Wprawdzie za oknem wciąż panuje zimowa pogoda, niemniej wielkimi krokami zbliża się do nas okres wysokich temperatur. Te niosą ze sobą niestety dyskomfort i zagrożenie dla zdrowia świń, i osiąganych przez nasze stado wyników produkcyjnych. O szkodliwości stresu cieplnego mówił podczas tegorocznej edycji konferencji „Nowoczesna Produkcja – Świnie” dr inż. Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Zdaniem specjalisty, stres cieplny jest nie tylko źródłem cierpienia i dyskomfortu zwierząt, przekłada się również na realny spadek wskaźników produkcyjnych, co finalnie prowadzi do gorszej rentowności naszej produkcji.

Prelegent zwrócił uwagę na to, by w okresie zagrożonym występowaniem stresu cieplnego zwrócić szczególną uwagę na zachowanie zwierząt:

- Nie powinniśmy czekać na to, aż pojawią się wyraźne symptomy świadczące o tym, że w naszym stadzie dzieje się coś złego. Musimy dostrzegać pierwsze, subtelne sygnały choćby takie jak zmiana postawy (postawa siedzącego psa), dyszenie czy leżenie ryjem na korycie. Nasz niepokój powinny wzbudzić również takie obserwacje jak spadek pobrania paszy i wzrost spożycia wody. Są to parametry trudne do uchwycenia – szczególnie w tuczarni czy na warchlakarni – tłumaczył dr Schwarz.

Inne niepokojące sygnały wskazujące na zagrożenie stresem cieplnym, to ograniczenie ruchliwości, podwyższona temperatura ciała, ale również pewne nienaturalne zachowania.

- Podczas codziennego przeglądu stada musimy zwrócić uwagę na to czy nie występują takie objawy jak biegunki, dyszenie czy kaszel. Dla wystąpienia stresu cieplnego typowe są również stereotypie na przykład takie jak przygryzanie elementów kojców. Same w sobie zachowania takie nie są szkodliwe, jednak są one dopiero wstępem do poważniejszych problemów takich jak agresja czy kanibalizm – tłumaczył specjalista.

Jak tłumaczył dr Schwarz, strefa komfortu cieplnego jest bardzo wąska, w przypadku dużej wilgotności powietrza (pow. 75 proc.) już w temperaturze 24°C u najbardziej wrażliwych zwierząt pojawiać się mogą pierwsze niepokojące objawy.

Zdaniem specjalisty stres cieplny ma bardzo silne przełożenie na wyniki produkcyjne naszego stada.

- Na skutek działania wysokich temperatur może dochodzić do wydłużenia okresu od wyproszenia do pokrycia nawet o 4 dni. Jednocześnie spada skuteczność krycia (nawet do 15 proc.) i wzrasta odsetek poronień, co prowadzi do znaczącego pogorszenia efektywności rozrodu. Dodatkowo w stresie cieplnym spada liczebność miotów, a pobranie paszy przez maciory może ograniczyć się nawet o 40 proc. Ma to bardzo negatywny wpływ na ilość produkowanego przez maciorę mleka – mówił dr Schwarz.

Jak tłumaczył prelegent, najmniejsze pogorszenie wyników rozrodu na skutek stresu cieplnego obserwuje się u pierworódek, najbardziej wrażliwe są natomiast lochy w drugiej laktacji.

W czasie swojego wystąpienia dr Schwarz przedstawił również kalkulację mówiącą o tym, ile kosztować nas może stres cieplny w sektorze rozrodu. Uwzględniając, że zagrożenie nim występuje w ciągu pięciu miesięcy roku, wysokie temperatury mogą obniżyć liczbę odsadzanych rocznie prosiąt o 2,2 sztuki. Dla stada loch, to roczna strata na poziomie 66 tys. złotych.

Jak podkreślił specjalista, stres cieplny to również zagrożenie dla knurów (spadek libido, gorsza jakość nasienia) i stada towarowego. U tuczników wysokie temperatury mogą spowodować spadek pobrania paszy i dziennych przyrostów nawet o 25 proc.