PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Schabowy tak, hodowla nie

Schabowy tak, hodowla nie
Budowa chlewni może spotkać się z niechęcią, nawet na terenach wiejskich. fot. PTWP

Fala nienawiść i zazdrość to zjawiska, z którymi często muszą zmierzyć się osoby planujące rozpoczęcie hodowli trzody chlewnej. Mimo jasnych przepisów nie zawsze mogą one liczyć na wsparcie władz. Wręcz przeciwnie, niekiedy spotykają się z obstrukcją, czy nawet formalną blokadą.



Wydawałoby się, że wieś jest tradycyjnym miejscem produkcji rolnej. Tymczasem rzeczywistość okazuje się inna. Przekonują się o tym osoby zainteresowane hodowlą trzody chlewnej.

W Polsce nie zawsze działa już tzw. zasada pierwszeństwa. Zgodnie z tym niepisanym, ale akceptowanym dawniej zwyczajem, rolnicy mieszkający od pokoleń w danej wsi mieli większy wpływ na to co dzieje się w ich otoczeniu niż przyjezdni.

O swoich doświadczeniach z planami hodowli trzody opowiadają trzy osoby, które spotkały się niechęcią czy wręcz nienawiścią ze strony sąsiadów oraz co najmniej obojętnością władz.

Sami przeciwko wszystkim

Rodzina państwa Chwiejów postanowiła zainwestować w budynek inwentarski trzody chlewnej do 2000 stanowisk w okolicach miejscowości Dymitrów Mały i Dymitrów Duży, niedaleko od Baranowa Sandomierskiego.

– Na co dzień pracuję w branży budowlanej. Jestem często poza domem. Pomyśleliśmy, że warto byłoby mieć coś własnego, z czego można by utrzymać rodzinę, mały biznes, przy którym wspólnie się zestarzejemy – mówi Piotr Chwieja. Ma 49 lat, żonę i dwie córki, w tym jedną studiującą daleko od domu.

Ponieważ sam pracuje w firmie budowlanej, formalnościami zajmowała się żona. Na początku wszystko przebiegało bez większych problemów. Rodzina zdobyła uzgodnienia i opinie, w tym Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Wód Polskich i Sanepidu oraz kupiła działkę pod inwestycję. – W rozmowie burmistrz gminy zapewnił, że jeśli spełnimy wymogi formalne, nie będzie sprzeciwiał się inwestycji – mówi Chwieja.

Wkrótce na drodze do realizacji inwestycji pojawiły się jednak przeszkody. W okolicznych wsiach narodził się silny opór przeciwko budowie chlewni. Na rodzinę Chwiejów spadła fala nienawiści. Ulica, na której mieszkają, została obklejona plakatami z hasłem „Stop świniom”. Pojawiły się one też w kilku okolicznych miejscowościach. Organizowano spotkania przeciwników budowy tuczarni, w których brało udział do 300 osób.

Młodsza córka pana Piotra, aktualnie 15-latka, grała na klarnecie w orkiestrze miejscowego ośrodka kultury. W trakcie zajęć była wyzywana od „świniopasów”, chrząkano i wyśmiewano ją. Zrezygnowała z uczestnictwa. Rodzina była zastraszana też w inny sposób. Grożono im, że jeśli dokończą inwestycję, „ludzie w kominiarkach będą wrzucać petardy do chlewni, tak żeby zwierzęta padały”.

Od rodziny Chwiejów odwróciły się władze. Pod presją lokalnych protestów przeciwko chlewni samorząd umył ręce. Burmistrz nie bronił ani inwestorów, ani nie podtrzymał swojego zdania na temat „dobrej lokalizacji w typowo rolniczej wsi”. Zdaniem Piotra Chwiei to właśnie presja społeczna zmusiła burmistrza do podporządkowania się woli protestujących.

Chwiejowie nie otrzymali też wsparcia od przedstawicieli innych władz publicznych. Wręcz przeciwnie. Według Piotra Chwiei przeciwników jego inwestycji poparła jedna z miejscowych posłanek. –  Do nas samych nikt nie zadzwonił, nikt nie prosił o żadne wyjaśnienia – mówi.

– Jestem osobą wierzącą i religijną. Tym bardziej zabolało mnie, że z falą nienawiści spotkałem się też w moim kościele. Pomówienia nie padały wprost podczas porannej mszy, na którą uczęszczałem. Wiem jednak, że już podczas innych mszy miejscowy proboszcz mówił wprost o szwindlu, którego jakoby miałem się dopuścić – twierdzi Piotr Chwieja.

Na czym miałby on polegać?

Planowana chlewnia była projektowana na 280 DJP (Duża Jednostka Przeliczeniowa). Jest to wskaźnik odpowiadający obsadzie dwóch tysięcy tuczników. To wartość graniczna, powyżej której wybudowanie chlewni wymaga dodatkowych formalności (np. konieczne jest uzyskanie pozwolenia zintegrowanego). Dlatego też rodzinne gospodarstwa wybierają najczęściej chlewnie do 280 DJP. Odpowiada to ich potencjałowi, przy czym nie zwalnia z obowiązku uzyskania pozytywnej decyzji środowiskowej. Sam Piotr Chwieja podkreśla, że stosował się jedynie do obowiązującego prawa i limitów dotyczących budowy obiektów inwentarskich. – Nie złamałem ani nie obchodziłem żadnych przepisów – mówi.

Po całej sprawie Piotr Chwieja zmienił parafię, w której uczęszcza na msze. Obecnie do kościoła ma kilkanaście kilometrów.

– Nie zrobiliśmy nic złego. Skoro hodowla trzody jest taka zła, to czemu po prostu jej nie zakazać. Dlaczego stworzono przepisy zezwalające na taką działalność, skoro de facto nie można jej wykonywać – pyta Piotr Chwieja.

– Wieś jest miejscem produkcji rolnej.  Jeszcze 20-30 lat temu praktycznie każdy w okolicy miał krowę i hodował świnie, przeważnie na własny użytek. Teraz ci sami ludzie są przeciwni hodowli, bo im śmierdzi – mówi Chwieja. W okolicach Baranowa Sandomierskiego zaczynają się tereny sadownicze. Podczas corocznych oprysków ich zapach jest niekiedy wyczuwalny z wielu kilometrów. – Czasem trudno się oddycha, jednak to jakoś nikomu nie przeszkadza – dodaje.

– Jeśli w Polsce będzie się tak traktować inwestorów, to nigdy nie staniemy się bogatym krajem. Będziemy dalej ściągać wieprzowinę z Niemiec czy Danii. Takie zamrożone mięso może mieć nawet siedem lat. Ludzie zajadają się schabowymi i wydaje im się, że wszystko jest w porządku. No to smacznego – kończy z sarkazmem Piotr Chwieja.

Rodzina Chwiejów z budowy chlewni całkowicie zrezygnowała. Żona pana Piotra, Maria, która najmocniej przeżyła ataki, najchętniej wyjechałaby daleko, aby zapomnieć o sprawie.

Kiedy sąsiad mówi nie

Pan Dariusz Dobies, 34-letni rolnik z Karolinowa w gminie Siemiątkowo w północnej części Mazowsza, przygotowuje się do przejęcia gospodarstwa rodziców. 80-hektarowe gospodarstwo specjalizuje się w produkcji mleka. – Moja rodzina zajmuje się rolnictwem na tych terenach już od trzech pokoleń. Ja zaś chciałem spróbować innych możliwości, dlatego zdecydowałem się na budowę chlewni niedaleko moich zabudowań gospodarczych – mówi.

Choć powiat, w którym mieszka jest zagłębiem ferm drobiu, to w miejscowości Dobiesa nie powstała ani jedna takie inwestycja.

– Zanim postanowiliśmy zainwestować w budowę chlewni rozmawialiśmy m.in. z wójtem. Zapytaliśmy czy mamy jakieś szanse na wydanie pozwolenia na rozwój gospodarstwa – mówi Dariusz Dobies. Wójt potwierdził, że zgoda będzie, jeśli rolnik zdobędzie wszystkie dokumenty i będzie wszystko w porządku. Stwierdził, że w końcu to wieś i budowla ma powstać koło zabudowań Dobiesa.

Kiedy jednak zaczęły się przygotowania, pojawiły się problemy. Niespodziewanie okazało się, że sąsiedzi, z którymi od lat jego rodzina żyła w zgodzie i przyjaźni, a także miejscowa radna, są głównymi przeciwnikami budowy. – Utrudniają pracę w polu, składając skargi do różnych instytucji i bezpodstawnie wzywając policję. Doprowadzili też do protestu pod moim domem z udziałem telewizji – mówi rolnik.

Po emisji programu przeciwników budowy chlewni zrobiło się dużo więcej. Odczuła to też rodzina, najbardziej dzieci (Dariusz Dobies ma trójkę dzieci, najstarsze ma 10 lat). – Moje dzieci były szykanowane w szkole. Wyzywano je – opowiada Dobies. Rolnika zaczęli odwiedzać też inspektorzy weterynaryjni, bo pojawiły się informacje podważające jakość mleka. Dobies podejrzewa, że kontrole nasłała sąsiadka. – Przez wiele lat brała nasze mleko dla własnych potrzeb i nigdy nie miała zastrzeżeń – mówi.

W gospodarstwie pojawiła się też kontrola z Państwowej Inspekcji Pracy. Jak twierdzi rolnik, urzędnicy pojawili się po donosie tej samej sąsiadki, że w jego gospodarstwie mieszka pracownik. – Rzeczywiście kilka lat temu rodzice dali schronienie panu, który mieszkał w okolicy i nie miał gdzie się podziać – tłumaczy.

Jego zdaniem prawdziwym powodem sprzeciwu sąsiadów są pieniądze. Przed laty jedni z sąsiadów sprzedali ziemię rodzicom Dariusza Dobiesa. Dziś grunty w tej okolicy kosztują już ponad dwa razy tyle. – Sąsiadka chce teraz, żebyśmy dopłacili jej tę różnicę. Zagroziła, że jeśli tego nie zrobię ona będzie blokować budowę – mówi rolnik.

Póki co nie wiadomo, w jaki sposób – i czy w ogóle – sprawa zostanie rozwiązana, ponieważ przeciwnicy nie zamierzają ustąpić. Presja społeczna okazała się tak silna, że gmina wciąż nie wydała ostatecznego pozwolenia na budowę. – Nie zamierzam się poddać skoro spełniam wszystkie wymogi – mówi Dariusz Dobies.

Władza zmienia plany

Z innym rodzajem problemów spotkał się 26-letni inwestor z powiatu dębickiego na Podkarpaciu (poprosił nas o niepodawanie swoich danych osobowych). – Obecna hodowla trzody w małej skali nie jest efektywna, co m.in. powoduje, że nie można zapewnić ponadnormatywnego standardu w zakresie dobrostanu zwierząt i szeroko rozumianej ochrony środowiska. Szukałem więc możliwości rozwoju – mówi.

Dlatego postanowił zbudować nowoczesny specjalistyczny budynek inwentarski. Kilkaset metrów od rodzinnej miejscowości, w szczerym polu, znalazł idealną jak mu się wydawało, działkę rolną. Kupił ją, ponieważ zgodnie z ówczesnym stanem prawnym można było na niej zbudować obiekty inwentarskie.

Wkrótce jednak Rada Gminy uchwaliła Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego obejmujący działkę należącą do inwestora. Zgodnie z nim zakazano lokalizacji budynków, m.in. na jego działce.

W uzasadnieniu uchwały nie ukrywano, że powodem działania jest chęć zablokowania inwestycji. Inwestor podkreśla, że faktyczną intencją władz gminy – co wynika z jego rozmów z wójtem – było stworzenie osiedla podmiejskiego, poprzez sprowadzenie w bliżej nieokreślonej przyszłości ludzi z miasta, którzy postawią tam swoje domy. W praktyce doprowadzi to do całkowitej likwidacji produkcji rolnej na spornym obszarze. Oczywiście nie ma żadnej pewności, że w przyszłości powstanie tam jakiekolwiek osiedle.

Jak twierdzi zainteresowany uchwalone rozwiązania planistyczne mają charakter tymczasowy ze względu na iluzoryczność chronionych wartości. Jego zdaniem przyjmując nowy plan miejscowy naruszono obowiązujący porządek prawny, w szczególności zasady bezpośrednio wyrażone w Konstytucji RP. 

Decyzja Rady Gminy to jednak nie wszystko. Jej członkowie zbierali m.in. podpisy przeciw inwestycji, które posłużyły do uzasadnienia uchwalonych rozwiązań planistycznych. Prowadzone przez organy ścigania dochodzenie wykazało, że znaczna część podpisów została sfałszowana. Sprawa została jednak umorzona przez prokuraturę ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.

– Wójt, mimo że wydaje decyzje na kurniki w sąsiednich wsiach, jest zdecydowanym przeciwnikiem inwestowania w produkcję tuczników. Choć wydał pozytywną dla mnie decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, to równolegle do jej procedowania zablokował moje plany – mówi zainteresowany.

Inwestor wynajął kancelarię radcowską z Warszawy i odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który jednak oddalił jego sprzeciw. – Skierowaliśmy skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego i obecnie oczekujemy na ustalenie terminu. Żadne przeciwności nie odwiodą mnie od dążenia do realizacji ustalonych zamierzeń. Z kolei tej sprawy nie odpuszczę, choćby dla zasady – deklaruje.

Co mówi rynek?

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że Polacy oczywiście lubią mięso. W 2018 r. spożycie wieprzowiny w Polsce wyniosło 42,6 kg na mieszkańca i było o 11,5 proc. wyższe w stosunku do 2017 r.

Hodowlą trzody w Polsce zajmuje się ponad 160 tys. gospodarstw – wskazuje EY w raporcie z 2017 r. „Jak zapewnić rozwój produkcji polskiego mięsa”. Większość z nich prowadzi ją jednak na bardzo ograniczoną skalę, często poniżej granicy opłacalności. Zaledwie około 25 proc. pogłowia trzody w Polsce hodowane jest w gospodarstwach utrzymujących tysiąc i więcej sztuk. Dla porównania w Niemczech udział ten wynosi 71 proc., zaś w Danii nawet 97 proc. Warto zwrócić również uwagę, że na kilometr kwadratowy w Danii przypada 298 świń, w Niemczech – 77, a w Polsce – 38.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (25)

  • Krzysztof 2020-07-21 15:35:30
    Jest to jedyny artykuł w ostatnim czasie, który choć delikatnie ale opisuje bezprawie jakie panuje w zakresie hodowli. Są jasna przepisy, jest prawo i jest nasza konsumpcja mięsa, jest wieś, gdzie w poszanowaniu dobrostanu hodowane są zwierzęta. Dlaczego górę biorą organizacje lobbystyczne działające dla deweloperów kupujących tanio działki na wsi i blokujące inwestycje?
  • Duńskie wolę 2020-07-20 14:49:07
    Wolę duńskiego schabowego na świeżym powietrzu niż polskiego w smrodzie chlewni. Może czas na bojkot polskiego mięsa? Albo jakieś oznaczenie tych co śmierdzą ludziom? Wstyd, po prostu wstyd gdy muszę tłumaczyć się ze smrodu sąsiada pół kilometra dalej. Nie zazdroszczę mu, praca ciężka. Ale przez niego l wszyscy tu żyją poniżej jakiejś przyzwoitości.
    • miki 2020-07-20 16:30:06
      chłopie - o czym ty piszesz ??? zobaczyłbyś fermy z dani to dopiero byś zrozumiał o czym piszesz ? świnie na wolnym powietrzu ..... w dani :) :) :)
    • Bud 2020-07-20 21:12:21
      @Duńskie wolę To sobie jedz ten syf ale nie reklamuj się tym. Jak Ci śmierdzi to przeprowadź się do Wa-wy. Twój dziadek jak wiepsza bił to go nie skrobał i nie mył skoro twierdzisz że polskie śmierdzące?
  • Jacekchdowca 2020-07-20 13:34:38
    No jak zawsze urywają się z choinki ludzie co świń nie choduja i nagle tysiące im się zachciewa w tuczu niewolniczym nieć dziwnego że sąsiedzi się buntują zamiast się wziąść za chodowle w cyklu zamkniętym i potrochu rozwijać to nie bo prościej odrazu tysiące fakt że teraz trochę trzeba trzymać nie to co kiedyś 10 loch i był Pan na wsi ale mała łyżką i się najedzą a duża zaraz można się zachłysnąć
    • baca56 2020-07-20 15:01:20
      Nie znam nikogo co by chodował świnie no może po za tobą. Naucz się ortografii nieu..
      • baca56 2020-07-21 08:20:01
        @ADMIN! Po raz pierwszy na tym forum ktoś się podszywa pod mój nick. Czy tego nie można weryfikować np. przez IP? Brak takich zabezpieczeń spowoduje, że trolle rozłożą każdą dyskusję i całkowicie opanują forum.
  • gaweł 2020-07-20 12:24:33
    Chcieliście Unii? Chcieliście rozwiniętych, dużych, prężnych gospodarstw? To teraz wąchajcie!
    • Zgoda 2020-07-20 13:37:10
      Zgadza się, trochę racji masz. Właśnie przez Unię dzisiaj nie można stosować tych samych mechanizmów co kiedyś. Przez Unię trzeba budować potwory nie pasujące do wsi. No i niestety, trzeba szukać dla nich miejsc z daleka. Szkoda tylko małych gospodarstw.
  • Niderlandy likwidują 2020-07-20 09:44:53
    A w Niderlandach pisaliście niedawno, że likwidują jak zbyt blisko ludzi coś pobudowane? Może nie idźmy tą samą drogą. Znajdźmy miejsca dla dużych hodowli daleko od domów. I trzymajmy od tych miejsc z dala fanów samotnych domków pod laskiem. Takie wyizolowane przestrzenie to powinny być właśnie dla hodowców.
    • Miki2 2020-07-20 11:08:27
      Pięknie opisałeś wieś
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.229.142.91
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.