Z roku na rok wzrasta dynamika szerzenia się w naszym kraju wirusa afrykańskiego pomoru świń. O ile jeszcze dwa lata temu pomór był problemem kilku przygranicznych powiatów, to w chwili obecnej swoim zasięgiem objął znaczną część Polski. O tempie w jakim rozwija się choroba świadczy liczba potwierdzonych ostatnio ognisk ASF: w ciągu ostatnich tygodni w naszym kraju potwierdzono ich 45, czyli dwukrotnie więcej niż w całym 2016 roku. Dynamicznie wzrasta także liczba przypadków choroby u dzików. Od początku 2018 roku potwierdzono ich w Polsce ponad 1500. Oznacza to, że blisko 2/3 dotychczasowych przypadków choroby potwierdzono w tym roku. Wciąż nie znamy jednak skutecznej recepty na ograniczenie problemu tej choroby.

Zdaniem Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej, za masowe występowanie afrykańskiego pomoru świń częściowo odpowiadać może ubój gospodarczy. Jak wskazują przedstawiciele związku zdarza się, że mięso pochodzące z takiego uboju, wbrew przepisom nie jest wykorzystywane na potrzeby własne, a trafia na rynek bez stosownego nadzoru wetetynaryjnego. Wraz z takim mięsem może dochodzić do niekontrolowanego szerzenia się wirusa ASF nawet na bardzo duże odległości. Stwarza to ryzyko skokowego występowania pomoru na terenach dotychczas wolnych od choroby. Takie sytuacje miały zresztą już miejsce, prawdopodobne jest, że pojawienie się ASF w okolicach Warszawy w listopadzie zeszłego roku miało związek z pozostawieniem zakażonych odpadków w miejscu dostępnym dla dzików.

Zdaniem przedstawicieli związku potrzebna jest zmiana prawa, która w strefach ASF ograniczy możliwość wykonywania uboju gospodarczego. W zamian rolnicy powinni mieć możliwość poddania zwierząt ubojowi usługowemu w zarejestrowanych i nadzorowanych przez służby weterynaryjne ubojniach.