W drugiej połowie zeszłego tygodnia padła informacja na temat wstrzymania produkcji dwutlenku węgla niezbędnego w wielu gałęziach przemysłu spożywczego. Miało to związek z zatrzymaniem produkcji w zakładach azotowych w Puławach i Włocławku. Wspomniany gaz jest bowiem produktem ubocznym syntezy właśnie nawozów azotowych.  

Jak okazało się, już po kilku dniach zakłady Anwil zdecydowały się ponownie uruchomić produkcję. Nie było jednak do końca jasne, czy dostawy dwutlenku węgla będą dostępne na tyle szybko, by zaspokoić potrzeby zakładów ubojowych i innych podmiotów sektora spożywczego. 

Jak poinformował nas Adam Zdanowski z Zakładów Mięsnych "Wierzejki" dziś firma otrzymała wiadomość od swojego dystrybutora, że dostawy dwutlenku węgla będą kontynuowane.

- Trzeba powiedzieć, że był to praktycznie ostatni moment na wznowienie dostaw. Bieżące zapasy wystarczyłyby nam co najwyżej na kilka dni pracy maksymalnie we wtorek - środę musielibyśmy wstrzymać pracę ubojni - tłumaczy w rozmowie z Farmer.pl Adam Zdanowski. 

Czy na przyszłość możliwe jest takie gospodarowanie dwutlenkiem węgla,  aby w razie kryzysu zapas gazu wystarczył na dłużej?

- Praktycznie nie ma takiej możliwości. Dwutlenek węgla wykorzystujemy głównie do oszałamiania świń przed ubojem. Nie jesteśmy w stanie ograniczyć jego dawek, gdyż wiązałoby się to z brakiem utraty przytomności przez ubijane zwierzęta, co związałoby się z ich cierpieniem. W razie trwałego braku dostaw CO2 możemy wprawdzie przestawić nasze linie produkcyjne na oszałamianie przy użyciu prądu elektrycznego. Wymaga to jednak czasu, poza tym zastosowanie tej technologii pozwoli produkować na poziomie maksymalnie 40 proc. mocy przerobowych instalacji - tłumaczy specjalista.