W zależności od wieku organizm świń zawiera od 50 do 80 proc. wody. Nic zatem dziwnego, że optymalne zaopatrzenie zwierząt w płyny decyduje o ich prawidłowej kondycji i osiąganych przez nie wynikach produkcyjnych. Tyczy się to przede wszystkim okresu letniego, w którym pobranie wody jest szczególnie wysokie. W ten sposób zwierzęta kompensują bowiem wysoką temperaturę panującą w ich otoczeniu. Jednak optymalne pobranie wody ważne jest przez cały rok.

Ilość pobieranej przez zwierzęta wody jest naturalnie zróżnicowana w zależności od ich wieku i fazy cyklu produkcyjnego. Prosięta ssące pobierają dobowo maksymalnie 2 l płynów. U warchlaków wartość ta wzrosnąć może do 5 l na dobę. W tuczu jedna świnia wypija dobowo nawet 10 l wody. Wartość ta jest jeszcze wyższa w przypadku loch prośnych (do 20 l na dobę), a prawdziwymi rekordzistkami są lochy karmiące, które dobowo mogą pobrać nawet 35-40 l wody.

Aby zapewnić zwierzętom nieskrępowany dostęp do wody, a przy tym ograniczyć nakłady pracy, od lat w chowie świń stosowane są poidła automatyczne. W fermach najpowszechniej spotykane są dwa rodzaje poideł: miseczkowe i smoczkowe. Niestety to, co w teorii miało zapewnić zwierzętom swobodny dostęp do wody, w praktyce często ogranicza pobranie płynów. W łagodnych przypadkach skutkuje to spadkiem parametrów produkcyjnych zwierząt (spadek tempa wzrostu, niższa produkcja mleka). W ostrych przypadkach niedobory wody są przyczyną upadków zwierząt.

Jednak opisane wyżej sytuacje nie wynikają z konstrukcji samych poideł, ale raczej z niewłaściwej ich eksploatacji. Poniżej opisujemy najpowszechniejsze błędy związane z wykorzystaniem p oideł automatycznych.

POIDŁO DOBRANE DO WIEKU

Jednym z podstawowych błędów spotykanych na fermach jest zbyt duża obsada zwierząt, a co za tym idzie - za duża liczba świń przypadających na jedno poidło. W takiej sytuacji wśród zwierząt pojawia się konkurencja o dostęp do wody, a słabsze świnie mają utrudniony dostęp do niej.

Inny często popełniany błąd to wysokość montażu urządzeń niedostosowana do wieku zwierząt. Zalecana wysokość montażu poideł dla różnych grup wiekowych jest ściśle określona (patrz tabele 2 i 3), zastosowanie w praktyce wspomnianych zaleceń jest jednak trudne. Poidła miseczkowe nie mają w ogóle możliwości regulacji wysokości. W przypadku urządzeń smoczkowych dostępne są specjalne uchwyty regulacyjne, mają one jednak wśród rolników kiepską opinię. Zdaniem Pawła Wróbla, lekarza weterynarii specjalizującego się w chorobach świń, nie należy lekceważyć tak ważnego parametru, jak wysokość montażu. - Często zdarza się, że w momencie wejścia zwierząt do tuczarni poidła ustawione są na wysokości odpowiadającej potrzebom 30-kilogramowych warchlaków. W późniejszym okresie nikt nie zmienia ich położenia, przez co wraz ze wzrostem zwierząt coraz trudniej jest im pobierać wodę. Jednocześnie w takich sytuacjach często dochodzi do zanieczyszczeń poideł odchodami. Regulacja wysokości poideł jest trudna, jednak niezbędna. W praktyce najlepszym rozwiązaniem jest ustawienie poideł na większej wysokości (odpowiadającej potrzebom starszych tuczników), a w początkowej fazie wzrostu należy umieścić w kojcach podesty, z których zwierzęta będą mogły komfortowo korzystać z poideł - tłumaczy specjalista.

Zdaniem eksperta inny poważny błąd to niewłaściwy dobór zaworów smoczkowych. Często zdarzają się sytuacje, gdzie w tuczarniach dla prosiąt montowane są smoczki, które charakteryzują się mniejszym przepływem wody. Ponadto są one bardziej narażone na zapychanie się np. kamieniem kotłowym.

Jak podkreśla Paweł Wróbel, kolejnym powszechnie występującym błędem jest traktowanie smoczków zamontowanych w automacie paszowym jako poidła:

- Takie zawory pełnią rolę zraszacza, który ma za zadanie zwilżanie paszy, co przeciwdziała jej pyleniu i zwiększa pobranie mieszanki. W żadnym wypadku nie powinniśmy traktować go jako źródła wody. Niezależnie od tego, czy w automatach paszowych mamy zamontowane zawory, w kojcach musi znajdować się również odpowiednia liczba poideł - tłumaczy ekspert.

WŁAŚCIWE UMIEJSCOWIENIE POIDEŁ

Ważną rolę pełni również właściwe umiejscowienie poideł w kojcu. Mowa tu nie tylko o wspomnianej już wyżej wysokości montażu, istotne jest również, by były one zamontowane poza strefą gnojową. Niestety, jak mówi Paweł Wróbel, nie ma uniwersalnej reguły, która pozwoliłaby na prawidłowy montaż poideł. - Świnie wyznaczają na legowisko miejsce charakteryzujące się najwyższym komfortem, jednocześnie tam, gdzie jest im najmniej wygodnie, urządzają strefę gnojową. Poidła powinny oczywiście znajdować się z dala od niej, w przeciwnym razie będą one permanentnie zanieczyszczone odchodami. Nie ma jednak reguły, która pozwoliłaby określić, w którym miejscu zwierzęta zdecydują się na wydalanie odchodów. Zasadniczo strefę gnojową urządzają one w miejscu, w którym jest im zbyt chłodno/zbyt gorąco lub występuje przeciąg. Każda chlewnia jest inna, jednak przy dokładnej obserwacji zwierząt możliwe będzie prawidłowe umiejscowienie poideł - tłumaczy specjalista.

 

MISECZKI CZY SMOCZKI?

Odwiecznym dylematem jest wybór danego rodzaju poideł. Każde z nich ma swoje mocne i słabe strony. Urządzenia typu smoczkowego łatwiej utrzymać w czystości, jednak generują one duże straty wody. Nie tylko zwiększa to jej zużycie, lecz także podwyższa produkcję gnojowicy, którą będziemy musieli przecież w jakiś sposób zagospodarować. W przypadku poideł miseczkowych straty wody są mniejsze, jednak urządzenia takie trudniej utrzymać w czystości, zwłaszcza w przypadku wspomnianego wyżej złego umiejscowienia. Pogodzić należy się z tym, że nie ma poideł idealnych. Niemniej sam wybór danego rodzaju poideł nie ma aż tak dużego wpływu na efektywność pojenia. Znacznie bardziej zależy ona od prawidłowej eksploatacji, dlatego postarajmy się przestrzegać opisanych w powyższym tekście zaleceń.