Podczas konferencji prasowej ministrowie rolnictwa nakreślili ramy pomocy finansowej skierowanej do gospodarstw utrzymujących lochy i produkujących prosięta. Wsparcie ma powstrzymać hodowców przed masowym ograniczaniem produkcji, które obserwujemy w ostatnich miesiącach. 

Jak podkreślił wicepremier Henryk Kowalczyk jest to - wsparcie producentów trzody chlewnej w bardzo trudnym okresie, w okresie kiedy ceny są poniżej kosztów produkcji, co spowodowane jest różnymi czynnikami, oczywiście ogromne znaczenie ma tu afrykański pomór świń, ale też utrzymująca się pandemia koronawirusa, która ogranicza też jednak pewne rynki zbytu. W całej UE notujemy już trwający przez długie miesiące spadek cen trzody chlewnej.

Warunki naliczania pomocy dla stad loch

Wicepremier zapewnił, że wsparcie ma pomóc przetrwać kryzys i odbudować hodowlę, w momencie kiedy nadejdą lepsze czasy, a koniunktura ulegnie poprawie. Środki finansowe będą skierowane do stad trzody chlewnej utrzymujących lochy, ale ich naliczanie będzie weryfikowane poprzez liczbę urodzonych prosiąt w okresie od 15 listopada br. do końca marca 2022 r.

- Pomoc, którą uruchamiamy w tym momencie będzie wynosiła ok. 1000 zł do lochy. Sposób przeliczania, będzie nie na lochę, tylko na urodzone prosięta, czyli na min. 10 urodzonych prosiąt. Tak, by nie podwajać finansowania. Chcemy, by ten system liczenia obejmował okres od 15 listopada do końca marca. Prosięta urodzone w tym okresie będą wskaźnikiem do dokonania tej dopłaty, na poziomie 1000 zł. Wnioski będzie trzeba składać po tym okresie, czyli od końca marca do końca kwietnia. Z tym, że czas rejestracji prosiąt jest do 15 kwietnia, czyli te zwierzęta, które urodzą się w marcu można rejestrować do 15 kwietnia – wyjaśnił wicepremier.

Wielkość stada loch - kwalifikowana do pomocy

Pomocą zostaną objęci rolnicy, producenci trzody chlewnej, utrzymujący aktywną hodowlę loch, czyli tę z produkcją prosiąt.

- Decydujemy się też na to, że wspieramy gospodarstwa rodzinne, a więc maksymalna ilość w jednym gospodarstwie, którą będziemy wspierać to jest 500 szt. Jeśli będą gospodarstwa utrzymujące większa ilość, to będzie pomoc do tych pierwszych 500 loch. Większe stada nie będą miały pomocy na tę nadwyżkę – dodał Kowalczyk.

Jak podkreślił wicepremier to pozwala na właściwe gospodarowanie środkami finansowymi, pomocą, na którą przeznaczono 400 mln złotych.

- To jest ta realna pomoc, chcemy przetrzymać ten bardzo trudny czas dla hodowców trzody chlewnej. Myślę, że za ok. 1000 zł lochę można spokojnie utrzymać – dodał Kowalczyk.  - Nie chciałbym, aby rolnicy z  powodu trudnej sytuacji ekonomicznej, z powodu koronawirusa, z powodu niskich cen, likwidowali hodowlę i w tym trudnym okresie czasu, chcemy podać im rękę. Mam nadzieję, że w następnych miesiącach, latach, ceny trzody chlewnej będą na poziomie w miarę opłacalnym, jeśli chodzi o produkcję rolną - powiedział. 

Norbert Kaczmarczyk wiceminister rolnictwa  podkreślił, że 400 mln na zabezpieczenie polskiej hodowli, to bardzo ważne wsparcie. - Chciałbym podziękować panu premierowi za tak szybką reakcję. Polska wieś ma możliwość funkcjonowania w polityce poprzez współpracę bezpośrednio z panem premierem. Mamy ministra rolnictwa, który jednocześnie jest wicepremierem, jest to niesamowita rzecz, bo możemy reagować na to, co dzieje się na bieżąco na rynku.  

Wypłata pomocy kierowanej do stad loch

Jak zapewnił minister Kaczmarczyk wnioski będą bardzo proste i będzie można je składać w regionalnych oddziałach ARiMR w wersji papierowej bądź elektronicznej. W terminie od 1 do 30 kwietnia 2022 r.

- Pomoc zostanie wypłacona do 30 czerwca 2022 r. Jest to bardzo istotne, ze względu na to, że ta pomoc jest reakcją. To pośrednio jest tarcza osłonowa dla polskiej hodowli. Kolejne finansowanie dla hodowców na utrzymanie i zachowanie bezpieczeństwa żywnościowego. Bez tego nie możemy prowadzić bezpiecznego państwa, które ma się liczyć w Europie i na świecie. Zdajemy sobie sprawę z wielkich trudności z jakimi borykają się hodowcy, bardzo trudno jest wrócić do hodowli.(...)Tylko w ten sposób, pomagając w utrzymaniu loch, jesteśmy w stanie odbudować pogłowie, które przez ASF, wielkie sytuacje kryzysowe w Polsce, właśnie spada. Bezpieczeństwo żywnościowe, to również budowa wielkiego programu, w tym również przetwórstwo, czyli te 4,5 mld zapowiadane przez premiera. Musimy mieć z czego przetwarzać, chcemy przetwarzać swoje surowce, żeby polscy przetwórcy, przedsiębiorcy, mogli eksportować jeszcze więcej przetworzonych towarów. Dzięki temu będziemy coraz bogatsi, jeśli chodzi o polską gospodarkę. Nie chcemy ściągać towaru i go przetwarzać, tylko chcemy wytwarzać i przetwarzać i sprzedawać dalej w dobrej cenie - powiedział Kaczmarczyk.

Norbert Kaczmarczyk podkreślił, że według szacunków z pomocy skorzysta ok. 44 tys. rolników, hodowców. - Jest to wielka rzecz, wielkie wsparcie. Zabezpieczamy miejsca pracy na wsi, zabezpieczamy produkcje żywności na przyszłość. Nie zostawiamy rolników samych.

Pomoc dla hodowli zarodowych, wszystkich stad loch, czy też dla dużych podmiotów i ferm kontraktowych?

Henryk Kowalczyk wyjaśniając szczegóły pomocy podkreślił, że pomoc ma być skierowana do gospodarstw rodzinnych, stąd limit w liczebności stada. - Pomoc, którą uruchamiamy w dniu dzisiejszym będzie skierowana do wszystkich rolników, wszystkich producentów trzody chlewnej, również bez względu na formę organizacyjną. Wszyscy rolnicy, którzy utrzymują lochy. Dowodem na to będzie zarejestrowanie stada prosiąt, które od tej lochy pochodzi, które się urodzi. Ograniczeniem górnym jest wielkość tego stada i wynosi ono 500 loch, czyli będzie ograniczenie kwotowe 500 tys. zł na jednego rolnika. Jeśli duzi przedsiębiorcy będą składać wnioski, posiadający stado np. kilka tysięcy loch, to tego większego wsparcia nie otrzymają. My oczywiście wspieramy gospodarstwa rodzinne, bo takie mają do 500 loch i znacznie mniej. Ważne, aby ten potencjał produkcyjny utrzymać. Nie tylko w największych kilku firmach, ale przede wszystkim w gospodarstwach rodzinnych. Zależy nam na tym, aby rolnicy nie likwidowali hodowli. To główne przesłanie tego programu w związku z ASF, pandemią, niekorzystnymi cenami. Ta pomoc powinna powstrzymać rolników przed likwidacją- wyjaśnił wicepremier.