Na unijnym rynku wieprzowiny cały czas mamy problem niemiecki, czyli z tygodnia na tydzień rosnące nadwyżki świń, czekających na ubój.

- Niestety, ale dopóki Niemcy nie uporają się z górką żywca, to sytuacja dla wszystkich pozostanie bardzo ciężka. Co gorsza, problem nie rozwiązuje się, a wręcz narasta - mówi w rozmowie z redakcją Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej POLPIG.

Eurometnews.com podaje, że na ubój czeka już ok. 1 milion świń, a 300 tys. ton wieprzowiny utknęło w mroźniach w wyniku zamknięcia eksportu wieprzowiny na rynki azjatyckie, z powodu ASF.

- Ta sytuacja oczywiście nadal będzie przekładać się na poziom cen w skupach w pierwszych miesiącach nowego roku. Niemcy muszą uporać się nie tylko z nadpodażą żywca, ale i z COVID-19. Cały czas nie mają pełnych mocy przetwórczych, jeśli chodzi o zakłady mięsne, ich pracownicy chorują, a całe społeczeństwo funkcjonuje również w ramach ścisłego lockdownu. Dzisiaj światełkiem w tunelu jest szczepionka na koronawirusa. Jej wprowadzenie na pewno z czasem będzie rozwiązywać problemy, a obostrzenia będą luzowane, w związku z tym i popyt na wieprzowinę będzie rósł. Coraz więcej krajów myśli też o wdrożeniu dopłat do przechowalnictwa przez UE, jeśli jednak ta decyzja będzie spóźniona, to na niewiele się zda. W niektórych krajach i tak już nie ma dzisiaj mocy do przechowywania, bo sporo wieprzowiny zalega w magazynach. Dlatego, nawet jeśli taka pomoc wejdzie, to jej skala może być ograniczona i bez większego znaczenia dla rynku. Wszystko też zależy od tego czy również Niemcy mają jeszcze możliwości w przechowywaniu. Pamiętajmy, że dużo mrożonej wieprzowiny wysyłali do Chin i to wszystko teraz stoi w mroźniach z powodu ASF. Dlatego też żywiec nadal będzie jechać do krajów sąsiednich, bo muszą gdzieś je sprzedać. Nie będą ich przecież utylizować - podkreśla Dargiewicz.

Lidl podnosi ceny, by pomóc niemieckim rolnikom

- Warto zwrócić uwagę na ciekawą inicjatywę sieci Lidl, w której sklepach ceny detaliczne wybranych produktów wieprzowych zostały podniesione o 1 euro/kg. Finalnie te podwyżki mają wrócić do producentów - zauważa Aleksander Dargiewicz.

Ta decyzja, to efekt protestów niemieckich rolników, gdy blokowano magazyny dyskontów, z powodu dramatycznie niskich cen skupu . Początkowo grupa Schwarz, do której należą sieci Lidl i Kaufland zapewniła, że w przyszłym roku przeznaczy 50 mln euro dla gospodarstw trzody chlewnej w ramach programu podnoszenia wymogów dobrostanu zwierząt. To jednak nie spotkało się z przychylnością tamtejszych rolników. Ten gest nazwano „pocieszeniem”, natomiast stronie rolniczej zależało na długofalowych działaniach i wyjściu z tzw. stałej kultury niskich cen we współpracy z rolnikami.

Kolejnym krokiem było właśnie wspomniane podjęcie decyzji o podwyżkach cen detalicznych wieprzowiny w sieciach Lidl w Niemczech.  

W sklepach sieci Lidl, na terenie Niemiec klienci są informowani o celowym podwyższeniu ceny, a produkty są sprzedawane z oznaczeniem „dla naszych rolników”. Konsumenci dowiadują się o trudnej sytuacji rolników i jednocześnie mają możliwość ich świadomego wsparcia.

Z kolei Grupa Rewe, do której należy sieć sklepów Penny przyjęła inną strategię. Mianowicie, zawarto więcej krótkoterminowych kontraktów, by zdjąć nadwyżkę mięsa z rynku i sprzedawano je w promocyjnych cenach. 

Czy taka sytuacja byłaby możliwa na polskim rynku?

- Myślę, że tam te rozmowy są możliwe dzięki temu, że jest to krajowy kapitał, a łańcuchy dostaw są lepiej powiązane, jest chęć porozumienia i chęć współpracy. Warto zauważyć, że tamtejsze sieci detaliczne dopłacają też do dobrostanu. Patrząc dzisiaj na to co się dzieje, na pewno jest to czas, by mniejsi producenci świń wspólnie się organizowali, bo w kryzysie trudno jest funkcjonować samodzielnie, inaczej można nie przetrwać - odpowiada Aleksander Dargiewicz.