Według najnowszych danych deficyt handlowy Polski z Chinami wynosi ponad 100 miliardów dolarów, a eksport Polski od wielu lat utrzymuje się na tym samym poziomie przy dynamicznie rosnącym imporcie. Mimo to konsekwentnie umacniamy swoje relacje handlowe z Chinami. Jest to jednak kierunek jednostronny, ponieważ w tym układzie to Polacy chętniej kupują towary z Państwa Środka. Szansą na zmianę tej relacji jest zwiększanie eksportu produktów spożywczych, których Chiny obecnie bardzo potrzebują. Wykorzystując kryzys na Dalekim Wschodzie mamy możliwość poprawienia swojej sytuacji również na arenie międzynarodowej.

Chiński żywy inwentarz jest dziesiątkowany, z powodu ASF  (Afrykańskiego Pomoru Świń). Ten fakt wpłynął także na rynek drobiu oraz wołowiny i to właśnie te luki powinna wypełnić Polska na wzór Hiszpanii czy Francji, które są wielkimi europejskimi eksporterami mięs. - Skuteczny eksporter musi spełniać wiele warunków, ale podstawowym krokiem jest zawsze dokonanie rozpoznania na obcym rynku. Jednakże sytuacja się zmienia – obecne wymagania niektórych rynków mogą być znacznie zaniżone przez niedobór konkretnych produktów. Dlatego powinniśmy zagospodarować te braki i zacząć eksportować z większymi sukcesami między innymi do Chin. Posłuży to korzystniejszej zmianie bilansu handlowego, ponieważ patrząc na konkretne cyfry i wartości nie pokazujemy się z najlepszej strony – komentuje Grzegorz Brodziak, Dyrektor Zarządzający Goodvalley.

Największym problemem stającym na przeszkodzie w zwiększeniu eksportu do Chin jest Afrykański Pomór Świń. Nowe ogniska wirusa również paraliżują rodzimy rynek trzody chlewnej blokując tym samym możliwość wykorzystania pojawiającej się szansy.

- Musimy doprowadzić do sytuacji, w której przekonamy odbiorców z Chin o wysokim bezpieczeństwie i jakości polskiego mięsa oraz innych produktów spożywczych. Pomoże nam to także w budowaniu rozpoznawalności naszych produktów, która na ten moment jest znikoma. Chiński konsument rzadko sięga w pierwszej kolejności po polski produkt, częściej wybierając ten pochodzący z Hiszpanii, Danii lub innych krajów Europy Zachodniej. Tylko dialog hodowców, przetwórców i rządzących pozwoli na budowanie świadomości chińskiego klienta, a skuteczna walka z ASF u nas w Polsce jest podstawą do tej zmiany. Udało się to osiągnąć wcześniej w przypadku USA, więc teraz również jest to w naszym zasięgu – podsumowuje Grzegorz Brodziak.