Projekt ustawy, który lada chwila trafi do ukraińskiego parlamentu wywołuje ogromne emocje. Z pewnością jego wprowadzenie wpłynie na krajowe pogłowie trzody chlewnej oraz ceny. Szacuje się, że w zeszłym roku niewielkie gospodarstwa były odpowiedzialne za produkcję około 25 procent mięsa na Ukrainie (dane dotyczą nie tylko trzody ale również wołowiny i jagnięciny). W sumie, według oficjalnych statystyk, w ubiegłym roku Ukraina wyprodukowała 2,3 miliona ton mięsa.

Projekt ustawy, jeśli faktycznie zostanie zatwierdzony, to najwcześniej wejdzie w życie od 2020 roku. Jednak póki co od kwietnia tego roku Ukraina ma ograniczyć liczbę zwierząt, które można poddać ubojowi poza rzeźnią, z trzech sztuk w gospodarstwie na dzień do trzech sztuk tygodniowo. Ta zmiana już wywołała protesty rolników i z pewnością negatywnie odbije się na produkcji mięsa w tym kraju. Nie ma wątpliwości, że regulacje najbardziej uderzą w niewielkie gospodarstwa. Co prawda zgodnie z przepisami będą one mogły dalej prowadzić działalność, zawożąc zwierzęta do ubojni, problem jednak w tym, że certyfikowanych zakładów ubojowych jest w kraju niewiele. Jak przyznaje Vladislaw Marder, jeden z hodowców, gospodarstwa nierzadko oddalone są od certyfikowanych ubojni nawet o ponad 100 kilometrów. Ubojnie należą do największych zakładów mięsnych i to one skorzystają na zmianach najbardziej. Być może wyjściem z tej sytuacji będą kredyty preferencyjne udzielane przedsiębiorcom na budowanie ubojni.

Ukraina zmaga się z ASF od 2012 roku. W tym roku potwierdzono już 18 ognisk choroby, z kolei w całym 2017 roku odnotowano 163 ogniska. Dotychczas odnotowano na Ukrainie 326 wybuchów choroby.