogarszają warunki wzrostu i rozwoju szkodliwych drobnoustrojów.

Dyskusyjne pozostaje natomiast wykorzystanie suszonej rozpyłowo plazmy krwi jako swoistego stymulatora odporności. Jeszcze kilka lat produkt ten zachwalano jako źródło immunoglobulin, które działając w analogiczny sposób, jak wyżej opisane produkty na bazie jaj, wspiera walkę młodych organizmów z patogenami. Coraz częściej dochodzą do nas jednak głosy mówiące o tym, że ich skuteczność na tym polu jest mizerna, by nie powiedzieć zerowa. Wspomniane immunoglobuliny w suszonej plazmie rzeczywiście występują, jednak ich aktywność jest niewielka – są one przez organizm traktowane tak jak każde inne źródło białka. Warto natomiast nadmienić, że jest to białko niezwykle wartościowe, o profilu aminokwasowym zbliżonym do ideału. Pośrednio suszona plazma krwi może zatem przyczynić się do lepszej odporności zwierząt, stanowiąc świetny składnik paszy.

Żywienie już od pierwszego dnia

W ten sposób płynnie przeszliśmy do drugiego zagadnienia: oprócz wykorzystania specjalistycznych dodatków paszowych prosiętom praktycznie od pierwszego dnia życia potrzebna jest specjalistyczna dieta, która w dużej mierze pokryje ich zapotrzebowanie na składniki pokarmowe. Jak bowiem wynika z powyższej części artykułu, często okazuje się, że mleko lochy to za mało, by pokryć potrzeby nawet kilkudniowych zwierząt. Dlatego warto też rozważyć zastosowanie specjalistycznych produktów pełniących rolę pierwszej stałej paszy. Mieszanka taka musi być jednak doskonałej jakości. Powinna opierać się ona na paszach pochodzenia zwierzęcego (zwłaszcza pochodnych mleka), jak i przetworzonych paszach roślinnych. W praktyce nie zaleca się samodzielnej produkcji takich pasz, a przygotowanie takich mieszanek warto zostawić wyspecjalizowanym firmom paszowym. Powodów takiej decyzji jest kilka. Przede wszystkim przygotowanie paszy w specjalistycznym zakładzie gwarantuje jej jednorodność i wysoki status higieniczny. Jednocześnie zakłady takie dysponują urządzeniami i liniami technologicznymi do obróbki składników paszowych, jaka niedostępna jest na fermie. A choć jednostkowy koszt zakupu specjalistycznych preparatów wydaje się wysoki, pamiętajmy, że w pierwszych tygodniach życia zwierzęta zużyją niemalże symboliczne ilości produktu.
Zwróćmy uwagę na higienę żywienia. Produkty do dokarmiania prosiąt często występują w postaci pasty czy masy przypominającej po przygotowaniu jogurt. Nie trzeba tłumaczyć, że taka pasza bardzo łatwo traci świeżość i może stać się zarzewiem zgubnej w skutkach infekcji przewodu pokarmowego. Jako że ręczne zadawanie paszy i czyszczenie karmideł jest zajęciem żmudnym, w większych stadach warto rozważyć inwestycję w instalację do odpajania prosiąt.

Ręczne zadawanie paszy i czyszczenie karmideł to żmudne zajęcia, zatem w większych stadach warto rozważyć inwestycję w instalację do odpajania prosiąt
Ręczne zadawanie paszy i czyszczenie karmideł to żmudne zajęcia, zatem w większych stadach warto rozważyć inwestycję w instalację do odpajania prosiąt

Żywienie to nie wszystko

Wszystkie powyższe działania nie dadzą jednak oczekiwanego efektu, dopóki nie zadbamy również o ścisły reżim higieniczny w pomieszczeniach porodowych. Mówiąc o tym, nie mamy bynajmniej na myśli całkowitego wyjałowienia powierzchni wewnątrz porodówki – po pierwsze jest to niemożliwe, po drugie zaś niepożądane: brak kontaktu z patogenem nie pozwoli w przyszłości zwierzętom nabyć odporności na choroby, z którymi prędzej czy później będą musiały się zetknąć. Celem naszych działań powinna być natomiast redukcja populacji patogenów do poziomu, z którym zwierzęta będą sobie w stanie poradzić. Stąd dbałość o takie elementy produkcji, jak cykliczne mycie oraz klasyczna i „sucha” dezynfekcja. Szczegółowo na te tematy rozpisywaliśmy się w poprzednich wydaniach „Farmera” i do tejże lektury odsyłamy wszystkich zainteresowanych. Pamiętajmy, że sukces w produkcji prosiąt tkwi w detalach – im więcej ich dopracujemy, tym łatwiej poradzimy sobie na tym niepewnym rynku.