O postulacie dotyczącym zakazu uboju gospodarczego pisaliśmy w miniony piątek. Zdaniem przedstawicieli Krajowego Związku Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej działanie takie może sprzyjać przenoszeniu wirusa ASF za pośrednictwem żywności pochodzenia zwierzęcego. Jako alternatywę dla tej metody uboju, związek zaproponował poddawanie świń ubojowi usługowemu w rzeźniach znajdujących się pod kontrolą służb weterynaryjnych.

Czytaj więcej: Ubój gospodarczy odpowiedzialny za szerzenie ASF?

Nie trzeba było długo czekać na reakcję rolników na wspomniane propozycje. Wkrótce po publikacji wspomnianego tekstu skontaktował się z nami rolnik z pow. lubartowskiego (woj. lubelskiego), który podważał sens wspomnianego zakazu.

- Należy, że wirus ASF ginie podczas obróbki termicznej. W jaki więc sposób ubój gospodarczy może przyczyniać się do szerzenia choroby? - pytał rolnik.

Jednocześnie wskazał on na trudności z poddawaniem zwierząt ubojowi usługowemu na terenie stref ASF.

- Z pewnością wielu rolników chętnie skorzystałoby z uboju usługowego, jednak jest bardzo duży problem z jego dostępnością. W mojej okolicy jeszcze niedawno funkcjonowało kilka niedużych ubojni, w których można było poddać świnie ubojowi usługowemu. Wraz z pojawieniem się pomoru w okolicy rzeźnie te wstrzymały produkcję. Na rynku pozostały jedynie duże podmioty, które nie są zainteresowane świadczeniem uboju usługowego, zwłaszcza zwierząt pochodzących ze stref - tłumaczył w rozmowie z naszym portalem rolnik.

Pierwszy argument rolnika stosunkowo łatwo podważyć - przypuszcza się, że to właśnie żywność pochodzenia zwierzęcego była przyczyną pojawienia się pierwszych przypadków ASF w okolicach Warszawy, a także kilku ognisk choroby w 2016 roku. Niemniej trudno nie zgodzić się z tym, że na terenie stref występować może problem z ubojem usługowym. Jeśli to się nie zmieni, nie pomogą żadne restrykcje - ubój gospodarczy będzie z pewnością dalej funkcjonował.