Występowanie zespołu MMA (czyli występujących równolegle lub też osobno stanów zapalnych dróg rodnych, wymienia i bezmleczności poporodowej) nie wynika z jednej przyczyny. Choć jest to choroba o podłożu bakteryjnym, to zwykle wynika z kombinacji kilku czynników, wszak wywołujące MMA bakterie z rodzaju Escherichia, Streptococcus czy Staphylococcus są naturalnymi mieszkańcami przewodu pokarmowego loch i tylko w określonych warunkach stają się one chorobotwórcze. Zanim jednak powiemy, w wyniku jakich czynników dochodzi do wystąpienia mniej lub bardziej poważnych objawów chorobowych, warto napisać parę słów o przebiegu i konsekwencjach zespołu MMA. 

Śmiertelne zagrożenie dla prosiąt

Mówiąc o syndromie MMA, mamy na myśli wspomniany wyżej zespół dolegliwości, którego bezpośrednią przyczyną są patogenne bakterie i produkowane przez nie toksyny. Dolegliwości te występują jednak w różnym nasileniu, nie zawsze pojawiają się również wszystkie trzy postacie choroby. W przypadku łagodnego przebiegu zapalenia dochodzi często tylko do nieznacznego podwyższenia ciepłoty ciała i niewielkiego zahamowania produkcji mleka, często niezauważanego przez człowieka, mającego jednak swoje przełożenie na kondycję prosiąt. Poważny problem pojawia się natomiast w przypadku objęcia stanem zapalnym części lub całości wymienia. Jest to zagrożenie przede wszystkim dla nowo narodzonych prosiąt. Objęcie części lub całości wymienia stanem zapalnym może doprowadzić do zatrzymania produkcji mleka, co bez pomocy człowieka dla prosiąt oznacza wyrok śmierci.  

Kombinacja wielu czynników

Jak pisaliśmy wyżej, syndrom MMA jest zespołem dolegliwości o podłożu bakteryjnym. Jednak to, czy i jak często ujawni się u zwierząt, zależy w bardzo dużej mierze od naszych działań związanych z higieną, żywieniem i organizacją produkcji. 

Podstawowym działaniem związanym z profilaktyką syndromu MMA jest racjonalne żywienie loch w ostatniej fazie ciąży oraz w pierwszych dniach po porodzie. Jego celem jest zminimalizowanie ryzyka wystąpienia zaparć – sprzyjają one bowiem niekontrolowanemu namnażaniu się patogennych drobnoustrojów, co finalnie doprowadzić może do wystąpienia stanów zapalnych. Jak zatem postępować z lochą w tym newralgicznym momencie?

O ile w klasycznych schematach żywienia ostatnie 3-4 tygodnie trwania ciąży (powyżej 85.-90. dnia) są okresem dość intensywnego żywienia, to na 4-5 dni przed planowaną datą porodu wielkość dawki pokarmowej spożywanej przez lochy warto ograniczyć, część mieszanki treściwej zastępując komponentem bogatym w włókno (np. otręby czy koncentraty włókna oferowane przez firmy paszowe). Niektórzy żywieniowcy zalecają też dodatek siarczanu sodu (sól glauberska) wykazujący łagodne działanie przeczyszczające. 

Równie istotne jest stopniowe zwiększanie wielkości dawki pokarmowej już po porodzie. Na tym etapie również warto stosować zwiększony udział włókna i dodatek siarczanu sodu. Żywienie „do woli” rozpocząć można dopiero 7 dni po porodzie. 

Jednak właściwy schemat żywienia nie wystarczy, by uniknąć występowania problemu MMA w stadzie. Równie ważne czynniki to wysoki poziom higieny pomieszczeń porodowych, ograniczający presję patogennych drobnoustrojów w otoczeniu. Kolejny ważny krok to także właściwy moment wprowadzenia lochy na porodówkę – zbyt późne zwiększa ryzyko wystąpienia dolegliwości zaliczanych do syndromu MMA. Chcąc ograniczyć częstotliwość występowania omawianych dolegliwości, należy też ograniczyć do minimum stres zwierząt. 

Po pierwsze obserwacja

W profilaktyce MMA nie da się przecenić również roli obserwacji naszego stada – zarówno loch, jak i prosiąt. W ten sposób można uchwycić pierwsze symptomy zaczynającego się właśnie stanu zapalnego. Warto zatem regularnie kontrolować temperaturę ciała u loch. Ciepłota ciała utrzymująca się na poziomie powyżej 39,5 st. C powinna nas już niepokoić. Warto też obserwować zachowanie prosiąt: pobudzenie, niepokój czy pokwikiwanie mogą świadczyć o tym, że zwierzęta są głodne, co wynika z rozwijającej się bezmleczności. Szybkie wdrożenie terapii przez lekarza weterynarii pozwoli zdusić problem w zarodku. 

Okiem praktyka

Zdaniem Piotra Cybulskiego, lekarza weterynarii pracującego na dużych fermach trzody chlewnej, zespół MMA jest dolegliwością występującą powszechnie w stadach trzody chlewnej. Częstotliwość jego występowania nie zależy od ich wielkości – wiele zależy natomiast od działań człowieka. Tam, gdzie zwierzęta są właściwie żywione, a stado dobrze zarządzane, syndrom MMA nie stanowi dużego problemu. 

Jako receptę na problem występowania zespołu MMA specjalista wymienia przede wszystkim rutynowe podawanie zwierzętom soli glauberskiej (przeciwdziałanie zaparciom) oraz podanie po porodzie leków przeciwzapalnych. Niektóre badania wskazują bowiem na to, że ich zastosowanie pozwala zredukować śmiertelność prosiąt nawet o połowę (nawet trzykrotnie wśród prosiąt o niskiej masie urodzeniowej), jednocześnie takie działanie poprawia tempo wzrostu prosiąt. 

Niezależnie jednak od dostępnych możliwości farmaceutycznych, na pierwszym miejscu w profilaktyce MMA zawsze powinny znaleźć się właściwe żywienie, wysoki poziom higieny produkcji i ograniczenie czynników stresogennych oddziałujących na zwierzęta.