Jak donosi Sonia Simionov, rumuńska dziennikarka, prowadząca program Observator w stacji Antena 1 – pierwsze sygnały o tym, że w najbliższym czasie Rumunia może mieć problem z afrykańskim pomorem świń, dostaliśmy z krajowej weterynarii w październiku 2016 r. Niestety, nikt nic nie zrobił z tą informacją. Rok później, w lipcu 2017 r. padło pierwsze podejrzenie o tym, że wystąpiło ognisko ASF w gospodarstwie na terenie kraju. Ta informacja nie została oficjalnie potwierdzona. Ognisko było zlokalizowane w pobliżu rumuńskiej granicy z Ukrainą i Węgrami. Wówczas, znowu żadne działania nie zostały podjęte przez odpowiednie władze. W lipcu tego roku potwierdzono oficjalnie pierwsze ognisko w Rumunii, w hrabstwie Satu Mare – wtedy zaczęło się piekło – relacjonuje dziennikarka.  

Na dzień 18 września 2018 r. w Rumunii potwierdzono 923 ogniska ASF. Choroba występuje w sumie w 12 rumuńskich hrabstwach, co oznacza że w sumie obejmuje 227 małych miast i wiosek. Do tej pory uśmiercono 329 tys. świń w związku z występowaniem ASF. 80 proc. z uśmierconych świń, lub likwidowanych tusz wieprzowych zostało zakopanych w ziemi. Jak na razie potwierdzono chorobę u 24 dzików. Rumunia dotychczas nie prowadziła ani monitoringu, ani też odstrzału dzików.

Dzięki uprzejmości programu Observator stacji Antena 1, prezentujemy realia zwalczania ASF na terenie Rumunii.