- Akcja prewencyjnego wybijania świń w gospodarstwach w promieniu 1 km od stwierdzonych ognisk ASF w województwie łódzkim nie powiodła się w powiecie wieruszowskim. Lekarz powiatowy musiał odstąpić od działań realizowanych w miniony weekend z powodu blokad urządzanych przez działaczy AGROunii - mówi Wojewódzki Lekarz Weterynarii, Włodzimierz Skoupski.

- Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego policja nie zabezpieczyła należycie terenu i nie zagwarantowała wykonania koniecznych czynności - przyznaje szef służb weterynaryjnych w regionie. - Działania te są w mojej opinii konieczne i priorytetowe, dlatego dziś zostaną wznowione.

- W niedzielę przeprowadziliśmy również dwie akcje przeszukiwania lasów w poszukiwaniu padłych dzików, w promieniu 5 km od ognisk. Wzięli w nich udział żołnierze WOT, leśnicy, myśliwi i służby weterynaryjne - informuje W. Skorupski.-Padłych dzików nie znaleziono. Wyniku pozytywnego nie dało również żadne badanie dzika odstrzelonego wskutek odstrzałów sanitarnych, czy padłego wskutek wypadków komunikacyjnych.

- To zdaje się potwierdzać, że wirus został przywleczony do ogniska pierwotnego przez człowieka. Od właściciela tego stada nie udało się jednak uzyskać wiarygodnych informacji, które pozwoliłyby ustalić źródło zakażenia. Dlatego wyjaśnienie tej sprawy powierzyliśmy prokuraturze - mówi Lekarz Wojewódzki.

Janusz Terka, przewodniczący rolniczej Solidarności i szef izby rolniczej w powiecie piotrkowskim nie chce komentować działań AGROunii.

- Zastanawiam się tylko, co rolnik, któremu ochroniono przed wybiciem świnie zrobi potem z tymi zwierzętami. Komu i za ile je sprzeda? - pyta rolniczy działacz i producent trzody z powiatu piotrkowskiego.

- Rolnicy z naszego powiatu zajmują się w tej chwili tym, co najpilniejsze. Dla przykładu, chcemy solidniej pozagradzać przejścia dla zwierząt pod trasami szybkiego ruchu. Wykonane przez zarządców dróg blokady okazały się zbyt prowizoryczne i notorycznie spacerują tamtędy i ludzie i zwierzęta - mówi J. Terka.