Zawsze byliśmy bardzo dobrym partnerem dla Chińczyków czy Japończyków w handlu mięsem. Nie tylko pod względem jakości mięsa ale przede wszystkim pod względem ceny. Dokonywano tam intratnych biznesów, wszystko do czasu gdy w Polsce pojawił się afrykański pomór świń - i to u dzików.

- ASF jest bardzo dużym problemem dla branży mięsnej, odkąd pojawiła się choroba na terenie Polski to nie jesteśmy w stanie konkurować z innymi krajami jak Hiszpania, Dania czy Niemcy. Automatycznie, gdy u nas pojawił się ASF, to w Korei Południowej, zadomowili się Niemcy i do tej pory na tym rynku są. Proszę pamiętać, że dopóki my eksportowaliśmy na te rynki, byliśmy dla Chińczyków czy Japończyków bardzo dobrym partnerem. Dlatego, że mieliśmy dużo niższą cenę, w przeliczeniu złotówki do euro, to powodowało ze interesowano się naszym mięsem i byliśmy na tych rynkach rozpoznawalni. Jako branża prowadziliśmy też bardzo istotne kampanie informacyjno-promocyjne, które miały wymierny wpływ na tamtejszych konsumentów – wyjaśniała w trakcie debaty Barbara Wilczek z UPEMI.

Patrząc na czteroletnią walkę z chorobą na terenie Polski i stały jej postęp na zachód, problemy mogą się tylko powiększać. Chodzi tu nie tylko o ochronę krajowych stad, ale trzeba też pamiętać, że przeniesienie ASF do naszych zachodnich sąsiadów wcale nie leży w naszym interesie. - Lepiej aby wirus ASF nie przedostał się do Niemiec. Jeżeli tak by się stało, to automatycznie dostaną oni blokadę na rynki azjatyckie a nam zmniejszy się dostęp do rynków europejskich. Odkąd straciliśmy rynki dalekiego wschodu prowadzimy zwiększoną dywersyfikację w krajach UE. Nasze mięso w sporej części jest sprzedawane do krajów Unii, a największym jego odbiorca są Niemcy – mówiła Barbara Wilczek.

Poznaj konsekwencje dla europejskiego rynku wieprzowiny, w przypadku wystąpienia ASF w Niemczech >>>>>>>>>>

>>>>>>>>Komentarz KZP-PTCh

Z kolei, Józef Konarczak ze Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy zaznaczył, że jeżeli w najbliższych latach nie zadbamy o bliskie rynki zbytu, to możemy je bezpowrotnie stracić.  – Rynek rosyjski jest bardzo chłonny, warto jest zabiegać aby tam powrócić. Niezależnie od branży, w tym temacie sporo zależy od polityki. Dlatego potrzeba nam mniej polityki, a więcej ekonomii.

W przypadku powrotu na utracone rynki Barbara Wilczek podkreślała jak wiele pracy wymaga renegocjacja umów bilateralnych w przypadku eksportu mięsa. Jest szansa powrotu do Chin, czy Japonii ale podstawowym warunkiem jest brak ognisk ASF w krajowych stadach świń przez dłuższy okres czasu, inaczej nie będzie podstaw do rozmów.