To już kolejny rok z afrykańskim pomorem świń (ASF) na terenie Polski. Niestety, w tym roku choroba dotknęła typowe zagłębia polskiej produkcji trzody chlewnej. W strefach ASF z ograniczeniami zostały uwięzieni hodowcy, ale też małe i średnie zakłady mięsne, sprzedające towar na rynku lokalnym.

- Liczyliśmy na to, że ASF będzie się cofał, a jest raczej odwrotnie, rozszerza się. W tym układzie perspektywa małych hodowli jest słaba. Wierzę w ten program dopłat utraconego dochodu, który ma ruszyć. Ciekawe są propozycje, by brać pod uwagę 3-letnią, średnią cenę skupu i w tym układzie rekompensować ewentualne straty – wyjaśnia Rodziewicz.

Trudna sytuacja w sektorze trzody chlewnej wiąże się też ze średnimi oraz małymi zakładami mięsnymi. – W tej chwili one przeżywają też duże trudności, nie mają zbytu, bo raczej są w strefie naszego handlu wewnętrznego, ale dzierżawy, paliwo i wszystkie inne koszty dodatkowe, powodują, że jest duże utrudnienie w utrzymaniu rentowności prowadzenia tych zakładów i też obawiam się czy spora część da sobie radę. Lepiej jest z dużymi zakładami, tak samo jak i z dużymi hodowlami, no bo eksport do krajów Unii Europejskiej rośnie, ceny może nie są zadowalające, ale to się kręci - dodaje.