Budowa płotu ma chronić przed przemieszczaniem się dzików, które są nosicielami ASF. Ogrodzenie ma zostać postawione wzdłuż rzeki Wisły. - Chcemy w ten sposób wzmocnić tę rolę ochronną Wisły, którą ta rzeka pełni. W naszym regionie nie odnotowaliśmy jeszcze żadnego zakażenia u dzika czy świni, mimo że w sąsiednim województwie lubelskim pierwszy taki przypadek odnotowano w 2016 roku. Pojawiały się też przypadki zachorowań w okolicach Tarnobrzega, ale szczęśliwie nie przeszło to na naszą stronę - powiedział świętokrzyski wojewódzki lekarz weterynarii Tadeusz Kulkiewicz.

Mimo braku ognisk ASF, woj. świętokrzyskie prowadzi cały czas badania kontrolne w obszarach ochronnych na wschodzie i północy regionu. Wszystkie odstrzelone lub padłe tam dziki podlegają obowiązkowemu badaniu na ASF. "Na tych terenach w ciągu dwóch ostatnich lat odstrzelono ponad 6 tys. dzików, a łącznie z padłymi zwierzętami i takimi, które zginęły w wypadkach, przebadano blisko 7 tys. sztuk. Żaden dzik nie był chory na ASF - podkreślił Kulkiewicz.

Świętokrzyski lekarz weterynarii dodał, że najprawdopodobniej przyczyną takiego stanu rzeczy jest Wisła, która pełni rolę bariery w rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń. Jak poinformował Kulkiewicz, w tym roku w Polsce stwierdzono 83 ogniska ASF, z tego najwięcej w woj. lubelskim.

- Kilka lat temu w północnej części woj. lubelskiego było najwięcej zachorowań, a teraz to systematycznie obniża się w kierunku południowym, na wysokości naszego województwa. Do tego dochodzi Podkarpacie, gdzie skala zachorowań jest dużo mniejsza, ale pojawiają się tam kolejne przypadki zachorowań u dzików. Wydaje się więc, że tą drogą choroba mogłaby dotrzeć do nas - zaznaczył Kulkiewicz.

Po to, by dodatkowo zabezpieczyć region przed tą chorobą, władze regionu planują budowę 70-kilometrowego ogrodzenia wzdłuż najdłuższej polskiej rzeki. Płot będzie budowany wzdłuż drogi krajowej nr 79 od miejsca, gdzie krzyżuje się z szerokotorową linią hutniczą do Sandomierza, a później od Sandomierza drogą wojewódzką nr 777 do skrzyżowania z drogą nr 74. Płot nie będzie stawiany na terenach zurbanizowanych, gdzie są duże skupiska ludzi.

- Liczymy, że opóźni to albo nawet zatrzyma rozprzestrzenianie się tej choroby. Oczywiście stuprocentowej pewności nie ma, ale każda zapora stanowi dodatkowe utrudnienie w przemieszczaniu się dzików - dodał świętokrzyski lekarz weterynarii, który wstępny koszt całej inwestycji szacuje od 3 do 5 mln zł.

- Pójdzie na to ogromna ilość materiałów - 70 km siatki, żerdzie, które na ziemi będą przyciskały ten płot; do tego dochodzą słupki, które będą stały co dwa metry. Jeśli prace zostaną zlecone drogowcom, to oni prawdopodobnie nie będą tego wykonywali własnymi siłami, ale zlecą to firmie zewnętrznej, najprawdopodobniej w trybie przetargowym - powiedział Kulkiewicz.

Dodał, że budowa ogrodzenia, jeśli zgodę na to wyrażą władze województwa, mogłaby się rozpocząć najwcześniej za dwa, trzy tygodnie.

- Różni wykonawcy deklarują nam, że w ciągu dnia są w stanie wybudować płot długości 3 km. Wynika z tego, że prace potrwałyby około miesiąca. Do tego dochodzą przetargi i czas na ewentualne odwołania. W mojej ocenie ten płot może powstać najwcześniej za około półtora miesiąca - przewiduje Kulkiewicz.

Według wicewojewody świętokrzyskiego budowa płotu jest koniecznością. - Nie mamy wyjścia, jeśli chcemy chronić nasze województwo prze ASF i naszych hodowców trzody chlewnej - powiedział Nowak. Dodał, że to ochrona nie tylko regionu świętokrzyskiego, ale całej Polski.

- Jeśli chore dziki pojawią się u nas, to przejdą dalej - trafią do Małopolski, woj. łódzkiego i dalej. To nie my odgradzamy się jako województwo, ale ogradzamy możliwość migracji dzików w głąb Polski - podkreślił wicewojewoda świętokrzyski.

Ostateczne decyzje dotyczące budowy płotu mają zapaść w czwartek podczas roboczego posiedzenia sztabu kryzysowego, które odbędzie się w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim.