- Jesteśmy na ostatnim etapie uruchomienia biogazowni. Będziemy utylizować całą gnojowicę, wytworzoną na fermie, w bardzo szczytnym i pozytywnym, ekologicznym celu. Na bazie tej gnojowicy będziemy wytwarzać biogaz, biometan. Z tego wyprodukujemy energię elektryczną. Przy produkcji energii w takim układzie kogeneracyjnym mamy tzw. odpadowe ciepło, które  wykorzystamy do ogrzewania budynków inwentarskich, czyli jakby zamykamy cykl. Dodatkowo, planujemy w okresie letnim konwertować to ciepło na chłód i schładzać budynki inwentarskie. Praktycznie jest to obieg zamknięty - wyjaśniał w rozmowie Janusz Wojtczak.

W dobie horrendalnych cen nawozów poferment staje się wartościową alternatywą.

- W kontekście cen nawozów, to też jest bardzo ważne. W praktyce na swoje pola nie potrzebuję kupować mineralnych nawozów, bo ta ilość pofermentu, którą wyprodukuję w biogazowni, pozwoli mi w pełni wypełnić potrzeby nawozowe i to w kontekście nawozu najbardziej wskazanego, czyli "no waste" dla tej zerowej emisji. Biogazownia ogranicza emisję gazów cieplarnianych, na tyle, że pozwala to zbilansować negatywną emisję od zwierząt i praktycznie to zrównoważyć. Dążę do tego aby uzyskać zerowy ślad węglowy w produkcji zwierzęcej - mówił przedsiębiorca.

Czy polskie gospodarstwa są gotowe na konsekwencje gospodarcze jakie niesie ze sobą wojna w Ukrainie?

Takie pytanie zadaliśmy Januszowi Wojtczakowi podczas tegorocznych Targów Ferma, dzień po napadzie Rosji na Ukrainę. W tamtym momencie  pojawiły się pierwsze doniesienia o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą konflikt zbrojny w tzw. spichlerzu Europy. Rozmówca podkreślił, że w najtrudniejszej sytuacji będą gospodarstwa indywidualne, które na rynku działają samodzielnie. 

- Uważam, że pojedyncze gospodarstwo nie da sobie rady z zabezpieczeniem całej gamy produktów czy np. pasz, które zużywa w produkcji. Nie ma takich zasobów, nie ma takich środków. Nie ma właściwie takiej wiedzy i przewidywalności, żeby to robić. Tym powinno zajmować się dziś państwo, nie naliczaniem dopłat, tylko zabezpieczaniem makroekonomicznym i -gospodarczym - podkreślił.

Zatem, jakiego wsparcia potrzebują dziś producenci rolni? Janusz Wojtczak odpowiedział jednoznacznie - uproszczenia procedur.