Ostatnie dwa tygodnie to czas intensywnego nasilenia ognisk afrykańskiego pomoru świń na obszarze Polski. Od 20 lipca potwierdzono ich w naszym kraju już 30. Sytuacja ta skutkuje nie tylko koniecznością ubicia tysięcy zwierząt, ale również włączenie dużej liczby stad do strefy niebieskiej.

Jak czytamy w komentarzu Aleksandra Dargiewicza z KZP-PTCh POLPIG, choroba szkodzi jednak nie tylko producentom trzody, ale całej branży i ma znaczący wpływ na budżet państwa.  Restrykcje w strefach niebieskich powodują, że produkcja w nich staje się nieopłacalna. Brak w Wielkopolsce, która utrzymuje 36% pogłowia trzody chlewnej w kraju, zakładów skupujących świnie ze strefy czerwonej i niebieskiej, drastycznie obniżyła ceny skupu, a rolnicy nie mają co zrobić z żywcem.

Jak czytamy w komentarzu specjalisty, obecna sytuacja to efekt trwających od lat zaniedbań:

„Niemcy zabezpieczają się przed zaleczeniem afrykańskiego pomoru świń na swoje terytorium poprzez budowanie płotu wzdłuż granicy z Polską. Ma to na celu uniemożliwienie przedostanie się zakażonych dzików na stronę niemiecką. My swoją szansę wybudowania płotu na naszej wschodniej granicy zaprzepaściliśmy ponad 6 lat temu, kiedy był na to czas.” – czytamy w komentarzu eksperta.

Zdaniem Aleksandra Dargiewicza, do opanowania sytuacji potrzebne jest podejście wielokierunkowe:

„Jak walczyć z chorobą pokazały takie kraje jak Czechy i Belgia. Niezbędna jest determinacja w redukcji populacji dzików, zbierania truchła oraz powszechna bioasekuracja stad świń. Tylko zdecydowane działanie wielokierunkowe może przynieść poprawę sytuacji do czasu wynalezienia szczepionki. Skoncentrowanie się wyłącznie na zabezpieczaniu stad trzody chlewnej nie wystarczy do skutecznej walki z wirusem. Nie obronimy naszych stad świń, jeżeli presja wirusa w środowisku będzie rosła.” – podsumowuje specjalista.

Sprawdź najnowsze doniesienia na temat ASF w Polsce!