Prokuratura w Stralsundzie, w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, prowadzi śledztwo w sprawie pożaru wielkiej fermy trzody chlewnej w Alt Tellin w powiecie Vorpommern-Greifswald z 30 marca br. Postępowanie prowadzone jest pod kątem nieumyślnego podpalenia, którego powodem mogły być zaniedbania dotyczące stanu technicznego urządzeń chlewni - poinformował niemiecki rolniczy portal agrarheute.de.

Wskutek pożaru spłonęło około 57 tys. świń, utrzymywanych w 18 chlewniach. Ogień miał się rozprzestrzeniać na kolejne obiekty właśnie systemem wentylacji. Strażakom udało się ocalić z pożogi jedynie 1500 sztuk zwierząt, oraz obronić przed ogniem biogazownię i silosy z paszą na terenie fermy. 75 strażaków walczyło z żywiołem przez 8 godzin.  Landwirtschaftliche Ferkelzucht Deutschland (LFD) Holding, który jest właścicielem gospodarstwa, oszacował całkowite szkody na około 40 milionów euro.

Ta katastrofa wywołała również ogólnoniemiecką debatę na temat nie tylko ferm przemysłowych, lecz także produkcji zwierzęcej i dobrostanu zwierząt. Niestety, w debacie tej "obrywa się" wszystkim rolnikom i wszyscy mogą odczuć skutki tego tragicznego pożaru - zauważa niemiecki portal.

Niemieckie Stowarzyszenie Rolników (DBV) ostrzega przed dyskredytacją hodowli zwierząt i samych hodowców w oczach opinii publicznej. Stowarzyszenie zauważa, że pożar fermy w Alt Tellin jest nadużywany przez niektórych polityków, jako argument za ograniczaniem hodowli zwierząt i za zaostrzeniem obowiązujących przepisów. Kwestionowane są bowiem sprawdzone systemy hodowli zwierząt - w tym chlewnie z podłogami rusztowymi, co w opinii rolników jest nie do przyjęcia.