To właśnie we wsi Gęś w gminie Jabłoń stwierdzono ostatnie ognisko afrykańskiego pomoru świń w chlewni mieszczącej 640 świń. 26 lutego br. stado zostało zlikwidowane. To druga wieś w powiecie parczewskim, gdzie pojawił się wirus w chlewniach. Pierwsza była wieś Mosty, w gminie Podedwórze. Tam zaraza dotknęła kilka gospodarstw, ale zainfekowane stada były niewielkie. Protest to bezpośrednia reakcja rolników, obserwujących „na żywo” w swoich gminach i wsiach realizację rządowych obietnic, dotyczących zwalczania ASF.

-Ognisko pomoru wykryto we wzorcowym gospodarstwie, gdzie wymogi bioasekuracji były przestrzegane surowiej, niż przewidują wytyczne. Tam było szczelne ogrodzenie, były maty, były śluzy, były zachowane wszelkie środki bezpieczeństwa – mówi Emil Sobiecki, rolnik ze wsi Dawidy w gminie Jabłoń, właściciel chlewni mieszczącej 2 tys. świń, a jednocześnie reprezentant czterech grup producentów trzody i prezes grupy „Propig”. –Wszyscy są przerażeni, bo zdali sobie sprawę, że dla wirusa przeszkody nie istnieją. Tymczasem rolnik, któremu wybito świnie, został bez środków utrzymania i z niezapłaconymi fakturami. Odszkodowania wciąż nie dostał i nie wie nawet czy je otrzyma. Urzędnicy najwyraźniej wciąż szukają przysłowiowej „dziury w całym”, choć według Powiatowego Lekarza Weterynarii wymogi bioasekuracji były spełnione. Dla wielu rolników to jasny sygnał, że państwa nie stać na sprawiedliwe odszkodowania dla wszystkich, a tylko za stada do 50 sztuk.

-O odstrzał sanitarny dzików miesiącami nie mogliśmy się doprosić – kontynuuje lubelski rolnik.-Teraz okazało się, że zdechło 3 razy więcej dzików, niż myśliwi mieli policzone, a watahy wciąż widać na polach. Obiecywano dofinansowanie na grodzenie chlewni. Ja wniosek złożyłem w ub.r. i wciąż nie mam odpowiedzi. W naszym Powiatowym Inspektoracie Weterynarii pracuje czterech lekarzy, ale jeden szykuje się na emeryturę a dwóch zamierza odejść. Przynajmniej raz w miesiącu bywam w ministerstwie rolnictwa i opowiadam o naszej sytuacji. Wiceminister Bogucki stwierdził ostatnio, że pieniędzy na podwyżki dla weterynarzy nie ma. Zauważył też, że rolnicy zajmujący się tuczem kontraktowym tylu problemów najwyraźniej nie mają, bo do ministerstwa nie zaglądają.

-Wbrew temu, co mówi się w mediach, na wschodzie kraju też są duże chlewnie, a powiat parczewski to prawdziwe zagłębie – dodaje nasz rozmówca. -W promieniu 3 km od chlewni, gdzie wykryto wirusa hoduje się 20 tys. świń, w promieniu 20 km jest ich około 100 tys. Zagrożeniem dla nas jest nie tylko ASF, równie skutecznie może nas zniszczyć niemożność zbycia zdrowych zwierząt.

Protestujący w Gęsi rolnicy przedstawili listę postulatów. Domagają się:
- skonsultowanych z rolnikami zmian w zakresie przepisów bioasekuracji, tak by miały więcej wspólnego z praktyką i zdrowym rozsądkiem,
-zwiększenia liczby ośrodków badających mięso pod kątem afrykańskiego pomoru świń,
-natychmiastowych i sprawiedliwych odszkodowań za wybite świnie, bez względu na wielkość stada (pisemna decyzja z kwotą i terminem wypłaty w dniu szacowania strat),
-umożliwienia i zapewnienia zbytu zdrowych świń w strefach ochronnych,
- szybszej redukcji populacji dzików, z wykorzystaniem wszelkich służb,
-wsparcia kadrowego inspektoratu weterynarii ,
-zmian w przepisach Prawa Łowieckiego, które umożliwią skuteczną walkę z ASF oraz zagwarantują uczciwe rekompensaty za szkody łowieckie.