Jak informowaliśmy już wcześniej, wczoraj wieczorem władze Brandenburgii poinformowały o wystąpieniu w powiatach Spree-Neisse i Markisch-Oderland dwóch pierwszych w tym kraju ognisk ASF świń. Choroba pojawiła się w dwóch gospodarstwach, z czego jedno funkcjonowało w systemie wolnowybiegowym, drugie zaś miało charakter typowo przydomowy:

Gospodarstwa wysokiego ryzyka

Zadaniem Aleksandra Dargiewicza, prezesa zarządu KZP-PTCh „POLPIG” dziwić może fakt że w regionie o tak dużym zagrożeniu afrykańskim pomorem świń pozwolono na funkcjonowanie takich gospodarstw:

- O wiele bardziej podobała mi się strategia zwalczania ASF przyjęta w Belgii, gdzie zanim dokonano odstrzału dzików, zdecydowano się również zamknąć wszystkie okoliczne gospodarstwa utrzymujące trzodę chlewną (liczące łącznie około 4 tys. zwierząt), oczywiście wypłacając stosowne rekompensaty. Dzięki temu w Belgii udało się skutecznie zatrzymać afrykański pomór świń i dziś jest to kraj wolny od choroby. W Niemczech przyjęto inną strategię i jak pokazał czas nie był to chyba najlepszy pomysł. Nie od dziś wiadomo że gospodarstwa utrzymywane na wolnym wybiegu stanowią dużo większe zagrożenie, gdyż w takich warunkach nie da się utrzymać standardów bioasekuracji na takim poziomie jak ma to miejsce w obiektach zamkniętych. Myślę, że dla Niemiec dobrym krokiem byłoby wstrzymanie produkcji na wolnym wybiegu w regionach zagrożonych występowaniem ASF – tłumaczy w rozmowie z naszą redakcją prezes „POLPIG”-u.

Trudno myśleć o wznowieniu eksportu do Chin

Tuż po opublikowaniu informacji na temat ognisk ASF w Niemczech pojawiły się obawy o to jak sytuacja ta wpłynie na rynek trzody chlewnej w Polsce. Czy czekają nas zatem dalsze obniżki cen?

- Najgorsze i tak wydarzyło się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to w Niemczech pojawił się ASF dzików. Doprowadziło to do utraty wielu intratnych rynków zbytu przez ten kraj, a to z kolei wygenerowało nadwyżki tuczników trudne do zagospodarowania na unijnym rynku. Faktem jest to, że ostatnie ogniska ASF jeszcze bardziej skomplikowały przebieg negocjacji Niemiec z władzami Chin na temat wznowienia eksportu wieprzowiny. Musimy chyba zatem przyzwyczajać się do sytuacji w której niemiecka wieprzowina nie będzie eksportowana do Chin. Trudno będzie zastąpić tak chłonny rynek innymi odbiorcami, dlatego na unijnym rynku nadpodaż wieprzowiny może nadal się utrzymywać – tłumaczy Dargiewicz.

ASF w Niemczech pogłębi kryzys

Jedno jest zatem pewne: wydarzenia zza Odry coraz bardziej oddalają perspektywę poprawy sytuacji na rynku wieprzowiny. A jest ona dramatyczna: na początku tygodnia żywiec wieprzowy wyceniano w naszym kraju na około 4,75 zł netto za kilogram, zaś półtusze w klasie E na około 6,15 zł netto za kilogram. W międzyczasie niemiecka giełda obniżyła stawki za tuczniki o kolejnych 6 eurocentów co przynieść może dalsze obniżki cen. Biorąc pod uwagę bieżące koszty produkcji - zwłaszcza zakupu pasz, utrzymanie opłacalności chowu trzody chlewnej graniczy obecnie z niemożliwością. 

Sprawdź aktualne notowania cen tuczników