Pojawienie się wirusa ASF zaledwie 60 km od granicy województwa łódzkiego, wywołało ogromne zaniepokojenie rolników powiatu piotrkowskiego, jednego z największych „zagłębi” producentów trzody w kraju. W powiecie tym zarejestrowanych jest 7.060 stad, posiadających łącznie 416.784 sztuk świń. To stanowi 5% polskiego rynku, a więc stamtąd pochodzi co 20 świnia trafiająca do polskiej ubojni. Gmina Grabica przoduje w tej produkcji. Na piątkowe spotkanie przybyło ponad pół tysiąca rolników, nie tylko z powiatu piotrkowskiego, ale również ościennych: bełchatowskiego i tomaszowskiego. Jego organizatorami byli związkowcy z „Solidarności” RI, zarząd powiatu piotrkowskiego,oraz samorząd gminy Grabica. Wzięli w nim udział Powiatowy Lekarz Weterynarii, przedstawiciele Sejmiku Województwa, Urzędu Wojewódzkiego, izby rolniczej, burmistrzowie i wójtowie sąsiednich gmin, komendanci straży pożarnej i Policji.

- W przypadku wystąpienia ognisk chorobowych na terenie naszego powiatu, samorządy i inspekcje nie są w stanie własnymi siłami i środkami zwalczać ASF - stwierdził wicestarosta powiatu piotrkowskiego Piotr Wojtysiak. - Sytuacja jest bardzo poważna i zagraża całej branży produkcji trzody chlewnej, a w konsekwencji gospodarce narodowej. Nie ma dziś, i to nie tylko w rolnictwie, ale w całej gospodarce ważniejszego tematu niż ASF. Dlatego wspólnie przygotowaliśmy to spotkanie.

Zaproszenia wysłano do ministrów: Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Środowiska, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Obrony Narodowej, a także do Wojewody Łódzkiego, Marszałka Województwa Łódzkiego, Głównego i Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii oraz do władz Polskiego Związku Łowieckiego. Liczyliśmy na jasne deklaracje działań zapobiegawczych i pomocy państwa w ratowaniu naszego rolniczego zagłębia. Okazuje się jednak, że nikt z nami rozmawiać nie chce.

Tak przybyli tłumnie hodowcy, jak i sami organizatorzy nie kryli rozczarowania z faktu, iż nie przybył żaden przedstawiciel zaproszonych do rozmów resortów, ani też żaden z członków sejmowej komisji rolnictwa.

- Gdyby jutro znaleziono u nas dzika z ASF, lub stwierdzono ognisko choroby w którejś chlewni, to będę miał do dyspozycji siebie i ewentualnie ochotników z OSP, bo takie wsparcie zadeklarowali – odpowiadał na pytania mieszkańców wójt Grabicy, Krzysztof Kuliński.- Nie wyobrażam sobie jednak, bym miał tych strażaków nakłaniać do wyciągania świń z chlewni któregoś z sąsiadów. Zdaję sobie sprawę, że walka z ASF nie jest zadaniem gminy. Sytuacja jest jednak na tyle poważna i nagląca, że nie tylko ja, ale każdy z wójtów i burmistrzów w powiecie chciałby wiedzieć, co może i co powinien w tym przypadku zrobić, i na jakie wsparcie może liczyć.

- Realna pomoc państwa dotyczy jedynie strefy zapowietrzonej, a i tam jest niepełna. Nie robi się jednak nic, aby chorobę powstrzymać – mówi przewodniczący zarządu powiatowego „Solidarności” RI, Janusz Terka.-Przed paroma dniami uczestniczyliśmy w spotkaniu dotyczącym ASF w ministerstwie rolnictwa. Usłyszeliśmy jedynie, że mamy się oswoić z myślą, że ASF przyjdzie i do nas. ASF nigdy dotąd nie wystąpiło na takim terenie jak powiat piotrkowski, a my nie chcemy być królikiem doświadczalnym. Nikt nic jednak nie robi, by pochód wirusa przez kraj powstrzymać. W Warszawie słyszeliśmy zapewnienia o odstrzale sanitarnym w województwie łódzkim, uszczelnieniu szlaków komunikacyjnych. Dziś jednak nie ma kto tych obietnic potwierdzić. Nieobecność zaproszonych gości rządowych to zły znak, który daje nam do zrozumienia, że się nas nie traktuje poważnie – skonkludował Janusz Terka.

- My chcemy i potrafimy współpracować, ale wówczas gdy mamy z kim. Przypominamy więc, że jeśli zajdzie potrzeba potrafimy się również zorganizować i zaprotestować.

- ASF była dla nas do niedawna chorobą egzotyczną, tymczasem już przemierza nasz kraj lotem błyskawicy – stwierdził Paweł Śpiewak, Powiatowy lekarz Weterynarii.-Dotąd jednak żadne ognisko nie wystąpiło w takiej gminie , jak Grabica, czy takim powiecie jak powiat piotrkowski. Tutaj każde gospodarstwo to średnio tysiąc świń. W przypadku konieczności neutralizacji zagrożenia odszkodowanie dla jednego rolnika tylko za same zwierzęta to pół miliona złotych. A takich chlewni i większych są setki. Ze względu na skale produkcji są więc wszelkie podstawy, by ASF postrzegać jak ekonomiczną i społeczną katastrofę dla tego regionu.

Skalę problemu i potrzebę rozmów dostrzegł jedynie… Polski Związek Łowiecki, który poważnie potraktował zaproszenie z Grabicy. Bartłomiej Popowicz z zarządu związku potwierdził informacje o odstrzale sanitarnym dzików w województwie i uszczelnieniu autostrad. Nie potrafił jednak wskazać konkretnych terminów wejścia w życie tych ustaleń.

Rolnicy poparli na zebraniu postulaty związkowców, dotyczące: zmniejszenia populacji dzików do końca stycznia 2018r., wprowadzenia odrębnej jednostki chorobowej dla dzików i dla świń, możliwości wprowadzenia całkowitego i niezwłocznego zakazu trzymania dzików, świń i świniodzików na wolnym wybiegu na terenie powiatu piotrkowskiego i ościennych powiatów, wsparcia państwowego przy ogradzaniu i bioasekuracji gospodarstw, zablokowania przejść dla zwierząt poprzez szlaki komunikacyjne, uproszenia procedur dotyczących polowań na dziki, oraz udziału w nich wojska i policji. Rolnicy domagają się również skupu interwencyjnego zdrowych świń, w przypadku wystąpienia choroby w hodowli, wsparcia budżetu państwa przy zobowiązaniach kredytowych czy leasingowych rolników, równego traktowanie wszystkich hodowców, których świnie będą znajdować się w strefie zapowietrzonej, oraz wzmocnienia kadrowego i logistycznego miejscowych inspektoratów weterynaryjnych. Chcą również zapewnienia szybszego badania prób w razie wystąpienia ogniska, poprzez stworzenie i wyposażenie nowych laboratoriów.