Zdawać by się mogło, że postępy wirusa ASF notowane od początku br. na terytorium naszego kraju sprawić winny, że inne tematy dotyczące branży, w tym spór dotyczący wad i zalet tzw. tuczu kontraktowego, zejdą na plan dalszy. Tymczasem okazuje się, że rolnicy produkujący trzodę coraz częściej łączą te dwie sprawy. Dlaczego?

W rozmowach telefonicznych i przy okazji organizowanych również przez "Farmera" spotkań i konferencji często pojawiają się ostatnio zarzuty, iż resort rolnictwa nazbyt promuje tzw. tucz kontraktowy, czego przejawem mają być np. szkolenia dla rolników-producentów trzody organizowane przez regionalne i powiatowe ośrodki doradztwa rolniczego. Jak twierdzą rolnicy, szkolenia te w zapowiedziach dotyczyć mają nowych technologii lub zwalczania ASF, tymczasem przedstawiciele firm namawiają na nich do produkcji nakładczej i zawierania kontraktów.

- Po takim wykładzie można dojść do wniosku, że jedynym sposobem na uniknięcie ASF w swojej chlewni jest przejście na właśnie taki system produkcji, bo chlewni kontraktowych problem ASF jakoby nie dotyczy - uważa rolnik z powiatu piotrkowskiego w woj. łódzkim, skąd napłynęło wiele krytycznych uwag w tej sprawie.

Zaniepokojone głosy docierają do nas również z czerwonych stref ogarniętych ASF na Lubelszczyźnie i Podlasiu. Zgłaszający się do nas rolnicy twierdzą, że system nakładczy produkcji trzody promować mają również służby weterynaryjne. Jeden z rolników twierdzi, że po wybiciu stada usłyszał od lekarza weterynarii swego rodzaju "propozycję nie do odrzucenia" - zgodę na ponowne zasiedlenie otrzyma od ręki, jeśli tylko przejdzie na tucz kontraktowy. Według jego relacji nie był odosobnionym przypadkiem.

Rolnicy z tzw. świńskiego zagłębia w gminie Grabica przypominają z kolei, iż przed wyborami parlamentarnymi politycy PiS nieraz publicznie krytykowali zasady systemu nakładczego i obiecywali, że po wygranej w wyborach zmienią przepisy w tym zakresie, tak by wyeliminować szkodliwe ich zdaniem praktyki. Sposobem na "ucywilizowanie" zjawiska miało być choćby opodatkowanie działalności rolniczej w systemie nakładczym na zasadach obowiązujących podmioty świadczące usługi. Zapowiedzi takie słychać było z ust obecnych członków sejmowej komisji rolnictwa, a także polityków piastujących ministerialne funkcje. Dzwoniący do nas rolnicy pytają, dlaczego ci sami politycy po objęciu władzy wycofują się z tych deklaracji.

Zwróciliśmy się do Ministerstwa Rolnictwa z prośbą o komentarz i odniesienie się do uwag naszych Czytelników. Resort broni się przed zarzutem nadmiernego forsowania jednej formy produkcji:

"Z otrzymanych od wojewódzkich ośrodków doradztwa rolniczego informacji wynika, że na 16 ośrodków doradztwa rolniczego tylko w 5 ośrodkach przeprowadzono szkolenia, podczas których poruszane były zagadnienia związane z prowadzeniem tzw. tuczu kontraktowego, przy czym podkreślić należy, że nie były to wprost formy szkoleniowe organizowane z inicjatywy ośrodków i mające na celu propagowanie tej formy działalności" - zapewnia w odpowiedzi na nasze zapytania Małgorzata Książyk, rzecznik prasowy MRiRW. Z pisma wynika, że szkolenia takie odbywały się w województwach: łódzkim, śląskim, pomorskim, lubuskim i podkarpackim. Jak się dalej dowiadujemy: "Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Kalsku pomagał w zorganizowaniu szkolenia z zakresu chowu i hodowli trzody chlewnej w grudniu 2017 oraz marcu tego roku. Pomoc LODR-u polegała na zaproszeniu rolników zainteresowanych tematem". Podkarpacki ODR w Boguchwale zorganizował zaś dwa zlecone przez agencję PR spotkania - jedno w Boguchwale i drugie w Woli Mieleckiej. "Tematyka szkolenia obejmowała zasady bioasekuracji w produkcji zwierzęcej ze szczególnym uwzględnieniem ASF, problem antybiotykoterapii oraz ograniczenia stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt oraz zasady procedowania inwestycji w budynki inwentarskie. Program i zasady tzw. tuczu kontraktowego nie były omawiane, a oferta współpracy przedstawiona przez firmę zachęcała zainteresowanych rolników do indywidualnych kontaktów z przedstawicielami firmy" - wyjaśnia resort rolnictwa.

W oddziale łódzkiego ODR w Piotrkowie Trybunalskim odbyło się szkolenie nt. "Nowoczesna hodowla, czyli jak zarabiać na produkcji trzody chlewnej na globalnym rynku", również z udziałem firmy oferującej rolnikom współpracę w systemie nakładczym. Omawiano na nim praktyczne aspekty zwalczania ASF, najczęstsze problemy zdrowotne w okresie tuczu oraz procedowanie inwestycji w budynki inwentarskie. "Szkolenie miało charakter technologiczny, a zagadnienia tuczu kontraktowego były jedynie zasygnalizowane i na pewno nie były promowane przez Ośrodek. Dyrektor oddziału ŁODR wręcz uczulał uczestników, żeby ze względu na długoterminowość i wartość tych umów poddali je analizie przez radców prawnych" - zaznacza w odpowiedzi rzeczniczka MRiRW.

W Śląskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Częstochowie od 2004 r. odbywają się coroczne spotkania producentów trzody chlewnej w ramach Dnia Świni, na których prelegentami są wybitni specjaliści z branży. Od kilku lat pojawiał się tam również temat tuczu kontraktowego, ale był on zawsze przedstawiany rzetelnie, obiektywnie i wieloaspektowo, jak czytamy w piśmie z ministerstwa. Również "doradcy pomorskiego ODR przedstawiają tucz kontraktowy jako jedną z form prowadzenia produkcji, pokazując zarówno zalety, jak i wady takiej produkcji" - zapewnia Małgorzata Książyk. W pozostałych wojewódzkich ośrodkach doradztwa rolniczego nie podejmowano tej tematyki w ramach zrealizowanych szkoleń.

Resort odniósł się również do zarzutów dotyczących służb weterynaryjnych, odpowiedzialnych za zwalczanie ASF. W komentarzu na ten temat czytamy:

"W odniesieniu do działań Inspekcji Weterynaryjnej należy podkreślić, że pracownicy IW, jako członkowie korpusu służby cywilnej, zgodnie z ustawą z dnia 21 listopada 2008 roku o służbie cywilnej (Dz. U. 2018 poz. 106), są zobowiązani m.in. do rzetelnego, bezstronnego, sprawnego i terminowego wykonywania powierzonych zadań, a także przy wykonywaniu obowiązków służbowych nie mogą kierować się interesem jednostkowym lub grupowym. Wobec powyższego, zgodnie z uzyskaną informacją, w przypadku posiadania szczegółowych danych na temat domniemanego promowania wśród rolników przez konkretnych pracowników IW tuczu kontraktowego, Główny Lekarz Weterynarii będzie wdzięczny za ich przekazanie".

Rolnicy ciekawi stanowiska resortu rolnictwa w kwestii zasad tuczu kontraktowego, niestety, nie będą usatysfakcjonowani. Żadnego komentarza w tej sprawie nie doczekaliśmy się i wygląda na to, że sprawa utknęła w martwym punkcie. A ponieważ temat budzi emocje i zainteresowanie - o czym świadczą głosy rolników, które przytaczamy w sondzie "Farmera" - poświęcamy tym zagadnieniom temat numeru październikowego wydania.

 

Artykuł ukazał się w październikowym numerze miesięcznika "Farmer"