Wpoprzednim wydaniu "Farmera" szeroko rozpisywaliśmy się na temat perspektyw produkcji wieprzowiny bez wykorzystania antybiotyków. Jak udało nam się ustalić, już dziś w kraju funkcjonuje pewna liczba ferm, w których udaje się z powodzeniem produkować trzodę chlewną bez wykorzystania tychże farmaceutyków. Aby na własne oczy przekonać się, jak wygląda taki chów, odwiedziliśmy gospodarstwo Ryszarda Kacperkiewicza z powiatu kaliskiego w Wielkopolsce. Rolnik prowadzi tuczarnię o obsadzie ok. 1200 stanowisk tuczowych. Poza tym w gospodarstwie prowadzona jest produkcja polowa na areale ok. 80 ha.

W chwili, gdy odwiedziliśmy fermę, trwał na niej pierwszy cykl produkcji tucznika bez wykorzystania antybiotyków. Produkcję podjęto we współpracy z firmą Cedrob S.A. Nie jest to jednak pierwsze podejście do tuczu bez wykorzystania antybiotyków: już wcześniej właściciel na własną rękę z powodzeniem podejmował próby ograniczenia z użycia antybiotyków.

TUCZ TESTOWY

Pierwszy cykl produkcyjny jest cyklem testowym. W produkcji wykorzystano genetykę DanBred, na początku tuczu zwierzęta podzielone zostały na dwie grupy, każda z nich liczy ok. 600 świń. Grupa kontrolna prowadzona jest w sposób klasyczny, to znaczy z wykorzystaniem w stadzie standardowo stosowanych antybiotyków. Z kolei w przypadku zwierząt z grupy badawczej antybiotyki stosowane są tylko w przypadku pojedynczych zwierząt bezwzględnie wykazujących taką konieczność:

- Z reguły są to zwierzęta, u których wystąpiły powikłania po przypadkach agresji w trakcie ustalania hierarchii w stadzie na początku tuczu - kulawizny, rany czy ropnie. Leczeniu antybiotykowemu poddane zostały również zwierzęta, u których wystąpiło charłaczenie w wyniku chorób przewlekłych. Takie zwierzęta są oczywiście izolowane od grupy i po zakończeniu tuczu zostaną sprzedane jako tuczniki z chowu konwencjonalnego. Nie mieliśmy natomiast dotychczas problemu z dolegliwościami biegunkowymi, a delikatne zaburzenia ze strony układu oddechowego udało nam się zwalczyć przy pomocy preparatów fitobiotycznych - tłumaczy Marcin Czerwiński, lekarz weterynarii sprawujący nad stadem opiekę weterynaryjną z ramienia Grupy Cedrob.

Choć w momencie, gdy odwiedziliśmy fermę, tucz znajdował się dopiero na półmetku, do tej pory nie odnotowano różnic w liczbie upadków czy częstotliwości występowania chorób pomiędzy wspomnianymi grupami tuczników. 

Cały artykuł ukazał się w listopadowym numerze miesięcznika "Farmer"