Emisja odorów to nieodłączny element produkcji zwierzęcej. Niezależnie od rodzaju, systemu i skali chowu zawsze będzie on generował mniejszą lub większą uciążliwość zapachową. W przypadku dużych ferm trzody chlewnej jest ona niestety znaczna, co sprawia, że w terenach bardziej zurbanizowanych działalność obiektu budzi często opór lokalnych społeczności. W ostatnich latach problem ten coraz bardziej się nasila. Nie tylko ze względu na rosnącą koncentrację produkcji żywca, lecz także wzrastającą populację ludności wsi, w tym coraz wyższy odsetek ludności napływowej. Opór ze strony mieszkańców może znacząco utrudnić prowadzenie produkcji, a w wielu przypadkach kategorycznie blokuje możliwość rozbudowy gospodarstw.

Oczywiście, trudno pochwalać postawę wielu mieszkańców obszarów wiejskich, którzy najwyraźniej zapomnieli o tym, że wieś służy przede wszystkim do produkcji żywności. Mentalności ludzi nie zmieni się jednak z dnia na dzień, warto zatem zacząć od siebie i zastanowić się, co możemy zrobić, żeby ograniczyć produkcję i emisję odorów do otoczenia. Istnieje szereg metod pozwalających ograniczyć uciążliwość zapachową w trakcie składowania lub aplikacji gnojowicy. Warto tu wymienić choćby dodatek efektywnych mikroorganizmów czy też użycie specjalnych narzędzi dozujących nawóz bezpośrednio do gleby. Dużo bardziej racjonalne jest jednak ograniczenie powstawania uciążliwych związków. Osiągniemy to przede wszystkim poprzez racjonalne ż ywienie naszego stada.

BIAŁKO Z UMIAREM

Najważniejsze składniki odorów to amoniak, siarkowodór, a także złożone związki organiczne takie, jak indol czy skatol. Wszystkie te związki powstają w wyniku rozkładu substancji odżywczych niewykorzystanych przez zwierzęta. Głównym źródłem nieprzyjemnego zapachu są produkty rozkładu białek. Część z nich powstaje już w organizmie zwierząt, pozostałe zaś w trakcie beztlenowego rozkładu zachodzącego podczas przechowywania. Chcąc ograniczyć uciążliwość zapachową naszej produkcji, musimy zadbać zatem przede wszystkim o racjonalne wykorzystanie białka, tak żeby jak najmniej produktów jego rozpadu trafiało do atmosfery.

Pamiętajmy, że w myśl prawa minimum wykorzystanie białka może być ograniczone niedostateczną zawartością związków energetycznych w paszy. Pierwszym krokiem jest zatem zapewnienie odpowiednio wysokiego poziomu zarówno białka, jak i energii. Chodzi tu nie tylko o dobór właściwych komponentów w optymalnych dawkach, lecz także o uzyskanie odpowiednio wysokiej strawności. Może być ona ograniczona choćby na skutek nadmiernie wysokiego udziału włókna czy niektórych związków antyżywieniowych.

Druga kwestia to racjonalne zbilansowanie samego białka. Analogicznie, jak ma to miejsce w poprzednim przypadku, jego wykorzystanie może być limitowane niedoborem choćby jednego z aminokwasów. Coraz częściej postuluje się, aby w dawkach dla trzody chlewnej obniżać sumaryczną zawartość białka przy jednoczesnym precyzyjnym zbilansowaniu ich zawartości. W większości pasz stosowanych w żywieniu trzody chlewnej wzajemny stosunek aminokwasów nie jest niestety doskonały. Najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie kilku komponentów wysokobiałkowych. Dobrym połączeniem jest zastosowanie bogatej w lizynę śruty sojowej ze śrutą rzepakową zawierającą z kolei spore ilości aminokwasów siarkowych. Właściwe zbilansowanie wymaga ponadto udziału aminokwasów syntetycznych wprowadzanych do paszy zwykle za pośrednictwem premiksów.

Coraz częściej mówi się również o konieczności zwiększenia ilości faz tuczu. O ile jeszcze niedawno w większości ferm stosowano tucz dwufazowy, to dziś coraz częściej mówi się o wprowadzeniu trzech czy czterech etapów żywienia. Powstały nawet tzw. systemy żywienia multifazowego, które pozwalają na płynną zmianę składu paszy. Dzięki temu analogicznie jak w instalacjach płynnego żywienia możemy precyzyjnie dopasować parametry paszy do bieżących potrzeb pokarmowych zwierząt. Takie systemy zarezerwowane są jednak dla dużych obiektów. Dla większości producentów dobrym rozwiązaniem jest zwiększenie faz tuczu. Nie tylko ze względu na ograniczenie produkcji odorów, ale przede wszystkim na lepsze wykorzystanie paszy w całym okresie wzrostu, co przekłada się na wyższą o płacalność chowu.

POMOCNE DODATKI

Chcąc ograniczyć produkcję i emisję odorów za pośrednictwem racjonalnego żywienia, warto z pewnością wykorzystać szereg dostępnych na naszym rynku dodatków paszowych. W przypadku ograniczenia uciążliwości zapachowej ich działanie należy rozpatrywać głównie w kontekście poprawy strawności i wykorzystania paszy. Cel ten osiągniemy przede wszystkim poprzez zastosowanie preparatów enzymatycznych. Mogą to być preparaty wspomagające trawienie białek (proteazy), przede wszystkim jednak mowa tu o enzymach rozkładających wielocukry. Poprawa ich strawności pozwala bowiem również na lepsze wykorzystanie białka, a co za tym idzie - na mniejszą emisję produktów jego rozkładu do otoczenia.

Strawność paszy poprawimy także przez właściwe zakwaszenie paszy przy użyciu jednego z licznych dostępnych na rynku zakwaszaczy, a także preparatów probiotycznych.

Równie ważnym, a być może najważniejszym rodzajem dodatków paszowych wspomagających walkę z odorami są aminokwasy syntetyczne, dzięki którym możliwe jest precyzyjne zbilansowanie białka i ograniczenie jego sumarycznej zawartości w składzie mieszanki. Wartościowym narzędziem pozwalającym na kontrolę produkcji substancji odorowych są dodatki fitobiotyczne, szczególnie te bogate w olejki eteryczne i saponiny. Wspomagają one wydzielanie endogennych enzymów przewodu pokarmowego, dzięki czemu strawność pobranej przez zwierzęta masy pokarmowej ulega poprawie.

Warto raz jeszcze nadmienić, że opisane powyżej działania nie tylko pomogą ograniczyć problem emisji do otoczenia uciążliwych gazów, ale przede wszystkim poprzez lepsze wykorzystanie paszy poprawią efektywność naszej produkcji. Dlatego nie traktujmy ich jako dodatkowego kosztu, który pogorszy opłacalność chowu, ale raczej zaliczmy jako środek do optymalizacji i zwiększenia efektywności żywienia naszego stada.