Zdania w Europie na ten temat rezygnacji z chirurgicznej kastracji prosiąt ciągle są podzielone. W większości krajów mięso od niekastrowanych knurów jest nieakceptowalne przez konsumentów. Na razie jedynie dwa kraje UE, czyli Wielka Brytania oraz Irlandia zrezygnowały całkowicie z chirurgicznej kastracji prosiąt. Jednak coraz częściej temat kastracji powraca, gdy podnosi się obowiązujące prawnie standardy dobrostanu w chowie zwierząt gospodarskich.

Debata toczy się głównie w krajach zachodniej i południowej Europy, tam spory nacisk na całkowitą rezygnację z chirurgicznej kastracji prosiąt wywierają partie zielonych, które mają też większy wpływ niż w Polsce na partie rządzące.  

Warto przy tym pamiętać, że podjęcie  jednoznacznej decyzji w tym temacie nie jest proste. Rezygnacja z kastracji niesie ze sobą utrudnienia nie tylko w prowadzeniu produkcji zwierząt ale też zagrożenie nieotrzymania jednolitej o pożądanej jakości mięsa. Dodatkowo do ewentualnych zmian musiałaby się również przygotować przemysł mięsny.

Całkowite zaprzestanie kastracji wymaga od hodowcy przede wszystkim selekcji zwierząt pod kątem płci w momencie rozpoczynania tuczu. Niekastrowane samce są bardziej agresywne, może dochodzić między nimi do walk, które zwiększają ryzyko obtarć, infekcji, a nawet poważnych kontuzji, które nie pozostaną obojętne dla portfela hodowcy.

Kolejną rzeczą jest brak gwarancji co do jednakowej jakości mięsa pochodzącego od niekastrowanych samców. Często mięso pochodzące od knurów jest obarczone defektem opisywanym jako zapach knurzy. U części niewykastrowanych samców dochodzi do akumulacji w tkance tłuszczowej substancji odpowiedzialnych za powstawanie nieprzyjemnego zapachu, który jest nieakceptowalny przez konsumentów.

Brytyjczycy i Irlandczycy starają się wyeliminować to zagrożenie ubijając młodsze i lżejsze zwierzęta, które nie zdążyły osiągnąć pełnej dojrzałości płciowej. Średnia masa tusz w tych krajach wynosi odpowiednio 76,6 i 74 kg podczas, gdy w UE w minionym 2012 r. średnia masa tusz wyniosła 89,2 kg.

Zmiana prawna w zakresie całej UE wymagałaby również od branży hodowlanej prac nad wyselekcjonowaniem świń nieobciążonych ryzykiem wystąpieniem zapachu knurzego w mięsie.  Dodatkową ofertą musiałyby się również wykazać firmy paszowe, które powinny produkować mieszanki  przeznaczone do żywienia tuczników-knurów, które mogłyby minimalizować wystąpienie tej wady.

Spośród pozostałych krajów UE również Cypr, Hiszpania i Portugalia zrezygnowały z rutynowej kastracji prosiąt. Tam, zwierzęta są wyłącznie kastrowane jeżeli mięso ma zostać przeznaczone na produkcję wyrobów tradycyjnych i musi zostać uzyskane od cięższych zwierząt nawet powyżej 150 kg m.c. Tutaj nie ma już miejsca na to aby ryzykować, że otrzymane mięso będzie z wadami jakościowymi. Z kolei w innych krajach jak: w Holandii, Belgii, Austrii i w Niemczech nie przeprowadza się już kastracji chirurgicznej bez znieczulenia .

Według wielu praktyków kastracja w ogólnym  lub miejscowym znieczuleniu jest metodą niepraktyczną, a pod względem kosztów niekorzystną dla producenta świń.  

Alternatywą dla chirurgicznej kastracji jest immunokastracja specjalną szczepionką. Jak podaje POLSUS - po zarejestrowaniu tego preparatu na unijnym rynku, został on przetestowany również przez polskich producentów. Nie zdobył jednak ich uznania. Głównie dlatego, że był powodem zwiększonych kosztów. Nie dawał również 100 proc. gwarancji, że mięso będzie wolne od zapachu knura . Pojawiły się także wątpliwości, że immunologiczna szczepionka nie daje możliwości przewidzenia skutków długotrwałego spożywania przez ludzi mięsa od zwierząt poddawanych immunokastracji.

Dodatkowo, na razie nie ma możliwości, aby też ominąć standardowe procedury w polskich zakładach mięsnych, które pozwalałyby na włączenie do obrotu mięsa pochodzącego od knurów. Na liniach ubojowych tusze z jądrem lub z jadrami od razu są eliminowane przez pracowników jako te niezdatne do spożycia przez ludzi. Dlatego zmiana regulacji prawnych w zakresie dobrostanu nie miałaby wyłącznie swojego przełożenia na chów i hodowlę zwierząt ale też na sektor zakładów mięsnych, które musiałyby zmodyfikować swoje wewnętrzne procedury. Prawdopodobnie konieczna byłaby też zmiana na etapie transportu i przyjmowania zwierząt na skupie.