• W specjalnym komunikacie Aleksander Dargiewicz z KZP-PTCh "POLPIG" odnosi się do nieprawdziwych zarzutów, jakie padają często ze strony aktywistów proekologicznych pod adresem fermowego chowu trzody chlewnej
  • Jak dodaje, likwidacja ferm miałaby nie tylko drastyczne skutki ekonomiczne, lecz także pozbawiłaby nasz kraj wysokiej jakości żywności, co skutkowałoby koniecznością jej importu. 
  • Jak podkreśla specjalista, intensywna produkcja wywiera wymiernie niższy wpływ na środowisko niż chów ekstensywny. Dobrym przykładem jest dużo mniejsze zużycie wody czy emisja gazów cieplarnianych. 

Głosy na rzecz likwidacji chowu fermowego padające ze strony rozmaitych środowisk prozwierzęcych czy szerzej – proekologicznych nie są niczym nowym. Mniej lub bardziej absurdalne tezy pojawiają się cyklicznie, w konsekwencji wiele osób z branży przestało zwracać na nie uwagę. Niemniej często trudno przemilczeć półprawdy, niedopowiedzenia czy po prostu zwykłe kłamstwa, padające z ust rożnej maści działaczy. Z tego powodu Aleksander Dargiewicz – prezes zarządu Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej "POLPIG" w wystosowanym przez siebie komunikacie zdecydował się raz jeszcze obalić nieprawdziwe zarzuty stawiane produkcji fermowej, oraz przedstawić prawdziwy obraz sytuacji.

Ekonomia i społeczność wiejska

W pierwszej kolejności specjalista zwrócił uwagę na ekonomiczne i społeczne znaczenie intensywnej produkcji zwierzęcej:

„Dochody rolników zależą (…) od skali produkcji. Wszystkie parametry techniczne charakteryzujące proces produkcji żywca (plenność, wykorzystanie pasz, ceny zbytu) przyjmują wyższe wartości wraz ze wzrostem skali produkcji. Z czego będą żyli rolnicy prowadzący ekstensywną produkcję zwierzęcą na małą skalę? Kto będzie chciał się tym zajmować, jeżeli nie otrzyma satysfakcjonującego wynagrodzenia? Czy to jest kierunek, który powinniśmy przyjąć przy rosnącej liczbie ludności na świecie?” – pyta retorycznie Dargiewicz.

Jak dodaje, rolnictwo to system naczyń połączonych. Po likwidacji dużych gospodarstw w kraju, zbankrutują małe, niezdolne do konkurowania. Pozostanie nam wtedy import i uzależnienie żywnościowe od innych krajów. Aby przekierować strumień żywności do naszego kraju, będziemy musieli słono zapłacić.

Aleksander Dargiewicz zwraca uwagę także na zdrowotne aspekty funkcjonowania ferm trzody chlewnej. Oczywiście nie zaprzecza on, że nadmiar mięsa w diecie może mieć negatywny wpływ na kondycję ludzkiego organizmu, niemniej jest ono naturalnym składnikiem diety człowieka, niezbędnym w niektórych etapach jego rozwoju. Chów fermowy to z jednej strony zapewnienie potrzeb społeczeństwa na wysokiej jakości mięso, z drugiej zaś produkcja taka wbrew obiegowym opiniom charakteryzuje się mniejszym zużyciem antybiotyków (między innymi poprzez skuteczną bioasekurację i wysoki poziom dobrostanu zwierząt.

Fermy a środowisko

Prezez KZP-PTCH POLPIG skrytykował również krążące w przestrzeni publicznej mity mówiące o negatywnym wpływie dużych ferm na środowisko:

„Badania naukowe dowodzą, że jest odwrotnie, gdyż produkcja ekstensywna wpływa na środowisko w większym stopniu niż intensywna w przeliczeniu na jednostkę produkcji. Polskie badania naukowe potwierdzają, że zużycie wody w systemie przemysłowym jest niższe dla drobiu o 69%, wieprzowiny o 40%, wołowiny o 53%, baraniny o 66%, jaj o 62% niż w systemie pastwiskowym. Wbrew twierdzeniom aktywistów prozwierzęcych zrównoważona intensyfikacja produkcji zwierzęcej może okazać się kluczem do ochrony klimatu i zapewnienia dostępu do żywności. Zmiana produkcji zwierzęcej na bardziej efektywną stanowi atrakcyjną okazję do łagodzenia skutków emisji metanu i tlenku azotu do atmosfery. Wyliczenia naukowców wskazują, że przestawienie produkcji zwierzęcej w kierunku bardziej efektywnych systemów może doprowadzić do obniżenia światowej emisji gazów cieplarnianych o 736 milionów ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. Wymagane jest jednak przejście od ekstensywnych systemów produkcji do bardziej efektywnych systemów powiązanych z przemysłową produkcją pasz. Produkcja mleka i wołowiny odbywa się z wykorzystaniem pasz objętościowych, których bezpośrednio nie da się wykorzystać do produkcji żywności”  - komentuje Aleksander Dargiewicz.

Jak dodaje, w Polsce cały sektor rolny odpowiada za emisję 8 proc. wszystkich gazów cieplarnianych, z czego na produkcję zwierzęca przypada tylko połowa tej ilości. Paradoksalnie najmniej wspomnianych gazów emitują do atmosfery fermy trzody chlewnej i drobiu, które są szczególnie chętnie atakowane przez aktywistów klimatycznych. Tymczasem nie zauważamy, że największym producentem gazów cieplarnianych jest sektor energetyczny i transport.