Aby zobaczyć jak w praktyce wygląda nowoczesne płynne żywienie trzody chlewnej udaliśmy się do miejscowości Bobrownickie Pole oddalonej o około 20 km od Włocławka. Swoje gospodarstwo prowadzą tam państwo Iwona i Błażej Kopczyńscy. Historia płynnego żywienia w gospodarstwie jest dość krótka – wszystko zaczęło się niespełna półtora roku temu. W momencie gdy Kopczyńscy rozważali możliwość budowy nowej tuczarni, udało im się kupić po okazyjnej cenie zabudowania dawnej Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej. Obiekt znajduje się w miejscowości Rybitwy, oddalonej od gospodarstwa o około 6 km. Składa się z 6 budynków połączonych korytarzem. W budynkach przez lata utrzymywana była trzoda chlewna, lecz stan zarówno samej chlewni, jak i wyposażenia był opłakany. Niezbędne zatem stało się podjęcie decyzji o modernizacji budynków. Od początku wiadomo było, że zostaną one wyposażone w instalacje płynnego żywienia. Modernizacja trwała blisko pół roku, a pierwsze świnie wprowadzono do chlewni w grudniu. Prace remontowe przeprowadzone zostały przy udziale lokalnych firm budowlanych, za całość wyposażenia – łącznie z systemem płynnego żywienia - odpowiedzialna zaś była firma Wesstron. Obecnie chlewnia może pomieścić do 3000 tuczników, oraz 1440 prosiąt.

Uruchomienie nowego obiektu, wymusiło na Kopczyńskich konieczność podwojenia stada podstawowego. Dziś wynosi ono 300 loch. Podwoił się także areał upraw. Na 300 ha gruntów ornych uprawiane są zboża paszowe, z czego 75 ha przeznaczane jest pod kukurydzę. To właśnie ziarno kukurydzy jest jedną z podstawowych pasz dla tuczników. W celu obniżenia kosztów produkcji nie jest ono po zbiorze dosuszane, zakiszamy je natomiast w silosach przejazdowych. - mówi nam pan Błażej. Duże znaczenie w żywieniu tuczników mają także uboczne produkty przemysłu spożywczego. W tuczu świń stosujemy pasze takie jak pulpa ziemniaczana, serwatka i młóto browarniane. Komponenty pochodzą z lokalnych przetwórni, zdobywamy je samodzielnie, bez udziału pośredników. Pozwala to na dodatkową obniżkę kosztów. Jeśli chodzi o regularność dostaw nie ma z tym żadnego problemu. Serwatka dostępna jest w ciągłej sprzedaży. Jesienią zakiszamy taką ilość pulpy ziemniaczanej, by wystarczyła na cały rok. W niektórych okresach roku występują trudności z dostępnością młóta browarnianego, dlatego też pewną jego ilość zakiszamy w rękawach foliowych – tłumaczy pan Błażej. Tuczniki podzielone są na dwie grupy żywieniowe: od masy 28-30 kg do 60 dnia tuczu, i od 60 dnia tuczu do uzyskania masy ubojowej. Obie grupy otrzymują mieszanki o nieco zróżnicowanym składzie, dopasowanym do potrzeb fizjologicznych organizmu. W budynku utrzymywane są również prosięta odsadzone i warchlaki – one jednak otrzymują paszę suchą. W ten sam sposób żywione są lochy, utrzymywane w obiekcie w Bobrownickim Polu.

Pan Błażej nie kryje zadowolenie z podjęcia decyzji o wprowadzeniu systemu płynnego żywienia. Żywienie na mokro jest tańsze niż przy użyciu paszy suchej. W porównaniu z tradycyjnym tuczem oszczędność na jednym tuczniku wynosi 40 zł. Kwota ta stanowi nasz zysk. Co istotne zmiana systemu żywienia nie pogorszyła wyników produkcyjnych. Wręcz przeciwnie - tuczniki żywione na mokro charakteryzują się średnim przyrostem przekraczającym 1000g, jest on nawet wyższy niż w przypadku świń żywionych suchą mieszanką – tłumaczy nasz rozmówca.

W planach są dalsze inwestycje - obecnie staramy się o podłączenie instalacji gazowej, która umożliwi nam wydajne ogrzewanie obiektu w miesiącach zimowych – mówi pan Błażej. Zapytany o słabe strony systemu płynnego żywienia odpowiada nam krótko -nie ma.