Zaczęło się od wybuchu ASF na Lubelszczyźnie, czas był trudny, lokalne gospodarstwa zostały bardzo dotknięte przez chorobę. Jak to zwykle bywa, w przypadku wystąpienia afrykańskiego pomoru świń w nowym regionie pojawiły się problemy ze sprzedażą zwierząt.

– Żaden zakład nie chciał kupować, a jeżeli już kupował, to po tak niskiej cenie, że stwierdziliśmy, że dalsza produkcja w taki sposób nie ma najmniejszego sensu. Wtedy podjęliśmy dość trudna decyzję, by otworzyć Rolniczy Handel Detaliczny. Po kilku miesiącach prób i błędów, bo wiadomo, początki są trudne, klienci zmotywowali nas do rozwoju. Klientów na wędliny przybywało. Stwierdziliśmy, że stawiamy wszystko na jedną kartę i budujemy działalność Małą Lokalną Ograniczoną.   

Przy gospodarstwie powstała masarnia, przygotowana do rozbioru tusz, maksymalnie 20 tuczników. Z mięsa powstają wędliny - kiełbasy, szynki, kaszanki, polędwice i inne, które następnie są rozwożone do sklepów w regionie. Sprzedaż odbywa się również w sklepie na terenie gospodarstwa. - Od niedawna mamy też sklep internetowy, który fajnie się rozwija. Liczymy, ze ten rynek będzie rósł z każdym miesiącem.

Wysokie koszty pasz, niska cena skupu, ASF – branża świń jest od lat pod presją

Wysokie koszty pasz, niska cena skupu przez długie miesiące odcisnęła swoje piętno na poziomie krajowego pogłowia świń. Wiele gospodarstw zaniechało produkcji świń lub zmniejszyło obsadę swoich stad.

Taka decyzja zapadła też w gospodarstwie Małgorzaty i Emila Sobieckich – Nawet my, mając własną masarnię musieliśmy ograniczyć liczbę loch, ponieważ koszty paszy przewyższają wszelkie zyski, które otrzymywaliśmy ze sprzedaży tych świń. Dlatego zamykamy się na produkcję świń tylko i wyłącznie pod masarnię i kończymy ze sprzedażą świń na rynek zewnętrzny. Jeszcze 3 miesiące temu było 80 loch w stadzie, teraz jest ok. 50 i myślę, że jeszcze zejdziemy do 40 loch, by zapewnić surowiec do naszej masarni – wyjaśnia Emil Sobiecki.