Największa liczba ognisk pojawia się w okresie letnim. Jak podkreślił dr n. wet. Piotr Kołodziejczyk, jest to związane z tym, że szczególnie w małych i średnich gospodarstwach skarmiana jest zielonka lub wykorzystywana świeża słoma, co grozi wprowadzeniem wirusa do gospodarstwa.

– Dopilnowanie zamknięcia zwierząt w chlewni, bioasekuracji i zmiany obuwia przed wejściem w dużej mierze ogranicza ryzyko, że stado zostanie zakażone. Po drugie jeśli już musimy korzystać ze słomy, bo mamy system ściółkowy, to ta słoma powinna być w jakimś stopniu sezonowana. Przepisy mówią o tym, że w strefie czerwonej czy różowej powinna ona leżeć przez rok przykryta plandeką, szczelnie chroniona przed dostępem zwierząt dzikich, ale jadąc przez Polskę widać, że zazwyczaj jest inaczej – zaznaczył dr Kołodziejczyk.

Nasz rozmówca podkreślił konieczność kontroli bezpieczeństwa słomy i paszy.

– Należy zwrócić szczególną uwagę na bioasekurację, czyli wymianę butów przed wejściem do chlewni, umycie rąk, na ściółkę oraz na zboże, które wykorzystujmy w żywieniu. Gdyby zboże to było poddane granulacji, czyli obróbce termicznej, nie byłoby żadnego problemu, jednak jeśli jest świeże to istnieje szansa na zakażenie zwierząt – stwierdził dr Kołodziejczyk.