13 maja w miejscowości Pszczółczyn (pow. żniński, woj. kujawsko – pomorskie) otwarto nowoczesny obiekt przeznaczony do tuczu świń. Ferma składa się z dwóch bliźniaczych budynków mogących pomieścić łącznie 2 tys. tuczników. Inwestorzy – Ewa Gotowska i Jakub Kalitowski zdecydowali się podjąć współpracę w ramach programu Gobarto 500. To już czwarta oddana do użytku ferma, której właściciele zdecydowali się na uczestnictwo w programie. Na różnym stadium zaawansowania jest blisko 60 kolejnych inwestycji. Przy pomyślnym przebiegu procesów inwestycyjnych, do końca roku do użytku oddanych zostanie 10 nowych ferm.

W uroczystym otwarciu tuczarni w Pszczółczynie udział wzięli między innymi: minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, władze grupy Cedrob S.A. i należącej do niej spółki Gobarto, a także przedstawiciele samorządu lokalnego. W czasie ceremonii szef resortu rolnictwa mówił na temat  rozwoju krajowej produkcji trzody chlewnej:

- Dyskusja ta jest bardzo emocjonalna i mamy w niej cały szereg konfliktów na temat tego jak wyglądać ma produkcja trzody chlewnej w przyszłości. Pojawiają się głosy mówiące o tym, że powinniśmy tępić duże fermy. Inne z kolei mówią o tym, że tylko poprzez duże obiekty możemy odbudować chów trzody w kraju. Ze względu na szereg uwarunkowań historycznych i ekonomicznych nie możemy przyjąć jednego modelu rozwoju produkcji. W naszym kraju jest miejsce zarówno dla małych, jak i dużych producentów. Dla producentów decydujących się na chów świń na niewielką skalę produkcji priorytetem jest produkcja mięsa najwyższej jakości, w oparciu o rodzime rasy świń. Jeżeli jednak chcemy wchodzić na rynki globalne konieczna jest ku temu odpowiednio wysoka skala chowu. Część rolników posiadających odpowiednie zasoby może rozwijać produkcję na własną rękę. Są jednak i tacy, dla których lepszym rozwiązaniem będzie podjęcie współpracy z dużą firmą, która da im bezpieczeństwo i stabilizację dochodów. Być może jest to dobre rozwiązanie. Z mojej perspektywy najważniejsze jest to, czy firma ta reprezentuje polski kapitał. W przeciwnym razie nadal będziemy oddawać nasz rynek krajom zachodnim – mówił podczas otwarcia minister Ardanowski.

Jak dodał, resort będzie bacznie przyglądał się działalnościom takim jak ta prowadzona przez Gobarto, aby móc reagować w sytuacji gdy działania integratora naruszałyby interes rolników.

Z kolei Andrzej Goździkowski, prezes zarządu Cedrob S.A. odniósł się do kondycji krajowej produkcji trzody chlewnej:

- Importując rocznie 8 milionów warchlaków (a tak było w roku ubiegłym) tracimy 2,5 miliarda złotych. Pieniądze te wędrują głównie do duńskich producentów. Celem programu Gobarto 500 jest przywrócenie normalności poprzez rozwój produkcji trzody chlewnej w naszym kraju. Na siebie bierzemy trudniejszą część tego zadania, czyli inwestycję w produkcję warchlaków. Rolników angażujemy zaś w tucz. Wierzę, że jeżeli uracjonalnimy naszą gospodarkę, to z importera ponownie możemy stać się wiodącym eksporterem żywca wieprzowego. Aby tak się stało, musimy jednak zrozumieć, że na wsi musi być przestrzeń dla produkcji rolnej. Nie może być tak, że długimi latami staramy się o otrzymanie zezwoleń umożliwiających prowadzenie działalności. Jednym z naszych priorytetów jest zatem ograniczenie uciążliwości zapachowej naszych obiektów dla otoczenia, gdyż to ona w głównej mierze jest zarzewiem konfliktów. Wzorując się na krajach Europy Zachodniej stosujemy systemy, które pozwalają ograniczyć tą uciążliwość do kilku dni w roku – mówił Andrzej Goździkowski.

Z kolei Jacek Jagiełłowicz, wiceprezes zarządu Gobarto S.A mówił o dalekosiężnych celach programu Gobarto 500: - Naszym celem jest odbudowa produkcji trzody chlewnej w Polsce tak, abyśmy ponownie stali się przynajmniej trzecim producentem żywca wieprzowego w Europie. W dalekiej perspektywie chcielibyśmy uruchomić 500 obiektów takich jak ten który właśnie otwieramy. Naszą ambicją jest również prowadzenie produkcji w oparciu o polskie warchlaki. Nam również nie podobają się sygnały o ośmiu milionach zwierząt zaimportowanych w zeszłym roku do Polski. Dlatego też naszą działalność opierać chcemy na zwierzętach pochodzących z naszych ferm, a w przypadku ich braku, na warchlakach z innych, ale co ważne polskich ferm – mówił Jacek Jagiełłowicz.

Wkrótce rozpocznie się zasiedlanie obiektu. Budynki zostały wybudowane przez firmę Kanus, wyposażenie dostarczyła zaś firma Wesstron. Za dostawy paszy i zwierząt do tuczu odpowiadać będzie Gobarto.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z otwarcia fermy w Pszczółczynie