Czarniak przywołuje wyniki środowego notowania niemieckiej giełdy, o których pisaliśmy już tutaj:

„Czy zatem osiągnęliśmy przedświąteczne maksimum cenowe?” – pyta ekspert. „Postaram się Państwu pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Warto na początku zauważyć, że ostatnia sesja małej giełdy, która odbyła się dzień przed dużą zakończyła się brakiem zmian cenników i stawka, za jaką sprzedano świnie wynosiła 2,10 Euro (9,87 zł), nie sprzedano też wszystkich wystawionych tuczników. Wskazuje to na lekkie zahamowanie popytu na mięso” – tłumaczy rzecznik „Polsusa”.

„Wiem, że teraz mamy okres przedświąteczny, co wzmaga popyt na produkty spożywcze, w tym wieprzowinę, jednakże zakłady w tym okresie planują zwykle swoje prace do 21 grudnia. Po tym czasie zakłady przetwórcze robią przerwę świąteczną i tak naprawdę do pełni mocy przerobowych wrócą dopiero po Nowym Roku. Tak wiec, to co kupią w najbliższym półtora tygodnia będzie musiało im wystarczyć na kolejne półtora tygodnia. Wskazywało by to na to, że wzmoże się jeszcze poszukiwanie surowca, tym bardziej że pogłowie spadło” – czytamy w komunikacie.

Niestety jak dostrzega Czarniak, wolumen eksportu Unijnej wieprzowiny do krajów trzecich spadł o 19,5%, w ujęciu rocznym, co oznacza tyle, ze te 19,5% mniejszego eksportu musiało być zagospodarowane na rynku wewnętrznym, stąd stosunkowo niskie stawki za żywiec w tym roku, pomimo spadającego pogłowia. Główny spadek eksportu to oczywiście Chiny, które mocno zabiegają o uniezależnienie się od dostaw z zewnątrz, jednakże w III kwartale tego roku zauważono nieco zwiększone zakupy mięsa przez te państwo. Nie zmienia to jednak faktu nadmiaru mięsa na rynku w tym roku, co było ze szkodą dla krajowych rolników.

Ostatecznie na najbliższe tygodnie ekspert prognozuje utrzymanie poziomu cen tuczników. Opłacalność produkcji będzie w tym momencie nie tyle od tychże cen, co przede wszystkim kosztów produkcji.